Tajemnica Eucharystii

Jednym z najpiękniejszych, najbardziej fascynujących i kryjących w sobie całe pokłady znaczeń terminów, jakich używają chrześcijanie w swych obrzędach i rozmyślaniu o wierze, jest słowo tajemnica. Jest więc bardzo istotne, aby zrozumieć, jak używano i wciąż używa się tego terminu w obrębie wiary. Nie możemy pozwolić, by nasze pojmowanie tego słowa zawężały i ograniczały współczesne jego znaczenia. Używa się go obecnie, mając na myśli coś, co trudno lub czego niemal nie da się zrozumieć. Może również wiązać się z gatunkiem opowiadania, którego części nie pasują do siebie i które musi mieć jakieś rozwiązanie. Wspomniane znaczenia mają bardzo luźny związek z chrześcijańskim użyciem słowa „tajemnica”, lepiej więc postarać się zrozumieć ten termin, śledząc historię jego zastosowania. (więcej…)

Cassian Folsom OSB: „W tradycji wschodniej znak krzyża czyni się od prawej do lewej, zaś u nas od lewej do prawej. Dlaczego?”

Następnie czynicie znak krzyża. Róbcie go uważnie. Nie w pośpiechu, nie byle jak, ale ze starannością i szacunkiem. Ukryte są w nim najgłębsze tajemnice naszej wiary.

Pozwólcie, że powrócę do mojego pobytu na Górze Athos, o którym opowiadałem na początku. Miałem tam okazję rozmawiać z pewnym świeckim. Ów młody Grek zwrócił mi uwagę, że katolicy czynią znak krzyża od tyłu. Nie było to sformułowane zbyt ekumenicznie! Jednak te słowa mają drugie dno. Wiemy, że w tradycji bizantyńskiej znak krzyża wykonuje się kciukiem złożonym razem z palcem wskazującym i środkowym, podczas gdy dwa ostatnie palce zagięte są na wnętrze dłoni. Trzy palce symbolizują Trójcę, a dwa pozostałe podwójną naturę Chrystusa: boską i ludzką. Uczynienie znaku krzyża jest zatem małą katechezą, przypomnieniem samemu sobie najbardziej podstawowych tajemnic wiary. (więcej…)

Liturgia. Misterium życia [cz.4] Rozesłanie

Tego, co nazywamy misterium, nie należy także mylić z  nadzwyczajnością. W nadzwyczajnym doświadczeniu ujawnia się bezpośrednio coś, co zwykle nie jest nam dostępne, otrzymujemy wtedy wgląd w coś niezwykłego lub doznajemy mocy innej rzeczywistości. Doświadczamy jej jako cudu albo uzyskujemy w nią wgląd przez kontemplację, która zawiera w sobie widzenie czegoś spoza naszego naturalnego doświadczenia. Nie jest łatwo rozstrzygnąć, czy owo widzenie pochodzi od Boga, czy od rozmaitych duchów. One także mogą dać nam nadzwyczajne wizje lub poznanie, np. poznanie przyszłych wydarzeń, szczególnie nieszczęśliwych wypadków, ale to poznanie nie musi nas budować, wręcz przeciwnie, może nas zwodzić, czy niszczyć. Doświadczali tego Ojcowie Pustyni, którzy starali się unikać wizji i w ogóle wszelkich nadzwyczajności. Niezależnie jednak od tego, skąd pochodzi i jaką ma wartość duchową, w nadzwyczajnym doświadczeniu istnieje wyraźna opozycja w stosunku do zwykłego doświadczenia. To co nadzwyczajne wyraźnie odróżnia się od zwyczajności, przekracza ją. Inaczej jest w doświadczeniu misterium, gdzie istnieją ze sobą współzależne dwie rzeczywistości, których nie należy od siebie oddzielać: znak i to, na co wskazuje jego znaczenie. Znak wskazuje na rzeczywistość inną, ale to właśnie on ją objawia, dlatego także sam znak z jego dynamiką nie jest obojętny (Włodzimierz Zatorski OSB Droga człowieka) (więcej…)

Liturgia. Misterium życia [cz.3] Liturgia eucharystyczna #2

Jeżeli zestawić ze sobą sacrum i misterium, to sacrum jest doświadczeniem metafizycznej inności, natomiast misterium jest świadomością istniejącej głębi życia. Ta głębia jest otwarta na sacrum, ale go od razu nie odsłania a przez to nie przeraża i nie fascynuje, tak jak bywa w samym doświadczeniu sacrum. Misterium jest otwartością i zaproszeniem pozwalającym zobaczyć wielowątkową rzeczywistość naszego życia jako jedność. Posiada ono logikę i sens niesprowadzalny do poszczególnych wątków. Kiedy odkrywamy w nim istniejący zamysł, zaczynamy się na nie otwierać. Kiedy go nie dostrzegamy, czy uciekamy od niego jak od czegoś groźnego, szukając sensu ograniczonego do własnych horyzontów myślenia, nie dochodzimy do poznania „pełnej prawdy”, bo ona jest głębsza od naszej myśli. Pozostaje w nas niepokój i brak, bo nie sięgamy prawdziwej rzeczywistości (Włodzimierz Zatorski OSB Droga człowieka) (więcej…)

Liturgia. Misterium życia [cz.3] Liturgia eucharystyczna #1

Pierwszym warunkiem odkrycia misterium jest pokorne uznanie go, a co za tym idzie uznanie swojej ograniczoności, niewystarczalności i niepełności. Niewiele wiemy o sobie samych, tym bardziej o drugim i o Bogu. Możemy się jedynie uczyć najistotniejszych prawd o sobie i o życiu, a do tego potrzebna jest stała otwartość i wytrwałe poszukiwanie. Taką postawę świadomie wybiera mnich, który godząc się na stałe przebywanie w „szkole służby Pańskiej”, staje się nieustannym uczniem  tajemnicy, którą Bóg złożył w nim samym, w spotkanym człowieku i w historii osobistego spotkania z Bogiem. To misterium się dzieje i nigdy nie można być jego panem, nigdy nie można wiedzieć wszystkiego do końca. Wiemy jedynie, że to, co nas spotyka, jest większe, niż sobie z tego obecnie zdajemy sprawę (Włodzimierz Zatorski OSB Droga człowieka) (więcej…)

Liturgia. Misterium życia [cz.2] Liturgia Słowa

Podstawową sprawą jest zatem uznanie (lub nieuznawanie) swojego misterium. Człowiek spontanicznie chciałby być panem samego siebie, sam rozstrzygać we wszystkim o sobie, zachowuje się tak, jak gdyby wszystko o sobie najlepiej wiedział i sam był dla siebie najlepszym mistrzem. Taka postawa jest dzisiaj aktualna, może nawet bardziej niż kiedykolwiek w historii. Wyraźnie wypowiada ją hasło odrodzenia: „Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce”. Miało ono niewątpliwie swój sens w czasie, kiedy je wypowiedziano. Wyzwalało człowieka spod kurateli ciasnego myślenia dogmatycznego, zwracając ku niezależnemu szukaniu prawdy o sobie. Jednak przyjęte z dumną wyższością tego, który „wie”, powoduje zamknięcie na to, co najistotniejsze w życiu, na spotkanie z tym, co nas całkowicie przerasta. Taką postawę nazywam „herezją dojrzałości”. Człowiek rości sobie w niej pretensje do pełnej dorosłości, pełnej znajomości siebie, znajomości tego, co jest dobre i co złe. Taka postawa odpowiada rajskiej pokusie bycia „jak Bóg” (por. Rdz 3,5). Wydaje się, że właśnie dlatego prawda o misterium jest zamknięta dla wielu umysłów. Wyraża się to między innymi niezrozumieniem sensu wiary, potrzeby łaski, sensu Kościoła i bycia w nim chrześcijaninem, sensu życia sakramentalnego, posłuszeństwa nauce Kościoła, a także życia zakonnego itd. Misterium jest rzeczywistością, która obejmuje całą relację człowieka do Boga, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i wspólnotowym (Włodzimierz Zatorski OSB Droga człowieka) (więcej…)

Liturgia. Misterium życia [cz.1] Obrzędy wstępne

Misterium nie jest czymś nieznanym na wzór tajemniczej zagadki, która po rozwiązaniu staje się wiedzą i przestaje być tajemnicą. Pozostając stale tajemnicą, w procesie poznania uka­zuje swoje coraz większe głębie. Im bardziej wchodzimy w misterium, tym większe odsłaniają się przed nami jego nowe poziomy i przestrzenie. Kiedy chcemy misterium zmienić w wiedzę, tracimy to, co w nim najistotniejsze: życiodajną moc. Możemy co pewien czas doznawać olśnienia, że oto odkry­liśmy prawa, że już wiemy. Z czasem jednak okazuje się, że jest to wielkie złudzenie. Misterium znowu objawia swoje nie­poznawalne oblicze. Podobnie jest w nauce, która chce wszystko ująć w formie wiedzy i rzeczywiście w poszczególnych zagadnieniach dochodzi do odkrycia konkretnych praw. Jednak świat jako całość pozostaje dla niej nadal tajemnicą, której nie można do końca poznać (Włodzimierz Zatorski OSB Droga człowieka)

Człowiek zanurzający się w chorale zaczyna inaczej postrzegać otaczający go świat…

Śpiew gregoriański został wyrzucony z kościołów nie dlatego, że jest po łacinie (można było przecież zaadoptować melodie do języków narodowych), lecz dlatego, że nie jest wesoły i nie pobudza jak muzyka popularna. Chorał nie jest dla milusińskich, lecz dla spragnionych Boga mniszych dusz – tego rodzaju „dusz monastycznych”, który jest punktem odniesienia dla każdego chrześcijanina wedle jego własnego sposobu życia. Chorał zakłada fundamentalną powagę duszy i rozwija tę predyspozycję do stopnia, który mistycy nazywają „trzeźwym upojeniem”, sobria inebrietas. Człowiek zanurzający się w chorale zaczyna inaczej postrzegać otaczający go świat – oczami wiary, z kontemplatywną gotowością, bystrością, spokojem. Śpiew jest potężnym czynnikiem duchowej przemiany i dojrzewania: napełnia duszę szczerą duchową tęsknotą za Bogiem, tęsknotą wcieloną i wyrażoną w każdym zwrocie melodii odzwierciedlającej niewypowiadalne niuanse, subtelne nurty ludzkiej duszy. Jak dojrzali musieli być ci anonimowi kompozytorzy, jak wytężone było ich dążenie do Boga, skupione w tych cudownie różnorodnych melodiach! (więcej…)

Piękno Chrystusa [cz.2]

Dusza powinna okazać się gotowa na przyjęcie Bożej dobroci. Wtedy wznosi się ona ponad chmury, wtedy staje się silna jak młody orzeł, wtedy może poruszyć swoimi skrzydłami i wznieść się w górę, daleko ponad swój ziemski dom, już więcej nim nie obciążona. Wtedy zdejmuje starą szatę, stare ozdóbki, wtedy przemywa sobie oczy i widzi zdrój życia wiecznego, który wypływa i tryska dla wszystkich. Zdrój życia jest Najwyższym Dobrem, z niego wszyscy czerpią siłę do życia. Sam w sobie zawiera życie wieczne. Nie potrzebuje innych, lecz oddaje się innym. Czy istnieje coś piękniejszego, czy istnieje większa rozkosz, niż zbliżyć się do niego i z niego pić? Czy ktoś, kto zakosztował tej wody, może jeszcze żądać czegoś innego? Panowania? Władzy? Pieniędzy? Przecież wiadomo, jak żałosny jest los królów, jak niestałe panowanie, jak krótkie życie, jak wiele służalczości w królowaniu; gdyż królowie muszą się kierować nie swoją własną, ale obcą wolą. (więcej…)

Piękno Chrystusa [cz.1]

Gdy chrześcijaństwo pojawiło się na świecie, zastało pokolenie, które było przywiązane do piękna, jak chyba żadne inne. Ludzkość służyła pięknu, składała mu ofiary na jego ołtarzach, w zamian za piękno potrafiła niejedno oddać, wiele prawd i jeszcze więcej dobra. W ten właśnie świat wkroczył ukrzyżowany Zbawiciel, mąż „szczególnego piękna i wdzięku”, jak Go określa prorok (por. Ps 45,3). On złożył w ofierze piękno, ponieważ dawał świadectwo o prawdzie i dobru, a od swoich uczniów żądał, by Go w tym naśladowali. Tak rozpoczęła się walka chrześcijaństwa z pięknem i do dziś dzieci Kościoła uchodzą za jego odwiecznych wrogów, szczególnie zaś mnisi, czyli „czarni”, jak ich już nazywa Eunacy. (więcej…)