Polityka i sumienie

W powszechnym przekonaniu wejście w politykę wiąże się z moralnie wątpliwymi sprawami. Jest to jeden z najważniejszych powodów dlaczego ludzie moralnie uczciwi się dystansują do polityki i nie chcą się w niej udzielać, bojąc się utracić własną uczciwość. Uważa się dosyć powszechnie, że do polityki wchodzą karierowicze i ludzie żądni władzy i tego, co się z władzą wiąże. Politycy kojarzeni są jako ludzie skorumpowani, związani z określonymi grupami interesu, czy to są konkretne grupy partyjne, czy grupy biznesu, które chcą rządzić i czerpać z tego korzyści. Nierzadko słyszy się o rozmaitych kombinacjach burmistrza i radnych, o interesownym ustawianiu wydatków miasta tak, aby samemu mieć z tego korzyści przy jednoczesnym braku stosunkowo niewielkich pieniędzy na działania wspomagające ludzi biednych jak na zorganizowanie zajęć i opiekę nad dzieci upośledzonymi. Kiedy w tym kontekście mówi się o potrzebie kontroli władzy, słyszy się stwierdzenie, że i tak wszystko władza pokręci, aby niczego się nie dało przeprowadzić. Często takie opinie wyrażają ludzie, którzy starali się zaangażować w działalność dobroczynną. Charakterystyczne przy tym jest mówienie o władzy w trzeciej osobie liczby mnogiej: „oni”, co oznacza określoną grupę interesu. Czasem jedna grupa przegrywa i wygrywa następna i właściwie nic się nie zmienia, ciągle rządzą ludzie mający na uwadze wpierw i przede wszystkim własne interesy (Włodzimierz Zatorski OSB Droga człowieka)

Boża wola w życiu człowieka

W Modlitwie Pańskiej, która niewątpliwie stanowi dla nas wzór i szkołę nie tylko modlitwy, ale i właściwego odniesienia do Boga, codziennie prosimy: „Bądź wola Twoja”. Jego wola powinna być naszym najgłębszym pragnieniem. Czy tak jest? Czy rzeczywiście pragniemy wypełnienia się Bożej woli na co dzień? Czy o nią prawdziwie prosimy, a nie jedynie mechanicznie powtarzamy słowa, których nauczono nas w dzieciństwie? Kiedy mówimy o Bożej woli, najczęściej wydaje się, że zasadniczy problem to jej rozpoznanie, czyli odpowiedź na pytanie: Jak poznać, czego Bóg ode mnie chce? Jednak najbardziej podstawowy nasz wewnętrzny problem – czy prawdziwie chcemy tę wolę przyjąć w swoim życiu, pozostaje na boku. (więcej…)

Przebaczenie jest lekarstwem…

Przebaczenie jest lekarstwem leczącym ranę zadaną wzajemnej więzi osobowej, która ze swej natury winna być więzią miłości. Czło­wiek jako osoba potrzebuje bowiem do życia szczególnej więzi, jaką jest miłość. Nie chodzi tutaj o emocjonalne rozbudzenie, cha­rakterystyczne dla zakochania i miłości ero­tycznej. Miłość nie sprowadza się do uczuć. Ona polega na szczególnym wzajemnym odniesieniu się do siebie osób, na obdarowaniu drugiego i przyjęciu go jako daru dla siebie. Powstaje wówczas więź, w której nie chodzi o zaspokojenie własnych upodobań i chęci, lecz o dobro drugiego. W jego dobru odnajdujemy swoje szczęście – zgodnie ze słowami Pana Jezusa, które przytacza św. Paweł: „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20,35). Kiedy wchodzimy w ten dynamizm obdarowania, odsłania się nam cała prawda o miłości, bez której wszystko pozbawione jest sensu, o czym mówi św. Paweł w słynnym „Hymnie o miłości” z Pierwszego Lis­tu do Koryntian (1 Kor 13) (Włodzimierz Zatorski OSB Przebaczenie) (więcej…)

Kroczyć za Mistrzem. O kierownictwie duchowym

W sprawach duchowych właściwie każdy chrześcijanin powinien mieć swojego kierownika duchowego i w zakresie spraw duchowych być mu posłuszny. Istotna przy tym jest zasada wolności wyboru tego kierownika. Wydaje się, że św. Benedykt, akcentując wielką wartość posłuszeństwa, nie widział zagrożenia. Prawdopodobnie zakładał, że opat lub inny brat nie manipulują drugim, że ich polecenia czy życzenia są ze swej natury proste i nie zawierają ukrytych intencji. Niestety istnieje wiele przykładów w historii religii, gdy prostota i posłuszeństwo zostały wykorzystane do manipulacji i ostatecznie zniszczenia człowieka. Wobec człowieka nasze posłuszeństwo nie może być bezwzględne. Ostatecznie instancją rozstrzygającą jest nasze sumienie, które stanowi granicę posłuszeństwa. (więcej…)

Perfekcjonizm

Inną ogromną przeszkodą w życiu duchowym jest perfekcjonizm. Jest to przeszkoda niejako z drugiej strony. O ile brak wdzięczności wynika z mniemania, że nam się wszystko należy, o tyle u perfekcjonisty sytuacja jest wręcz odwrotna: uważa on, że na wszystko, co otrzymuje, musi zasłużyć, że nic nie może otrzymać darmo. Problem jest o tyle dramatyczny czy wręcz tragiczny, że odnosi się często do ludzi dobrych, jak to mówimy, „z natury”, wrażliwych na biedy innych, współczujących, ludzi pragnących dobra nie dla siebie, ale dla innych. Są oni często aktywnymi chrześcijanami, liderami grup modlitewnych, ludźmi doskonale opiekującymi się innymi i prowadzącymi innych. Natomiast wewnętrznie bywają rozbici, ocierając się o niewiarę, bluźnierstwo, bezsens, rozpacz, aż po myśli samobójcze. (więcej…)

Zawsze się radujcie! Co to oznacza?

Bardzo ważne jest zrozumienie, że radość chrześcijańska jest związana z naszą żywą relacją z Bogiem i to w pełnej ufności. To trzeba zobaczyć! Warto w tym momencie sobie przypomnieć, że głoszona Ewangelia Pana Jezusa streszcza się w Jego pierwszej wypowiedzi z Ewangelii według św. Marka: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! (Mk 1,15). Ewangelia jest orędziem o wypełnieniu się czasu – greckie: pleromai ho kairos wskazuje na pojawienie się szczególnego czasu łaski, spotkania z Bogiem, co w tym momencie odnosiło się do obecności Jego, tj. Syna Bożego, na świecie pomiędzy ludźmi. Jednak, aby wejść w tę przestrzeń Bożej łaski, potrzeba z naszej strony zmiany sposobu patrzenia na rzeczywistość (po grecku: metanoeite). Tłumaczenie tej postawy przez „nawrócenie” nie oddaje dobrze tego, o co chodzi. Ostatnio tłumaczy się to słowami: „przemieniajcie serca”, co o wiele lepiej wyraża treść, o ile dobrze się rozumie serce jako ukryte centrum nas samych, w którym dokonują się wybory życia lub śmierci (zob. KKK 2563). (więcej…)

Zastosowanie medalika św. Benedykta

Po opisaniu medalika św. Benedykta i opowiedzeniu o jego początkach pozostaje nam teraz wyjaśnić użytek, jaki powinno się z niego czynić oraz pomoc, jaką można dzięki niemu otrzymać. Nie jest dla nas tajemnicą, że w obecnym wieku, w którym diabeł jest rozumiany przez wielu ludzi jako istota raczej wymyślona niż rzeczywista, może się wydawać dziwne, że wybija się medalik, błogosławi się go i używa jako ochrony przed zasadzkami złego ducha. Tymczasem Pismo Święte daje nam wystarczająco dużo znaków, zdolnych dać nam zarówno pojęcie o działaniu i potędze demonów, jak i o niebezpieczeństwach, na jakie narażone są nieustannie nasza dusza i ciało z powodu ich zasadzek. Nieliczenie się w ogóle z diabłami i śmianie się na wieść o ich działaniu nie wystarczą, by unicestwić ich moc. Powietrze jest pełne, jak uczy św. Paweł, legionów niegodziwych duchów. Gdyby Bóg nas nie chronił, najczęściej tego nieświadomych, przez posługę świętych aniołów, nie bylibyśmy zdolni uniknąć niezliczonych pułapek tych wrogów wszelkiego stworzenia Bożego. Czyż więc trzeba żądać więcej, zwłaszcza w czasach, gdy widzimy powrót nierozważnych i grzesznych praktyk przejętych od dawnych pogan, na które ten złośliwy i oszukańczy duch reaguje i daje oczekiwaną odpowiedź? Gdy obserwujemy powrót wywoływania duchów zmarłych, wróżb i wszelkich sztuczek, za pomocą których szatan trzymał ludzi w niewoli przez tyle wieków? (więcej…)

Początki medalika św. Benedykta

Niemożliwe wydaje się dokładne określenie epoki, w której zaczęto używać medalika dopiero co przez nas opisanego. Możemy jednak opisać okoliczności, które przyczyniły się do jego rozpropagowania i poprzedziły jego zaaprobowanie przez Stolicę Apostolską.

W roku 1647, w Nattrembergu w Bawarii, instytucja władzy osadziła w więzieniu czarownice oskarżone o praktykowanie czarów na szkodę mieszkańców kraju. Podczas przesłuchań w trakcie procesu zeznały one, że ich zabobonne praktyki były zawsze bezskuteczne w miejscach, gdzie był zawieszony lub ukryty w ziemi znak krzyża. Dodały też, że nie mogły nigdy użyć żadnej mocy wobec opactwa w Metten, a ta niemoc kazała im nabrać przekonania, że Krzyż chroni ten klasztor. Urzędnicy miejscy konsultowali się w tej sprawie z benedyktynami z Metten. (więcej…)

Postawa wdzięczności, „czuje” w głębi Dawcę i jest postawą dialogu osobowego z Nim

Podstawą modlitwy jest pokora. „Nie umiemy się modlić tak, jak trzeba” (Rz 8,26). Pokora jest dyspozycją do darmowego przyjęcia daru modlitwy (KKK 2559).

Taką refleksją rozpoczyna Katechizm traktat o modlitwie, czyli „żywym i osobistym związku z Bogiem żywym i prawdziwym” (por. KKK 2558). Fundamentem tego związku jest pokora, czyli dyspozycja do przyjęcia daru, łaski, jako daru darmo danego. Szczególnie odnosi się to do daru życia, daru wolności, bycia podmiotem własnych działań, zdolnym do myślenia, twórczej pracy, świadomym swojej godności, bycia kochającym i kochanym… To wszystko jest łaską. Gdy mamy w sobie wdzięczność za te dary, rodzi się w nas radość. Gdy jednak wydaje się nam, że jest to coś oczywistego, tak jak to, że oddychamy, przez co wydaje się być czymś naturalnym i dlatego „należy się nam”, czyli gdy przyjmujemy postawę roszczeniową, jesteśmy egocentryczni i nie ma w nas podstaw do radości: Z czego się radować, jeżeli to jest coś oczywistego i nam należnego?! Taka postawa prowadzi do śmierci, niszczy życie duchowe. (więcej…)