Ordo et Pax [konferencja 2]

Niemniej pójście za własnymi pożądaniami, czy to jest przyjemność, czy bogactwo, pozycja, sława, znaczenie, pewność zbawienia, poczucie wyższości… wywołuje wielkie zagrożenie utraty zdobywanego dobra. Dopóki jesteśmy pewni tego, co posiadamy, pewni władzy nad tym, co nam daje poczucie posiadania itd., dopóty wszystko wydaje się w porządku, możemy nawet spokojnie żyć i cieszyć się tym, co zdobywamy. Jednak żadna z wartości, jakie możemy uzyskać na świecie, nie jest wieczna, wszystkie są przemijające i niepewne i jeżeli one stanowią dla kogoś podstawę poczucia własnej wartości i sensu, to jest ono zagrożone i w istocie bardzo niestabilne (Włodzimierz Zatorski OSB Droga duchowa) (więcej…)

Ordo et Pax [konferencja 1]

Kiedy się jest w Jerozolimie, „mieście pokoju”, które jednocześnie jest w rzeczywistości miastem wielkich podziałów i ciągłego niepokoju, miastem kontrastów i sprzeczności, religijnego poświęcenia i jednocześnie fanatyzmu prowadzącego do niechęci i wręcz do nienawiści, pojawia się pytanie o pokój i jego znaczenie. Sprawa jest o tyle ważna, że Pan Jezus przekazał nam pokój. Pierwsze słowa, jakie wypowiedział do uczniów po zmartwychwstaniu, to: Pokój wam (J 20,19). To nie było zwykłe pozdrowienie, ale dar, którego pełnią stał się Duch Święty (Włodzimierz Zatorski OSB Droga duchowa)

Wiara warunkiem miłości

Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszed­łem od Boga (J 6,27).

Ojciec was kocha, ponieważ ukochaliśmy Chrys­tusa i uwierzyliśmy w Niego jako Syna Bożego.

Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca (J 6,28).

Warunkiem trwania w miłości Ojca jest wiara w Bóstwo Jezusa, że Jezus wyszedł od Ojca. Ojciec nas kocha, ponieważ ukochaliśmy Chrystusa i uwierzyliśmy w Niego, jako Syna Bożego. Ta wiara jest warunkiem naszej jedności z Ojcem i Synem, warunkiem naszego synostwa Bożego. Wyszedłem od Ojca, wyraża wieczne pochodzenie Syna od Ojca, ale jednocześnie wyraża misję Syna w połączeniu ze słowami przyszedłem na świat. Niezależnie od swojej misji na świecie, Syn pozostaje zawsze w Ojcu. Teraz zaś „opuszcza świat” przez Wniebowstąpienie, opuszcza go widzialnie, ale pozostaje w nim niewidzialnie i tajemniczo. To odejście Chrystusa nie powoduje po prostu powrotu sytuacji sprzed Jego Wcielenia. Ona jest zmieniona, świat został wprowadzony w misterium Trójcy i tego się już nie cofnie. Ale skończyła się widzialna obecność Jezusa, aż do Jego chwalebnego powrotu. Cechą obecnego czasu jest Jego obecność rzeczywista, ale niewidzialna, czas intymnego współżycia z Nim w Duchu Świętym. (więcej…)

O duchu benedyktyńskim

Konferencja wygłoszona dla sióstr zakonnych.

Jest to temat bardzo delikatny, ale istotny. Delikatny, bo trudno jest określić, co jest podstawą życia wewnętrznego – z drugiej zaś strony będąc dziećmi św. Benedykta musimy postępować według jego ducha. Zakony różnią się między sobą nie tyle habitem lub pracą, ile raczej duchem, który jest motorem życia zakonnego. Nie chodzi mi o wykazanie różnicy między zakonami, ale o zrozumienie ducha naszego Zakonu, którego nabyć musimy chcąc być naprawdę benedyktynkami. Nie wystarczy nosić habit lub recytować oficjum, ale trzeba myśleć, wierzyć, kochać i żyć jak córka św. o. Benedykta.
(więcej…)

Czasem zakonnice są niezwykle łase na to, żeby przeczytać jakieś nowe objawienie prywatne…

Zastanowimy się z kolei nad ważnym składnikiem naszej doskonałości – nad stosunkiem do Pisma Świętego. Sprawą tą musimy się zająć poważnie z dwóch zupełnie niezależnych od siebie powodów, które mogą się nawet wydawać biegunowo przeciwne. Obowiązek wgłębiania się w pisane Słowo Boże należy do wymogów tradycji naszej wielowiekowej, jak też do po­stulatów dobrze zrozumianej nowoczesności. W tej dziedzinie bowiem niejako nakładają się na siebie dwa nurty: stara praktyka monastyczna i świeża rosnąca z dnia na dzień tzw. „odnowa biblijna”. (więcej…)

Ćwiczenia kształtujące umysł i jednocześnie rozgrzewające życie duchowe

Chrześcijańskie kształtowanie rozumu jest tak głębokim utrwalaniem w nim wszystkich prawd wiary, aby stanowiły jego istotę albo by „składał się” wyłącznie z nich, tak by zaczynając o czymś rozważać, osądzał i weryfikował według nich wszystko, co poznał, i nie mógł bez nich uczy­nić nawet małego kroku. Apostoł okreś­la to jako trzymanie się wzoru zbawiennych słów (2 Tm 1,13). (więcej…)

„Negacją żyć się nie da”. Kim byli Ojcowie Pustyni?

Idąc po słowo do Ojców, powinniśmy jednak wiedzieć przynajmniej w ogólnym zarysie, do kogo właściwie idziemy? Kim oni są? Odpowiedź wydaje się prosta: to tacy, co odeszli na pustynię. Ale taki zewnętrzny opis niczego nie wyjaśnia. Jeżeli widzę człowieka, który wbija łopatę w ziemię, ale nie wiem, DLACZEGO to robi, to nie wiem także, czy jest ogrodnikiem, czy może hydraulikiem albo saperem; może być równie dobrze terrorystą albo ministrem, który przyjechał zainaugurować uroczyście jakąś budowę. (więcej…)

Skąd demony wiedzą, jaka namiętność opadła nas w danej chwili?

Po wszystkim, co dotąd usłyszeliśmy, widać wyraźnie, że gniew jest brzydką wadą. „Zezwierzęca” człowieka, ba, czyni go „demonem”. W dodatku ten, kto daje się jej opanować, staje się igraszką demonów, które takiego zuchwalca nocą dręczą okropnymi urojeniami. Ale gdyby Ewagriusz nie miał nic więcej do powiedzenia na ten temat, chyba nie warto byłoby ślęczeć nad jego pismami. Lecz stoimy dopiero na początku drogi. (więcej…)

Ojcze, czy naprawdę muszę?

W ostatniej podróży do Jerozolimy Pan Jezus nie szedł normalnym, miarowym krokiem wędrowca, takim, jaki zachowuje się w pieszej podróży i jakim On sam tę drogę często już przechodził; ale pędził tak, że uczniowie nie mogli za Nim nadążyć. Wyprzedzał ich, mówi Ewangelista, tak, że się dziwili i niepokoili (por. Mk 10,32). O tej krwawej kąpieli, która Go tam czekała, mówił, że się już jej doczekać nie może (Łk 12,50). (więcej…)