Kroczyć za Mistrzem. O kierownictwie duchowym

W sprawach duchowych właściwie każdy chrześcijanin powinien mieć swojego kierownika duchowego i w zakresie spraw duchowych być mu posłuszny. Istotna przy tym jest zasada wolności wyboru tego kierownika. Wydaje się, że św. Benedykt, akcentując wielką wartość posłuszeństwa, nie widział zagrożenia. Prawdopodobnie zakładał, że opat lub inny brat nie manipulują drugim, że ich polecenia czy życzenia są ze swej natury proste i nie zawierają ukrytych intencji. Niestety istnieje wiele przykładów w historii religii, gdy prostota i posłuszeństwo zostały wykorzystane do manipulacji i ostatecznie zniszczenia człowieka. Wobec człowieka nasze posłuszeństwo nie może być bezwzględne. Ostatecznie instancją rozstrzygającą jest nasze sumienie, które stanowi granicę posłuszeństwa.

Perfekcjonizm

Inną ogromną przeszkodą w życiu duchowym jest perfekcjonizm. Jest to przeszkoda niejako z drugiej strony. O ile brak wdzięczności wynika z mniemania, że nam się wszystko należy, o tyle u perfekcjonisty sytuacja jest wręcz odwrotna: uważa on, że na wszystko, co otrzymuje, musi zasłużyć, że nic nie może otrzymać darmo. Problem jest o tyle dramatyczny czy wręcz tragiczny, że odnosi się często do ludzi dobrych, jak to mówimy, „z natury”, wrażliwych na biedy innych, współczujących, ludzi pragnących dobra nie dla siebie, ale dla innych. Są oni często aktywnymi chrześcijanami, liderami grup modlitewnych, ludźmi doskonale opiekującymi się innymi i prowadzącymi innych. Natomiast wewnętrznie bywają rozbici, ocierając się o niewiarę, bluźnierstwo, bezsens, rozpacz, aż po myśli samobójcze. (więcej…)

Zawsze się radujcie! Co to oznacza?

Bardzo ważne jest zrozumienie, że radość chrześcijańska jest związana z naszą żywą relacją z Bogiem i to w pełnej ufności. To trzeba zobaczyć! Warto w tym momencie sobie przypomnieć, że głoszona Ewangelia Pana Jezusa streszcza się w Jego pierwszej wypowiedzi z Ewangelii według św. Marka: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! (Mk 1,15). Ewangelia jest orędziem o wypełnieniu się czasu – greckie: pleromai ho kairos wskazuje na pojawienie się szczególnego czasu łaski, spotkania z Bogiem, co w tym momencie odnosiło się do obecności Jego, tj. Syna Bożego, na świecie pomiędzy ludźmi. Jednak, aby wejść w tę przestrzeń Bożej łaski, potrzeba z naszej strony zmiany sposobu patrzenia na rzeczywistość (po grecku: metanoeite). Tłumaczenie tej postawy przez „nawrócenie” nie oddaje dobrze tego, o co chodzi. Ostatnio tłumaczy się to słowami: „przemieniajcie serca”, co o wiele lepiej wyraża treść, o ile dobrze się rozumie serce jako ukryte centrum nas samych, w którym dokonują się wybory życia lub śmierci (zob. KKK 2563). (więcej…)

Zastosowanie medalika św. Benedykta

Po opisaniu medalika św. Benedykta i opowiedzeniu o jego początkach pozostaje nam teraz wyjaśnić użytek, jaki powinno się z niego czynić oraz pomoc, jaką można dzięki niemu otrzymać. Nie jest dla nas tajemnicą, że w obecnym wieku, w którym diabeł jest rozumiany przez wielu ludzi jako istota raczej wymyślona niż rzeczywista, może się wydawać dziwne, że wybija się medalik, błogosławi się go i używa jako ochrony przed zasadzkami złego ducha. Tymczasem Pismo Święte daje nam wystarczająco dużo znaków, zdolnych dać nam zarówno pojęcie o działaniu i potędze demonów, jak i o niebezpieczeństwach, na jakie narażone są nieustannie nasza dusza i ciało z powodu ich zasadzek. Nieliczenie się w ogóle z diabłami i śmianie się na wieść o ich działaniu nie wystarczą, by unicestwić ich moc. Powietrze jest pełne, jak uczy św. Paweł, legionów niegodziwych duchów. Gdyby Bóg nas nie chronił, najczęściej tego nieświadomych, przez posługę świętych aniołów, nie bylibyśmy zdolni uniknąć niezliczonych pułapek tych wrogów wszelkiego stworzenia Bożego. Czyż więc trzeba żądać więcej, zwłaszcza w czasach, gdy widzimy powrót nierozważnych i grzesznych praktyk przejętych od dawnych pogan, na które ten złośliwy i oszukańczy duch reaguje i daje oczekiwaną odpowiedź? Gdy obserwujemy powrót wywoływania duchów zmarłych, wróżb i wszelkich sztuczek, za pomocą których szatan trzymał ludzi w niewoli przez tyle wieków? (więcej…)

Początki medalika św. Benedykta

Niemożliwe wydaje się dokładne określenie epoki, w której zaczęto używać medalika dopiero co przez nas opisanego. Możemy jednak opisać okoliczności, które przyczyniły się do jego rozpropagowania i poprzedziły jego zaaprobowanie przez Stolicę Apostolską.

W roku 1647, w Nattrembergu w Bawarii, instytucja władzy osadziła w więzieniu czarownice oskarżone o praktykowanie czarów na szkodę mieszkańców kraju. Podczas przesłuchań w trakcie procesu zeznały one, że ich zabobonne praktyki były zawsze bezskuteczne w miejscach, gdzie był zawieszony lub ukryty w ziemi znak krzyża. Dodały też, że nie mogły nigdy użyć żadnej mocy wobec opactwa w Metten, a ta niemoc kazała im nabrać przekonania, że Krzyż chroni ten klasztor. Urzędnicy miejscy konsultowali się w tej sprawie z benedyktynami z Metten. (więcej…)

Postawa wdzięczności, „czuje” w głębi Dawcę i jest postawą dialogu osobowego z Nim

Podstawą modlitwy jest pokora. „Nie umiemy się modlić tak, jak trzeba” (Rz 8,26). Pokora jest dyspozycją do darmowego przyjęcia daru modlitwy (KKK 2559).

Taką refleksją rozpoczyna Katechizm traktat o modlitwie, czyli „żywym i osobistym związku z Bogiem żywym i prawdziwym” (por. KKK 2558). Fundamentem tego związku jest pokora, czyli dyspozycja do przyjęcia daru, łaski, jako daru darmo danego. Szczególnie odnosi się to do daru życia, daru wolności, bycia podmiotem własnych działań, zdolnym do myślenia, twórczej pracy, świadomym swojej godności, bycia kochającym i kochanym… To wszystko jest łaską. Gdy mamy w sobie wdzięczność za te dary, rodzi się w nas radość. Gdy jednak wydaje się nam, że jest to coś oczywistego, tak jak to, że oddychamy, przez co wydaje się być czymś naturalnym i dlatego „należy się nam”, czyli gdy przyjmujemy postawę roszczeniową, jesteśmy egocentryczni i nie ma w nas podstaw do radości: Z czego się radować, jeżeli to jest coś oczywistego i nam należnego?! Taka postawa prowadzi do śmierci, niszczy życie duchowe. (więcej…)

Jak to, Jezus, Syn Boży był kuszony przez diabła?

Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych». Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». Odrzekł mu Jezus: «Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu (Mt 4,1–11). (więcej…)

Pytania do wiary: Jak rozpoznać Bożą wolę?

Jest to jedno z najbardziej podstawowych pytań człowieka wierzącego. Nie ma na nie prostej odpowiedzi, którą by można sprowadzić do jakichś norm lub zasad pisanych. Trzeba się jej uczyć samemu w życiu. Warto się dlatego przyjrzeć konkretnym sytuacjom życiowym. Bardzo wymowna w tym względzie i dramatyczna jest historia Abrahama i jego ofiary z Izaaka. W niej wola Boga i człowieka stają w ostrym konflikcie naprzeciw siebie. Polecenie Boga skierowane do Abrahama, by ofiarował swojego syna Izaaka, bardzo wielu bulwersuje: Jak Bóg mógł czegoś takiego żądać od człowieka? Przecież to nieludzkie! (więcej…)

„Dźwignie­my z ruin polskie Monte Cassino”. Historia odbudowy opactwa tynieckiego

Przyszły historyk odbudowy, jako głównego dzieła benedyk­tynów tynieckich w XX stuleciu, zacznie najpewniej od opisu ruin i posłuży się tym, co w Kronice klasztornej o. Klemens omówił jeszcze w 1944 r. Tekst obecnie przedstawia wartość jako dokument historyczny, bo rzeczywistość odmieniła się bar­dzo. Należałoby też odtworzyć uszkodzenia, które spowodowało przesunięcie się frontu, w styczniu 1945 r., tyle że je naprawił od razu p. Kotabka z Pychowic i śladu po nich nie ma. Histo­ryk umie czerpać u źródeł archeologicznych i architektonicz­nych. Uda się czasem odkryć osoby budowniczych. Archeolog i historyk ich poszukują z uporem, a czasem ze sukcesem. Opac­two tynieckie mieli budować Piastowie. Wolno przypuścić, że w przyszłości portrety Kazimierza Odnowiciela czy Bolesława Szczodrego powiedzą nam o fundatorach, o fundacjach. Odbu­dowa mówi też o tych, którzy ją podjęli. Myśl ucieka do bene­dyktynów, którzy w Tuchowie przeczekali moskiewską nawałę w latach 1771-1772. Wróciwszy do Tyńca, zastali tylko zglisz­cza. Z podziwem i dumą czytamy w księgach kapitulnych o de­cyzji natychmiastowej odbudowy. Wyraził się tym heroizm opa­ta Floriana Amanda Janowskiego, który nadto zamysły swoje wprowadził w czyn. (więcej…)