Małgorzata Borkowska OSB: „Człowiek wstępując był przekonany, że jest z natury spokojny i zrównoważony, a w klasztorze łapie się na tym, że krzyczy w poduszkę (i jeszcze dobrze, jeśli tylko w poduszkę)”

Św. Benedykt nazwał klasztor szkołą służby Pańskiej. I niewątpliwie jest to jakaś szkoła, tylko że w bardzo istotnym aspekcie niepodobna do innych. W normalnej szkole uczeń zdobywa pewne wiadomości i sprawności, i widzi, że je zdobywa. Kiedy już umie dodawać i odejmować (i wie, że umie), to uczy się tabliczki mnożenia. Sam widzi, jak mu tego wszystkiego przybywa. A w klasztorze jest dokładnie odwrotnie. Człowiek wstępując był przekonany, że jest z natury spokojny i zrównoważony, a w klasztorze łapie się na tym, że krzyczy w poduszkę (i jeszcze dobrze, jeśli tylko w poduszkę). Myślał, że jest wesoły, niezależny i wolny od względów ludzkich, a w klasztorze znajduje w sobie ogromną potrzebę ludzkiej aprobaty i zazdrości o aprobatę okazywaną innym. Myślał, że nie przejmuje się byle czym, a tu od jednego niemiłego słówka już się zapłakuje i rozczula nad sobą. Inaczej mówiąc, zamiast doświadczać, że staje się coraz lepszy i mądrzejszy, doświadcza przeciwnie, że robi się coraz gorszy. (Pamiętam, jak sama w nowicjacie myślałam, że to całe szczęście, że kontakt ze światem zewnętrznym jest tak ograniczony, bo przynajmniej moi znajomi zapamiętają mnie taką, jaka byłam wśród nich, a nie taką, jaka się „tutaj” zrobiłam…) No i wysnuwa się z tego wniosek: Ja nigdy taki nie byłem, to tu mnie takim zrobili! To „oni” są temu winni! (więcej…)

Dziedzictwo Ojców pustyni w „Regule” św. Benedykta [część 2]

Inny ważny problem w myśli Ojców pustyni to dylemat: życie samotne czy we wspólnocie. Chronologicznie samotne było pierwsze, gdyż nawet uczniowie gromadzący się wokół starca-pustelnika mieli w zasadzie przed sobą życie pustelnicze jako cel ostateczny. Życie wspólne istniało więc wśród pustelników jako wstępne stadium tego, co dziś nazwalibyśmy formacją; uważane było przez nich za łatwiejsze (gdyż podobniejsze do świeckiego), a tym samym niższe. To przekonanie trwało i później jako jeden z równoległych nurtów duchowości pustyni; toteż abba Mojżesz mówił: „Człowiek, który ucieka od ludzi, jest jak dojrzałe grono; ten zaś, który mieszka między ludźmi, jest jak grono zielone”. (więcej…)

Dziedzictwo Ojców pustyni w „Regule” św. Benedykta [część 1]

Zajmijmy się teraz szczegółowo stosunkiem Reguły św. Benedykta do myśli Ojców pustyni. Słusznie bowiem uważamy ją za swoiste podsumowanie myśli i doświadczeń pierwszych kilku wieków ruchu monastycznego. Otóż każde podsumowanie polega z konieczności na zaznaczeniu pewnych treści (uznanych za najistotniejsze), a opuszczeniu innych. I każda reguła, czerpiąc z bogatego, a bardzo zróżnicowanego nurtu tradycji, dokonywała swoistych wyborów i swoistych opuszczeń, w zależności od potrzeb czasu i miejsca, od mentalności, doświadczeń oraz osobistych skłonności autora, od materiału ludzkiego, z jakim miał on do czynienia, i wielu jeszcze innych czynników. W wypadku reguły św. Benedykta podsumowanie miało się okazać szczególnie ważne i bogate w skutki: dokonane przez tę regułę wybory miały nieco później stać się na kilka wieków obowiązujące dla większości mnichów w Kościele łacińskim, i żaden tekst tak nie zaważył na rozwoju ruchu monastycznego, jak ten właśnie. Zajmiemy się więc tutaj stosunkiem tego tekstu do ujęć najstarszych, do nauk Ojców pustyni, nauk nie ujmowanych jeszcze w żaden systematyczny wykład, ale tworzących całość zupełnie wyraźną (jakkolwiek nie wolną w szczegółach od sprzeczności). Chodzi nam teraz o sposób, w jaki św. Benedykt korzysta z tego dziedzictwa. (więcej…)

W jaki sposób można tak żyć, aby w każdej chwili, w każdym momencie, cokolwiek robimy – czy pracujemy, czy śpimy – we wszystkim Bóg był uwielbiony?

„Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony”… Taki napis po łacinie (ut in omnibus glorificetur Deus), wymalowany pięknie wielkimi literami, zobaczyłam kiedyś na ścianie w pewnym opactwie benedyktyńskim. Zdanie to, użyte jako tytuł, jest cytatem z Pierwszego Listu św. Piotra. Czytamy tam:

Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem takim darem, jaki każdy otrzymał. Jeśli kto ma dar przemawiania, niech to będą jakby słowa Boże! Jeśli kto pełni posługę, niech to czyni mocą, której Bóg udziela, aby we wszystkim był Bóg uwielbiony przez Jezusa Chrystusa (1 P 4,10–11). (więcej…)

Potrzeba wielkiej giętkości, żeby dać się wychować

Zawsze przed wszystkim wzywajmy Ducha Świętego, żebyśmy mogli recta sapere, żeby nie zbłądzić, bo o to nietrudno w sprawach duchowych.

Święty Ojciec nasz Benedykt miał prawdę i w pokoju ją posiadał – dla całych pokoleń – dzięki temu, że tak bardzo wyrzekł się swego ducha, żeby móc żyć życiem świętym. Pokazuje nam w Regule zdrowe i właściwe ujęcie życia wspólnego. Święty Benedykt nie odrzuca życia pustelniczego. Powołanie pustelnicze jest wyjątkowe i niebezpieczne. (więcej…)

Pokora [odcinek 4]

O powiązaniu bojaźni Pańskiej z pokorą czytamy w Księdze Przysłów: Owocem pokory jest bojaźń Pańska, bogactwo, szacunek i życie (Prz 22,4). Pokora jest fundamentem mądrości. Święty Benedykt widzi pokorę od razu powiązaną z rozeznaniem i respektowaniem najważniejszej prawdy życia: „że Bóg z nieba patrzy nań (tj. na człowieka) zawsze i o każdej porze, a także, iż czyny jego w każdym miejscu rozgrywają się przed oczami Bożymi” (RegBen 7,13). To właśnie w relacji do Boga ostatecznie rozstrzyga się to, co najważniejsze w naszym życiu: życie lub śmierć i to w wymiarze ostatecznym. Nie ma dla nas niczego ważniejszego nad właściwą więź z Bogiem. Świadomość tej prawdy i wyciągnięcie z niej praktycznego wniosku są mądrością. (więcej…)

Pokora [odcinek 3]

Pierwszym stopniem pokory jest bojaźń Boża, o której Stary Testament mówi, że jest początkiem i prawdziwą treścią mądrości. Pogłębieniem bojaźni jest pokora i ona jest właściwym początkiem mądrości. Natomiast wydaje się, że w omawianym fragmencie Reguły bojaźń jest przedstawiona w kategoriach lękowych: człowiek powinien zachowywać się właściwie, bo Bóg na niego patrzy i nagrodzi życiem wiecznym lub ukarze śmiercią na wieki za złe postępowanie. Natomiast lęk w istocie jest przeszkodą na drodze spotkania się z Bogiem, zatem takie rozumienie bojaźni Bożej jest niewłaściwe. Gdy podchodzimy lękowo, widzimy „Niego”, kogoś Trzeciego, czyli w istocie kogoś obcego, kto zagraża. Pan Jezus polecił zwracać się do Boga: „Ojcze…”. Jeżeli wymawiamy to, lękając się, to nasza relacja z Bogiem nie jest autentycznie dziecięca, nie jest prawdziwa. (więcej…)

Pokora [odcinek 2]

„Wywyższenie” i „uniżenie” można oczywiście zamienić miejscami, ustawiając odwrotnie hierarchię wartości i wówczas można się tak „uniżać”, aby być w tym „największym”. Niezależnie od wstępnego założenia na czym polega wielkość, a na czym małość, u podstaw wywyższania się jest porównywanie się z innymi i z odpowiednią miarą. W prawdziwej pokorze nie ma żadnego porównywania się. (więcej…)

Pokora [odcinek 1]

Zasada: Każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (Łk 14,11), należy do fundamentalnych praw życia duchowego. Niestety nie zawsze o niej pamiętamy. Z obserwacji widzimy, że często ci, którzy się wynoszą, są w społeczeństwie uznawani i szanowani, a ludzie pokorni, niemający tupetu, nieumiejący walczyć o siebie, są zapomniani, a często nawet upokarzani. (więcej…)

Władza jako służba we wspólnocie… [odcinek 4]

Ważny jest także sposób głoszenia nauki przez opata. Ma ona „zapadać w serca uczniów jako zaczyn Bożej sprawiedliwości”. Zaraz w następnym wierszu św. Benedykt mówi o odpowiedzialności opata za „posłuszeństwo uczniów”. Ta odpowiedzialność wiąże się właśnie ze sposobem nauczania i rodzajem nauki. Powinna ona trafiać do serca jako zaczyn, który je przemienia. (więcej…)