Przyczyny spisania apoftegmatów

Warto zastanowić nad genezą utrwalenia apoftegmatów na piśmie. Na podstawie dwóch scharakteryzowanych wyżej zbiorów można wskazać dwie fundamentalne przyczyny:

1. Rozproszenie mnichów ze Sketis w połowie V wieku. Prawie wszystkie apoftegmaty z dwóch powyższych zbiorów pochodzą od Ojców, którzy żyli w Sketis. W kilku fragmentach znajdujemy wzmianki o opuszczeniu przez nich tego osławionego miejsca. Po kilku najazdach Mazyków Sketis praktycznie zupełnie opustoszało. Anachoreci rozpierzchli się w dolinie Delty, kilku udało się na Synaj lub do Palestyny, jak abba Izajasz.

Tak długo, jak mnisi przebywali w miejscach, gdzie wcześniej żyli wielcy starcy, pozostawali w kontakcie z ich uczniami. Ojcowie ci żyli w ich pamięci, dlatego nie odczuwano konieczności spisywania ich nauk. Anachoreci zaczęli jednak opuszczać owe miejsca. Oddalał się także czas, w którym nastąpiły narodziny i wspaniały rozkwit ruchu monastycznego. Mnisi odczuwali nostalgię za tamtym okresem i pragnęli uwiecznić jego owoce w zbiorach pisanych.

2. To pragnienie stawało się tym żywsze, im bardziej zdawano sobie sprawę z ochłodzenia pierwotnego zapału. Kolekcja etiopska zawiera wiele apoftegmatów o rozprężeniu wśród mnichów. Odczuwa się wrażenie pewnego rozczarowania. Piękna epoka dobiegła końca. „Nie ma Pustyni w tych dniach”. Coraz rzadziej spotkać można było wielkich Starców. Rozproszyli się tak, że nie sposób było już ich odwiedzać. „Nie ma już słowa”. Dlatego też trzeba było tym staranniej zachować to dziedzictwo, które Ojcowie przekazali w spuściźnie.

Z pewnością spisanie apoftegmatów zapewniło egipskim pustelnikom wieczną pamięć i powszechną znajomość. We wszystkich środowiskach monastycznych chrześcijaństwa i we wszystkich epokach, wspomnienia i słowa Starców były zachowywane w tradycji ustnej. Nigdzie natomiast, poza Egiptem, nie zostały tak pieczołowicie ujęte w zbiory pisane. Czy przyczyną tego był ugruntowany tam zwyczaj zachowywania na piśmie sentencji mądrościowych i wielkich czynów bohaterów? A może powszechna dostępność papirusu? Być może. Lecz ten zaskakujący fakt można wyjaśnić głównie nadzwyczajną sławą, którą bardzo wcześnie zdobyli pierwsi pustelnicy egipscy, a która przyczyniła się do nadania im tytułu „Ojców Pustyni”.

Wielkie kolekcje

Z pewnością pod koniec V wieku istniały już liczne zbiory apoftegmatów Ojców Pustyni, nie tylko w Egipcie, lecz także w Palestynie. Abba Izajasz, zmarły w 491 roku w Gazie, umieścił w swym dziele Asketikon niewielką kolekcję, o której była mowa. To prawdopodobnie w Palestynie, a dokładniej w rejonie Gazy, pewien mnich, wielbiciel Ojców i niestrudzony kolekcjoner, powziął ideę zgromadzenia wszystkich dostępnych mu zbiorów w obszerną kompilację, która była pierwszą kolekcją alfabetyczno-anonimową. Ten uczony człowiek zastosował w swojej pracy zasady klasyfikacji wykorzystane przez Plutarcha w dziele Apoftegmaty Macedończyków. Pierwsza część, najdłuższa, przedstawia, w porządku alfabetycznym, imiona, apoftegmaty znanych postaci. W drugiej części zaś zgromadzone są fragmenty anonimowe.

Bez względu na troskę redaktora zbioru o zachowanie materiałów, które pragnął uporządkować, przyjęte przez niego zasady klasyfikacji zmusiły go wprowadzenia modyfikacji, jeśli nie w samych apoftegmatach, to przynajmniej w formułach wprowadzających i przedstawiających. Można zdać sobie sprawę ze znacznych zmian, wprowadzonych w tej pracy w pewnych fragmentach. Świadczy o tym fakt, że niewielka seria zgromadzona przez Izajasza, to właśnie jeden ze zbiorów wykorzystanych przez redaktora. Całość serii, jak i poszczególne sekcje, które ona zawiera, stanowią u Izajasza jedność. Redaktor zbioru, rozdzieliwszy apoftegmaty pomiędzy różne części swej kolekcji, sprawił, że przestały być czytelne wewnętrzne związki, które zapewniały ową jedność. Musiał zaniechać także wymieniania źródeł. W miejscu, gdzie Izajasz mówi: „Abba Jan powiedział mi”, w kolekcji alfabetycznej czytamy: „Abba Jan opowiadał…”. Można stwierdzić, że modyfikacje wprowadzone przez autora zbioru w 17 apoftegmatach zapożyczonych od abba Izajasza, musiały być stosowane we fragmentach z innych zbiorów. René Draguet odnalazł apoftegmat, którego dwa fragmenty znalazły się w kolekcji alfabetycznej. Okazało się, że jest on wyrwany z pierwotnego kontekstu i zniekształcony. Jeden z fragmentów przedstawia przesłodzoną i fałszywą wersję wydarzeń, drugi zaś jest tylko słowem starca, wprowadzonym przez formułę: „Ten sam rzekł…”. W kolekcjach, które przetrwały do naszych czasów, wiele fragmentów rozpoczyna się podobną formułą. Nierzadko są to wypisy z dzieł pisanych, przedstawione jako apoftegmaty, najczęściej jednak są to autentyczne apoftegmaty, które utraciły wszystkie konkretne i szczegółowe wskazania oryginalnego kontekstu. Jako jedyne przetrwało słowo, które stało się ponadczasową sentencją.

Można żałować, że mnóstwo apoftegmatów zaginęło, a wiele spośród tych, które przetrwały, zostały pozbawione pewnych interesujących elementów w procesie przekazu. Mimo tych przykrych modyfikacji można uznać, że wielka kolekcja alfabetyczna przekazała potomnym zbiór pamiętnych słów i czynów Ojców Pustyni. Tradycja piśmiennicza nie zachowała kolekcji w stanie pierwotnym, lecz jesteśmy w stanie odtworzyć ją w ogólnych zarysach na podstawie kolekcji systematycznej, która z niej się wywodzi i która została przetłumaczona na łacinę przez Pelagiusza i Jana w połowie VI wieku. Ta kolekcja systematyczna podzielona jest na około 20 rozdziałów odpowiadających danej cnocie czy obyczajowi monastycznemu. W każdym rozdziale fragmenty są ułożone według porządku kolekcji alfabetyczno-anonimowej. Badania nad całością piśmienniczej tradycji greckiej przeprowadzone przez J.-C. Guya dowiodły, że większość zbiorów łączy się w pewien sposób z kolekcjami: alfabetyczno-anonimową i systematyczną. Są serie mniej lub bardziej kompletne, serie skrócone, serie pochodne, prawie zawsze jednak można dostrzec w nich zależność od dwóch wielkich kolekcji.


Wstęp Luciena Regnaulta OSB do książki Apoftegmaty Ojców Pustyni, tom 4 Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC. Skorzystaj z wersji elektronicznej.

Abba, powiedz mi słowo — audiobook z apoftegmatami Ojców Pustyni

Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec od lat stara się promować duchowe dziedzictwo Ojców Pustyni: świętych mnichów, którzy począwszy od końcówki III wieku zaczęli prowadzić życie pełne wyrzeczeń i modlitwy na pustyniach Egiptu i Palestyny. Kościół widzi w ich doświadczeniu radykalnego oddania się Bogu wielką wartość: mnisi ci bowiem nie tylko starli się z najgłębiej zakorzenionymi ludzkimi słabościami, ale nadto osiągnęli szczyty zjednoczenia z Panem. Chcemy czerpać z tej mądrości na wszelkie możliwe sposoby, dlatego proponujemy nową płaszczyznę spotkania z Ojcami.

Przed kilku lat poprosiliśmy znanego aktora, Edwarda Linde-Lubaszenkę, o współpracę przy nagrywaniu wybranych tekstów z nurtu egipskiego monastycyzmu. Projekt długo domagał się dokończenia, i tak cieszymy się, że możemy dziś oddać w ręce sympatyków duchowości Ojców Pustyni audiobook z wyborem apoftegmatów, czyli krótkich form literackich, z których każda przebiega według schematu: abba odpowiada na pytanie ucznia. Dlatego też tej publikacji nadaliśmy tytuł taki, a nie inny: Abba, powiedz mi słowo.

Opakowanie zawiera dwie płyty, a na każdej z nich znajduje się 45 minut nagrań. Łącznie jest to 116 utworów, które przekazują istotę duchowej nauki Ojców Pustyni.

Pierwsze zbiory apoftegmatów

Przekaz apoftegmatów pierwszych pokoleń anachoretów, żyjących w IV i pierwszej połowie V wieku, dokonał się oczywiście dzięki tradycji ustnej. Niewielkie zbiory pisane mogły powstać przed końcem IV wieku, na co wydają się wskazywać apoftegmaty zebrane przez Ewagriusza i Kasjana w ich pismach i dziełach, jak Historia Lausiaca czy Historia mnichów w Egipcie. Jednak dwa najistotniejsze zbiory, które poznaliśmy, pochodzą z połowy V wieku: kolekcja etiopska, o której była już mowa oraz seria apoftegmatów umieszczona przez abba Izajasza w jego Asketikonie. Są one szczególnie cenne ze względu na czas powstania. Wówczas nastąpiło bowiem przejście od tradycji ustnej do pisanej. Abba Izajasz wprowadził serię apoftegmatów przez następującą formułę: „Bracia, o tym, co widziałem i słyszałem u starców, donoszę wam”. W przeciwieństwie do autora kolekcji alfabetycznej nie dysponował on dokumentami pisanymi. Izajasz zebrał swoje osobiste doświadczenia oraz wspomnienia znanych mu mnichów i spisał lub zlecił ich spisanie. Końcowa formuła kolekcji etiopskiej także zasługuje na przytoczenie: „To są słowa i czyny Starców. Ich modlitwa i błogosławieństwo będą z tym, który je kazał spisać, z tym, który je pisał, tym, który je czyta, z tym, który je wyjaśnia, z tym, który słucha ich słów aż na wieki wieków. Amen. Amen. Amen”.

Charakterystyczną cechę tych pierwszych zbiorów i jedności tworzących je niewielkich serii stanowi fakt, że znajdują się tam zestawy apoftegmatów zebrane przez jedną i tę samą osobę, która albo je usłyszała, albo otrzymała z kilku źródeł; ta osoba zawsze wypowiadała się w pierwszej osobie: „Starzec powiedział mi…”, „Brat powiedział mi…”, „Zapytałem abba Józefa…”. Cztery poniższe apoftegmaty pochodzą z tego samego źródła:

Powiedział mi brat: „Rzekł mi abba Pafnucy…”

Powiedział mi jeszcze ten brat: „Rzekł mi abba Pafnucy…”

Rzekł mi jeszcze ów brat: „Opowiedział mi abba Pafnucy…”

Rzekł mi jeszcze ów brat: „Abba Serapion, pisarz…”.

Ten sam brat przekazał powyższe apoftegmaty autorowi zbioru; trzy spośród nich pochodzą od abba Pafnucego.

W dziele Asketikon Izajasza apoftegmaty są zestawione w mniejsze serie według różnych informatorów: „Abba Jan powiedział mi…, abba Pafnucy powiedział mi…, abba Ammun powiedział mi…”. Stopniowo każda z tych postaci dostarczała Izajaszowi informacji o słowach starców i wydarzeniach z nimi związanych. Inną cechę charakterystyczną pierwotnych zbiorów stanowi fakt, że nie zawierają one prawdziwych apoftegmatów pochodzących z egipskich środowisk monastycznych. W przeciwieństwie do zawartości późniejszych kolekcji, pierwsze zbiory nie obejmują ani fragmentów odnoszących się do życia mnichów palestyńskich, ani dawnych tekstów monastycznych takich, jak dzieła Ewagriusza, Kasjana, Heperechiosa czy Żywotu Synkletyki.


Wstęp Luciena Regnaulta OSB do książki Apoftegmaty Ojców Pustyni, tom 4 Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Tradycja ustna przekazywania apoftegmatów

Słowa starców najczęściej pozostawały na zawsze okryte tajemnicą pustynnej ciszy. Niektóre rhema stawały się jednak apoftegmatami. Przyczyna, która sprzyjała powstaniu apoftegmatu, ułatwiała jednocześnie później jego przekazywanie i rozpowszechnianie. Pierwszemu beneficjentowi zależało oczywiście na wyciągnięciu z niego pożytku i dlatego treść apoftegmatów stawała się coraz szerzej znana. Tak jak apoftegmat rodził się w spotkaniu starca z uczniem, tak również przekazywany był dzięki kierownictwu duchowemu. Uczeń, który stał się już nauczycielem, musiał sam odpowiadać na postawione mu pytania, odwołując się do nauk otrzymanych od swego ojca duchownego lub do usłyszanego apoftegmatu. Pojmen, na przykład, odpowiedział pewnemu bratu słowami Dioskura, inny zaś starzec wykorzystał odpowiedź Antoniego Nisteroosa.

Nietrudno zrozumieć teraz dlaczego apoftegmat, zachowany w danej kolekcji, rzadko wskazuje na okoliczności, w których nastąpił jego przekaz. Za kwestię bardziej interesującą uznawano kontekst jego pochodzenia. Jednak niektóre fragmenty wspominają o dwóch postaciach: autora apoftegmatu, nie zawsze znanego z imienia, i tego, który zdaje relację.

Oto kilka przykładów.

Abba Pojmen to powiedział, że mówił abba Ammonas, iż ….

Powiedział abba Kronios, że abba Józef z Peluzjum opowiadał tak …

Abba Bitimios opowiadał, że mówił mu abba Makary…

W kolekcji alfabetycznej, z której pochodzą powyższe przykłady, rzadko można znaleźć fragmenty wskazujące na więcej niż dwa źródła przekazu. Przykładem niech będzie jeden z apoftegmatów abba Pojmena:

Opowiadał abba Józef, że abba Izaak mówił: „Siedzieliśmy kiedyś u abba Pojmena i zobaczyłem, że on wpadł w ekstazę; a ponieważ miałem do niego wielką śmiałość, upadłem przed nim na twarz i błagałem go: «Powiedz mi, gdzie byłeś». Odpowiedział: «Mój duch był tam, gdzie święta Bogarodzica Maryja stała i płakała pod krzyżem Zbawiciela: a ja chciałbym zawsze tak płakać»”.

W przytoczonym wyżej fragmencie widać wyraźnie podzielone role trzech postaci: główny bohater, abba Pojmen, doznający wizji i wygłaszający pamiętne słowo; ekstaza i słowo tworzą rhema, z którego abba Izaak sporządza apoftegmat. Józef zaś jedynie go przekazuje.

Wielkie kolekcje, które znamy, zawierają niewiele śladów tradycji ustnej. Inaczej jest w pewnym wcześniejszym, mniej znanym zbiorze. Zachowany wyłącznie w wersji etiopskiej, zawiera serię około 160 fragmentów. Autor kompilacji zadbał, aby na początku umieścić apoftegmaty wskazujące (następujące po sobie) źródła przekazu, dwa, trzy, czasem więcej. Kilka przykładów:

Rzekł brat: „Powiedział abba Mihos z Balihaw…”.

Powiedział mi brat: „Rzekł mi abba Pafnucy ze Sketis, że abba Amoj, ten z zachodniej strony, powiedział podczas pobytu w Sketis…”.

Powiedział mi jeszcze ten brat: „Rzekł mi abba Pafnucy: «Powiedziałem do abba Ammoja»…”.

Powiedział mi brat: „Uczeń abba Pafnucego rzekł mi: «Słyszałem, mego ojca Pafnucego, jak mówił»…”.

Powiedział mi brat: „Rzekł mi abba Kamis: «Oto powiedział mi ojciec mój abba Anter»….

Zapytałem mego ojca, abba Józefa, ucznia abba Aloniosa, i powiedziałem mu: „W tych oto dniach czy znalazła się zła myśl w waszym sercu?” Odpowiedział mi: „Ja także zapytałem mego ojca abba Aloniosowi o to odrzekł mi…”.
Rzekł mi brat: „Opowiedział mi abba Izaak z Harahu: «Odwiedziłem abba Sisoesa z Petry, ucznia abba Antoniego i prosiłem go: ‘Powiedz mi słowo’»…”.

Można tu w pewnym sensie na gorąco uchwycić ustny przekaz apoftegmatów w żywej tradycji, podkreślonej szczególnie przez wyrażenie: „Mój ojcze…”. Fakt, że autor zbioru podał z taką dokładnością te szczegóły, nie wynika ze skrupulatności historyka pragnącego wskazać źródła, lecz z troski o wykazanie ciągłości, sukcesji, która sięga do wielkich Ojców początku ruchu monastycznego, ze szczególnym uwzględnieniem abba Antoniego. Przekaz apoftegmatów, podobnie jak ich powstanie, nie zamyka się w okresie życia pierwszych Ojców Pustyni.


Wstęp Luciena Regnaulta OSB do książki Apoftegmaty Ojców Pustyni, tom 4 Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Narodziny apoftegmatu

W rzeczywistości nie ma apoftegmatu, który od momentu pojawienia się owego rhema – wydarzenia lub słowa – nie byłby przywołany i opowiedziany raz jeszcze w innych okolicznościach. Człowiek, który w pewien sposób uczestniczył w danym wydarzeniu, bez względu na to, czy jako główny bohater, aktywny bądź bierny, słuchacz czy świadek, opowiadał to, co zbawiennego czy pouczającego widział i słyszał, aby podkreślić pożyteczność owej nauki oraz by rozpowszechnić jej dobroczynne skutki. To działo się albo w osobistej rozmowie albo podczas publicznego spotkania. W ten sposób narodził się apoftegmat.

Wiele było słów i zdarzeń, które mogły stać się apoftegmatami. Znajdowały się wśród nich takie, które powinny były się nimi stać, ale zaginęły. Znane jest rhema abba Antoniego, określone jako „apoftegmat uszkodzony”:

Kiedyś Abba Makary odwiedził abba Antoniego, a po rozmowie z nim wrócił do Sketis. Ojcowie wyszli mu na spotkanie, a podczas rozmowy starzec im powiedział: „Mówiłem abba Antoniemu, że tu u nas nie sprawuje się Eucharystii. Ojcowie jednak zaczęli mówić o czymś innym i w końcu nie zapytali starca, jaką dostał odpowiedź; a starzec im też nie powiedział”.

Słowo Antoniego nie stało się apoftegmatem, jednakże owo uchybienie dało początek apoftegmatowi o abba Makarym.

Część apoftegmatów nie nosi śladów „ożywiania” zdarzenia lub nauki z przeszłości. Dzięki temu można wierzyć w obecność w nich konkretnego wydarzenia takiego lub pierwotnego objawienia się słowa. Dlatego też porównuje się apoftegmaty do flesza oświetlającego życie Ojców Pustyni. W rzeczywistości nie chodziło nigdy o zwyczajne przekazanie informacji na żywo, lecz z pewnym opóźnieniem (by użyć współczesnego języka mediów). Apoftegmat to z konieczności odtworzenie, powtórzenie, a więc w pewnym sensie rekonstrukcja, do której modyfikacje nieuchronnie się przedostają. Autor apoftegmatu, przypominając usłyszaną naukę, mógł zmienić mniej lub bardziej jej sens w zależności od sposobu, w jaki przedstawił okoliczności otrzymania tego słowa. Mógł przystosować ją do nowej sytuacji, która nie odpowiadała dokładnie pierwotnemu kontekstowi. To samo wydarzenie mogło być opowiedziane w odmienny sposób przez dwóch świadków i dać początek dwóm różnym apoftegmatom.


Wstęp Luciena Regnaulta OSB do książki Apoftegmaty Ojców Pustyni, tom 4 Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Pamiętne wydarzenia z życia Ojców Pustyni

Wszystko, co powiedzieli i uczynili ojcowie, mogło stać się treścią apoftegmatów. Nasza pamięć jednak, zawsze i wszędzie, działa w sposób selektywny. Z codziennych okoliczności prostego, surowego i ascetycznego życia prowadzonego przez ojców w pamięci ludzi przetrwało tylko to, co naprawdę było godne upamiętnienia z tego czy innego względu: niezwykły czyn czy zdumiewające słowo, powodujące albo zakłopotanie albo podziw u tego, który był przez nie poruszony jako świadek lub słuchacz. W apoftegmatach znajdują się rzeczy, które nam, współczesnym czytelnikom, wydają się nam być banalne, ale które z pewnością nie były takie dla pierwotnych odbiorców.

Jeśli chcemy pokusić się o klasyfikację wydarzeń cechujących życie ojców na pustyni, trzeba rozróżnić zdarzenia dotyczące tylko jednego pustelnika w jego samotności, zdarzenia dokonujące się w spotkaniu dwóch osób i te, które dzieją się w przestrzeni „publicznej” podczas spotkania kilku mnichów.

Pierwsi mieszkańcy pustyni i wielu ich następców, przeżyli długi okres swojego życia w całkowitej samotności. Znamy ich powszednie zajęcia, modlitwę ustną, pracę ręczną, często dość szczegółowo. Natomiast ich zasadnicza działalność, relacje z Bogiem i niewidzialnym światem aniołów oraz demonów, pozostają dla nas nieznane. Ludzie, którzy porzucili swoje społeczności, by udać się na pustynię, nie byli skłonni wyjawiać tajemnic wewnętrznego życia. Pokora nakazywała im milczeć o działaniu w nich łaski, nakłaniała do wyjawiania raczej doznawanych pokus, duchowych walk, a nawet słabości i upadków. Jeśli któryś z Ojców czuł się zobowiązany, w celu zbudowania bliźniego, opowiedzieć o niezwykłym wydarzeniu, którego stał się bohaterem, przedstawiał to zawsze w trzeciej osobie, jak gdyby chodziło o kogoś innego. Mogło się zdarzyć, że uczeń zastał swego mistrza w stanie ekstazy lub w rozmowie z aniołami czy demonami. Był to jednak przypadek niezwykle rzadki.

Pośród wydarzeń, które zasługiwały na utrwalenie w pamięci kolejnych pokoleń, znajdowały się przede wszystkim opisy początku i końca życia wielkich anachoretów na pustyni. Znajdujemy w apoftegmatach kilka opowiadań o okolicznościach, w których Arseniusz, Makary czy Pojmen zdecydowali się na życie w samotności, ale to także są rzadkie perełki. Liczniejsze są relacje o ostatnich chwilach ojców, ponieważ towarzyszyli im wówczas uczniowie, którzy pragnęli zachować i przekazać wspomnienie owego pokrzepiającego końca.

Gdyby każdy pustelnik spędzał całe swe życie w grocie lub celi, unikając wszelkich spotkań czy rozmów, nie dotarłby do nas skarb apoftegmatów. Jednak, dzięki Bogu, niektórzy z Ojców nie chcieli zamykać się zupełnie w materialnej i duchowej samowystarczalności. W miarę, jak liczba mnichów wzrastała a „pustynia stawała się miastem”, jak mówi św. Atanazy w Żywocie św. Antoniego, następowały coraz częstsze kontakty pomiędzy braćmi. Niedzielne zgromadzenia liturgiczne czy też niektóre prace wykonywane wspólnie, jak żniwa, stanowiły podstawową okazję odwiedzin w celach. Kiedy kilku mnichów gromadziło się wokół jednego starca, wygłaszał on swego rodzaju konferencję, a jego odpowiedzi na postawione przez uczniów pytania wypełniły obficie nasze zbiory apoftegmatów.

Podstawowe źródło apoftegmatów stanowią relacje pomiędzy adeptami życia pustelniczego a starcami. Miały one charakter bądź stały, gdy uczeń mieszkał razem z mistrzem, bądź okazjonalny, gdy brat przybywał do starca, aby powierzyć mu swoje rozterki i otrzymać zbawienne pouczenie. Dla wielu pustelników najbardziej pamiętnym spotkaniem był pierwszy kontakt z godnym czci ojcem. Spotkanie o tyle cenne, że mogło się już nie powtórzyć. Nawet jedno słowo otrzymane w tym uprzywilejowanym momencie mogło wywrzeć wpływ na dalsze życie młodego mnicha.

Nie chodzi o to, aby wyszczególniać tutaj wszystkie okoliczności spotkań i rozmów. Warto zwrócić uwagę, że jeżeli spośród tego mnóstwa słów i wydarzeń, niektóre weszły do zbiorów apoftegmatów, to jest to świadectwo ich siły duchowej, z jaką poruszone zostało wnętrze mnicha. Trzeba było jeszcze sprzyjających okoliczności, by mógł powstać apoftegmat.


Wstęp Luciena Regnaulta OSB do książki Apoftegmaty Ojców Pustyni, tom 4 Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Przedmiot albo zawartość apoftegmatów

Każdy apoftegmat jest, poprzez swoją formę, słowem, słowem wypowiedzianym w konkretnych okolicznościach. Wiele zachowanych fragmentów nie zawiera jednak żadnego słowa. Często starzec przypominał tylko pewien czyn, zaletę, czy cnotę innego starca lub to uczeń przywoływał budujące postępowanie swojego mistrza. Zanim powstało słowo, zanim narodził się apoftegmat, na pustyni zaistniały nieprzeliczone akty cnoty, które zasługiwały na to, aby przekazać je potomności. Wielu mnichów żyło w absolutnym milczeniu. Po niektórych nie pozostało żadne słowo, lecz jedynie kilka szczegółów ich postępowania. Wszyscy byli przekonani, że cisza ma większą wartość niż słowa, że słowa nie znaczą nic, jeżeli nie odwołują się do życia i wreszcie, że czyny są ważniejsze niż słowa. Nawet w stosunku do ucznia, który był gotowy słuchać i podporządkować się usłyszanemu słowu, starzec często odpowiadał: „Czyń to, co widzisz”. Takie było również przekonanie tych, którzy zebrali i przekazali apoftegmaty. W IV wieku na przykład Ewagriusz, kiedy wprowadzał kilka apoftegmatów ojców do swojego dzieła O praktyce ascetycznej, podkreślił, że chodzi o piękne słowa przez nich wypowiedziane i dobre czyny, których dokonali. Podobnie kolekcję apoftegmatów w swoim Asceticon przedstawił abba Izajasz: „Bracia, o tym, co widziałem i słyszałem od starców, donoszę wam. Widziałem i słyszałem to wszystko u świętych ojców”. Również autor zbioru serii alfabetyczno-anonimowej we wstępie napisał „o ich pięknych słowach i czynach”. Nietrudno zatem stwierdzić, że wszystkie kolekcje apoftegmatów, bez wyjątku, podobnie jak Ewangelie, zawierają rhemata rozumiane w znaczeniu biblijnym, to znaczy słowa i czyny, często przeplatające się. Można zaryzykować stwierdzenie, że mają one charakter „audiowizualny”. Ważna jest zarówno otwartość oczu, jak i uszu.

Henri Bremond przedstawił literaturę pustyni, odwołując się do kolejności warstw geologicznych: na szczycie słońce, ziemia uprawna i obfitość zbóż; wreszcie – zbiory, apoftegmaty przekazane przez tradycję; na dnie samo źródło jak blaszki czystego złota, własne słowa Ojców”. Najważniejsza natomiast jest gleba, w której zakiełkowały i wzeszły na pustyni wszystkie rośliny z ich kwiatami i owocami. Dzięki obfitości wód podziemnych, które podtrzymywały życie i sprzyjały jego wzrostowi, pustynia stała się bujnym ogrodem, „rajem Ojców”, który uwieczniły apoftegmaty.


Wstęp Luciena Regnaulta OSB do książki Apoftegmaty Ojców Pustyni, tom 4 Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Pojęcie „apoftegmatu”

Termin ten nie jest najstarszym określeniem wypowiedzi Ojców. W pierwotnych dokumentach znajdujemy określenia logos, logion a przede wszystkim rhema: „Abba, powiedz mi rhema”. Wszystkie trzy terminy pojawiają się w Biblii, pierwsze dwa oznaczają słowo Boga, zaś w Nowym Testamencie słowa Chrystusa. Trzeci wyraz, rhema, który odpowiada hebrajskiemu dabar, określa także działanie, wydarzenie, rzecz wypowiedzianą przez słowo. Podobnie jak w Ewangelii, kiedy św. Łukasz mówi, że Maryja zachowywała wszystkie te rhemata w swoim sercu (Łk 2,19). Termin ten zawiera w sobie odniesienie do życia i działania: nie są to słowa puste czy jałowe, lecz słowa niosące życie i skuteczne, ponieważ pochodzą od Boga lub męża Bożego. I one stają się źródłem życia dla ucznia, który je otrzymuje i według nich postępuje: „Abba, powiedz mi słowo, które wypełnię, aby być zbawionym”.

Termin rhema oddaje całą doniosłość, jaką niesie ze sobą słowo ojca pustyni dla tego, który o nie zabiega i dla tego, który je wypowiada. Abba nie mówi tylko wtedy, gdy czuje się natchniony i pouczony przez Boga, ani nie zwraca się wyłącznie do słuchacza, o którym wie, że jest gotowy postępować według jego nauki.

Podczas gdy rhema wskazuje na charakter słowa ze względu na jego przesłanie, apophtegma opisuje formę literacką. Termin ten był w powszechnym użyciu w starożytności okresu klasycznego. Grecy rozróżniali sentencję (gnome), apoftegmat i opowiadanie (chreia). Sentencja była maksymą mądrościową o charakterze abstrakcyjnym; mogła zostać utrwalona na piśmie bez wcześniejszego wypowiedzenia. Opowiadanie stanowiło szczegółową relację, w której słowa nie odgrywały głównej roli. W apoftegmacie natomiast słowo to klucz; wiąże się ono z okolicznościami, w których zostało wypowiedziane; te zaś okoliczności rozjaśniają jego sens. Wydaje się, że termin „apoftegmat” został po raz pierwszy zastosowany do słów Ojców Pustyni przez mnicha o imieniu Zosym żyjącego w Palestynie w VI wieku. Tenże, przyjaciel Doroteusza z Gazy, był podobnie jak on człowiekiem wykształconym. W jego czasach nauki Ojców Pustyni zostały połączone w zbiory, które swoją kompozycją przypominały zbiory wypowiedzi sławnych ludzi. W I wieku n.e. Plutarch zebrał pamiętne słowa znamienitych postaci, królów, przywódców i mędrców, określając je mianem apoftegmatów.

Słowo i życie

Podobnie jak rhema, apoftegmat pozostaje w ścisłym związku z życiem, stanowi „wycinek” życia. Plutarch napisał Żywoty sławnych ludzi. Następnie opracował zbiory apoftegmatów autorstwa tych postaci, z myślą o tych, którzy nie mieli czasu czytać „Żywotów”, lecz także po to, aby czytelnicy zrozumieli pełniej, niejako na żywo, charakter oraz myśl każdego z opisanych bohaterów. Nie mieli oni żadnych aspiracji literackich. Ich słowa tłumaczyły po prostu reakcję na dane wydarzenie lub były błyskotliwą odpowiedzią na postawione pytania. Taki charakter mają również apoftegmaty Ojców: słowa tryskające życiem, odwołujące się do realiów egzystencji na pustyni. Na początku zbiorów pojawiają się często formuły, które podkreślają ścisły związek słów i życia, mowy i działania. Starożytna kolekcja, zachowana w wersji etiopskiej, jest zatytułowana: „Słowa Ojców: jak oni żyli”. Takie powiązanie znajduje się także w podwójnym tytule wersji łacińskiej zebranej przez Rosweyde’a: Vitae Patrum, Verba seniorumŻywoty Ojców, słowa starców: to jest jedno dzieło, zawierające „słowa życia”, słowa „przeżyte”, głęboko przemyślane i wypowiedziane jedynie w celu przekazywania życia.


Wstęp Luciena Regnaulta OSB do książki Apoftegmaty Ojców Pustyni, tom 4 Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC