A skoro ufacie, że będziecie mogli zbawić także innych i z niecierpliwością pragniecie znów zobaczyć swoją ojczyznę w nadziei na większą korzyść, to posłuchajcie teraz pewnej bajki zgrabnie i bardzo trafnie ułożonej przez abba Makarego, którą w formie bardzo przydatnego opowiadania podał jako lekarstwo komuś, kto płonął podobnymi pragnieniami. Mówił, że w pewnym mieście był bardzo zdolny golibroda, który golił wszystkich za trzy grosze [ternis denariis] i który, biorąc tak małą i skromną opłatę, zaopatrywał się codziennie w konieczne pożywienie, a gdy zaspokoił wszystkie potrzeby ciała, każdego dnia odkładał do mieszka po sto groszy.

Lecz gdy tak oszczędzał przez długi czas, usłyszał, że w pewnym odległym mieście każdy mężczyzna płaci po jednym solidzie. Gdy się o tym dowiedział, rzekł: „Jak długo jeszcze będę zadowalał się tą żebraniną i z trudem zarabiał po trzy grosze, skoro mogę pójść tam i zgromadzić majątek, biorąc dużą opłatę w solidach?”. Wziął więc zaraz narzędzia swojego rzemiosła, a po wydaniu na koszt [przeprowadzki] wszystkiego, co tutaj przez długi czas oszczędził, z wielkim trudem dotarł do tego przynoszącego duże zyski miasta.

Tego samego dnia, w którym przybył, wziął się do pracy i brał od każdego taką opłatę, o jakiej słyszał. Wieczorem, widząc, że zarobił tak dużo solidów, z radością poszedł na targ, aby zakupić sobie to, czego potrzebował na pożywienie. Gdy zaczął kupować za wysoką cenę w solidach, wydał na mały posiłek wszystkie zarobione solidy i nie przyniósł do domu ani jednego grosza. A gdy zobaczył, że każdego dnia tak traci zarobione pieniądze, że nie tylko nie może niczego zaoszczędzić, lecz że zdoła zaledwie zaspokoić swoje potrzeby, zaczął się zastanawiać i powiedział: „Wrócę do mojego miasta i na nowo zacznę szukać tego niewielkiego zarobku, który zaspokajał mi wszystkie potrzeby ciała i z którego codziennej obfitości odkładałem tyle, że mogłem zabezpieczyć moją starość.

Chociaż ten zarobek wydawał się marny i niewielki, to stale rosnąc przysporzył znaczną sumę. Rzeczywiście ten zarobek w groszach był dla mnie bardziej korzystny od wymarzonego zysku w solidach. Z niego nie tylko nie można nic zaoszczędzić, lecz zaledwie wystarcza na codzienny konieczny posiłek”.

Dlatego także dla nas lepiej jest starać się ciągle i nieprzerwanie o mały zysk pustynny, którego nie uszczuplają żadne troski doczesne ani świeckie roztargnienia, ani nadęcie próżności i żądzy chwały, ani nie pomniejszają troski o codzienne potrzeby, bo lepsza jest ta drobina, którą posiada sprawiedliwy, od wielkich bogactw grzeszników, od pragnienia większych zysków, które, nawet gdybyśmy [je] nabyli z bardzo zyskownego nawrócenia wielu, zużyją się z powodu konieczności obcowania ze światem i przez uszczerbek codziennych roztargnień.

Zdaniem bowiem Salomona lepsza jest jedna garść ze spokojem, niż dwie garście z trudem i zarozumiałością ducha. W takie złudzenia i szkody muszą w wysokim stopniu wikłać się słabi, którzy, gdy wciąż jeszcze wątpią o swoim zbawieniu i sami nadal potrzebują cudzych nauk i wskazówek, ulegają diabelskiej pokusie nawracania i prowadzenia innych. A nawet gdyby osiągnęli jakąś korzyść z nawrócenia kilku osób, roztrwonią to, co zarobili, przez swą niecierpliwość i niestałe obyczaje. Spotka ich to, co opisuje prorok Aggeusz: A kto gromadzi zyski, wkłada je do dziurawego mieszka.

Naprawdę bowiem w dziurawy mieszek chowa swój zarobek ten, kto wszystko, co wydaje [mu] się, że nabył przez nawrócenie innych, trwoni przez nieumiarkowanie swojego serca i codzienne roztargnienia umysłu. I tak zdarza się, że pouczając innych, sądzą, iż zyskują więcej, a tak naprawdę tracą również możliwość poprawy siebie samego. Bo są tacy, co udają bogatych, choć nic nie mają, a są tacy, co upokarzają się, choć mają wiele bogactw, i lepszy jest mąż, który w niskim stanie pochodzenia służy sobie, od tego, kto zdobywa zaszczyty, a brak mu chleba.


Św. Jan Kasjan Rozmowy z Ojcami, tom 3 Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).