Lectio divina. Codzienna praktyka duchowa

Bóg kieruje do nas swoje słowa na różny sposób, ale szczególnie przemawia do nas przez Słowo Boże i zawartą w nim historię różnych osób. To Słowo jest dla nas nie tylko źródłem poznania zamysłu Bożego odnoszącego się do zbawienia ludzi, ale także szkołą odczytywania sensu własnego życia, które jest naszą osobistą historią zbawienia. Dlatego lectio divina jest naszą codzienną praktyką duchową. (więcej…)

„Magnificat” jest jakby pierwszą wersją Ośmiu Błogosławieństw…

Wtedy Maryja rzekła: «Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię – a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje – jak przyobiecał naszym ojcom – na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki» (Łk 1,46–55). (więcej…)

Jeżeli ktoś pragnie załatwić coś u Boga, nie wchodzi z Nim w prawdziwą więź

„Z Bogiem nie da się niczego załatwić”. Jeżeli ktoś pragnie załatwić coś u Boga, nie wchodzi z Nim w prawdziwą więź. Nie staje przed Bogiem, ale przed kimś lub czymś innym, przed swoim wyobrażeniem Boga, przed instancją posiadającą wszelkie możliwości udzielania tego, czego chce. Klucz do prawdziwej więzi z Bogiem znajduje się w sercu, a właściwie polega na szczerości naszego serca. O to zasadniczo martwi się św. Paweł, gdy pisze do swoich uczniów: (więcej…)

Zamieszkanie Trójcy Świętej w duszy / Matka Mechtylda de Bar /

Trzeba, abyś utwierdziła w sobie wiarę w obecnego w tobie Boga… Aby w to wierzyć, nie jest wcale potrzebna wyobraźnia. Wystarczy prosty, stale odnawiany akt wiary… (E.S., s. 138).

Wiemy przez wiarę, że serce chrześcijanina jest świątynią Boga Żywego. Zapewnia nas o tym Apostoł, a Kościół uczy nas, że ta wewnętrzna świątynia została przy chrzcie oddana i konsekrowana przez Jezusa Chrystusa Trójcy Świętej i że trzy Osoby Boskie: Ojciec, Syn i Duch Święty nieustannie w niej przebywają i że nie opuszczają jej nigdy i w żadnym wypadku. Ponieważ jest to prawda wiary, mamy skupić się wewnętrznie, aby uwielbiać w sobie dostojną Trójcę, zanosić Jej nasze hołdy i ofiary. Najdoskonalszą z nich jest ustawiczne całopalenie ku Jej chwale przez Jezusa Chrystusa, który odda nas swojemu Ojcu. Pierwszą myślą, jaka się nasuwa, jest godność naszej duszy i jej nieodwołalna przynależność do Trójcy Świętej. Drugą myślą będzie to, że podobnie jak Trójca Święta jest zawsze w nas, mamy być zawsze w Niej i zrealizować w sobie słowa Jezusa do Samarytanki, gdy oznajmił jej, że „nadszedł czas, aby Ojciec miał czcicieli, którzy uwielbialiby Go w duchu i w prawdzie” (J 4, 23) nie tylko w Jerozolimie, lecz wszędzie, a zwłaszcza w sobie samych. W duchu przez wiarę i w prawdzie, w głębi serca przez miłość oraz głębokie i szczere wyniszczenie się przed tym Najwyższym Majestatem (L.I., s. 39). (więcej…)

Paweł Sczaniecki OSB: „Śluby zakonne wyrażają bardzo serdeczny, intymny związek z Bo­giem…”

Duchowość zakonu określają śluby, które w nim obowiązują, to­też one stanowią pierwszorzędny przedmiot zastanowienia. Św. Be­nedykt w pięćdziesiątym ósmym rozdziale Reguły zarządza przygotowanie nowicjusza i ceremoniał jego przyjęcia. Oczywiście dokonuje się to uroczyście, we wspólnocie. Obrzędowi przewodniczy opat w mi­trze i z pastorałem. Ślubujący odczytuje tekst przysięgi, którą potocznie zwie się profesją, z własnoręcznie napisanej karty, a w pewnym mo­mencie, na znak ofiary, składa ją na ołtarzu. Karty takie Zakonodawca nakazał przechowywać w archiwum. Zachowały się one jako dokumen­ty, pojedynczo, a nieraz nawet całe ich zbiory. W Polsce najstarszą zachowaną kartą tego rodzaju jest pergamin w Ossolineum we Wroc­ławiu. Zawiera on śluby brata Marcina z Tyńca za czasów Kazi­mierza Wielkiego. Inną kartę, z 1440 roku, pokazują cystersi mogilscy. Zbiory kart tynieckich od końca XVI wieku ma Biblioteka Ja­giellońska, bielańskich – Biblioteka Czartoryskich, lubińskich – Wo­jewódzkie Archiwum Państwowe w Poznaniu itd. Ponadto teksty prawne z XVII wieku zawierają formuły ślubów dla benedyktynek toruńskich i staniąteckich. Wszystko to razem wzięte przedstawia niewątpliwe bogactwo. (więcej…)

Konferencja Matki Mechtyldy de Bar o miłości Najświętszego Sakramentu

Trzeba, żebyśmy nauczyły się znać i miłować Najświętszy Sakrament. Jesteśmy do tego zobowiązane bardziej niż kto inny, ponieważ jesteśmy córkami Najświętszego Sakramentu. Musimy dobrze poznać nasze zobowiązania, aby się zwrócić całkowicie ku temu godnemu uwielbienia misterium, napełnić się nim, całą naszą uwagę skierować na nie i stale nim się zajmować. Każdy wie, że specjalny ślub nieustającej adoracji, który składamy, został przyjęty i potwierdzony przez Stolicę Apostolską. (…) Tak więc ślub adoracji potwierdzony przez papieży stał się dla nas niepodważalnym zadaniem, żeby żyć jedynie Jezusem Chrystusem, przebywającym w tym Boskim Sakramencie. (więcej…)

Od doświadczenia ojca w dużym stopniu zależy nasza otwartość wobec świata i innych

Dzisiaj mamy na świecie do czynienia z ogromnym kryzysem ojcostwa. Właściwie można powiedzieć, że żyjemy w świecie „bez ojca”. Jest to oczywiście uproszczenie, jednak w tym stwierdzeniu zawiera się dużo prawdy o tym, że w większości rodzin brak prawdziwego ojca, a właściwie trzeba by powiedzieć nieco inaczej: większość dzieci dzisiaj wychowuje się bez ojca we własnym domu. Jest to fakt nie tylko statystyczny, ale też prawda w wymiarze wychowawczo-psychologicznym. Niestety to owocuje powieleniem się sytuacji w następnym pokoleniu i to często z jeszcze większym brakiem czy niedoborem obecności ojca w życiu dziecka. (więcej…)

Chrześcijaństwo może istnieć bez cudów. Nie może istnieć bez miłości…

Chrystus traktował swoje cuda jako rodzaj legitymacji, jako listy uwierzytelniające. Ci, którzy by nie umieli inaczej rozpoznać w Nim Pana, mają szansę uwierzyć przynajmniej ze względu na same dzieła: przynajmniej dzięki dobru, którego doznali. Mówiąc to, dodał, że także i wierzący otrzymają moc czynienia cudów, i to nawet większych jeszcze (por. J 14,11–12). (więcej…)

Jak deszcz, który, im mocniej pada na ziemię, tym bardziej ją spulchnia, tak i święte imię Chrystusa raduje i rozwesela ziemię naszego serca, im bardziej systematycznie je wołamy i wzywamy…

Trzeźwość to metoda duchowa, która, gdy podąża się za nią przez dłuższy czas i ochoczo, wraz z Bogiem uwalnia całkowicie człowieka od opanowanych namiętnościami wyobrażeń, słów oraz niegodziwych czynów. Gdy się za nią podąża, obdarza ona łaską niezawodnego poznania niepojętego Boga, na ile to możliwe, a także wyjaśnieniem boskich i ukrytych misteriów. Jest ona zdolna wypełniać każde przykazanie Starego i Nowego Testamentu oraz powodować wszelkie dobro przyszłego wieku. Właściwie to ona jest czystością serca. Ona to, z powodu swojej wielkości i piękna, czy mówiąc ściślej, za sprawą naszego niedbalstwa, jest dzisiaj wielką rzadkością pośród mnichów. Błogosławi ją Chrystus, mówiąc: Błogosławieni o czystym sercu, ponieważ oni będą oglądać Boga. Ponieważ taka jest, kosztuje bardzo wiele. Gdy trzeźwość długo przebywa w człowieku, staje się przewodnikiem prawidłowego i podobającego się Bogu życia. Jest to i podstawa kontemplacji, i uczy nas także, jak w słuszny sposób poruszać trójdzielność duszy, a także jak niezawodnie strzec zmysłów. W tym, kto w niej uczestniczy, zwiększa każdego dnia cztery cnoty główne. (więcej…)

W praktyce modlitwa jest nieustannym wysiłkiem schodzenia do serca, aby prawdziwie być w wewnętrznym dialogu z Bogiem

Duchowość biblijna i monastyczna jest duchowością serca. W naszym Kościele Zachodnim od średniowiecza nastąpiło jednak zapoznanie tej prawdy. Wiązało się to ze zmianą samego pojmowania serca. Serce właściwie zostało zredukowane do centrum uczuć, natomiast rozum i wola zamieszkały w głowie. Nastąpiło w ten sposób rozdarcie wewnętrzne w człowieku: głowa została oddzielona od serca. Ma to fatalne skutki zarówno w myśleniu, jak i samym życiu duchowym ludzi na Zachodzie do dzisiaj. I tak np. ludzie ze Wschodu mówią o ludziach z Zachodu, że mieszkają w głowie. Natomiast w Biblii człowiek mieszkał w sercu, które jest centrum. Człowiek w Biblii jest jednością, a serce jest jego centrum i ogniskiem. Przez oddzielenie rozumu i woli od uczuć nastąpiło rozbicie jego jedności. Katechizm Kościoła Katolickiego wraca do właściwego pojęcia serca, określając je następująco: (więcej…)