Chrystus traktował swoje cuda jako rodzaj legitymacji, jako listy uwierzytelniające. Ci, którzy by nie umieli inaczej rozpoznać w Nim Pana, mają szansę uwierzyć przynajmniej ze względu na same dzieła: przynajmniej dzięki dobru, którego doznali. Mówiąc to, dodał, że także i wierzący otrzymają moc czynienia cudów, i to nawet większych jeszcze (por. J 14,11–12).

Po co i kiedy? Oczywiście nie dla pokazu, zabawy lub przyjemności, tylko tak jak On: dla uwierzytelnienia posłannictwa Ewangelii. Jest jednak pewien istotny warunek: Bóg nie chce, żebyśmy, zbawiając innych, sami zasłużyli na odrzucenie. Inaczej mówiąc, nie pozwoli czynić prawdziwych cudów, jeśli wie, że niedoszły cudotwórca poniósłby przy tej okazji szkodę na duszy. Na przykład uniósłby się pychą i zacząłby się uważać za natchnionego proroka, utożsamiając odtąd wszystko, co mu przyjdzie do głowy, z bezpośrednim podszeptem Ducha Świętego. Dlatego mimo obietnicy Chrystusa cudotwórców jest niewielu, a i z tych niejeden już marnie skończył. Kaznodzieja, który by czyniąc cuda poniósł szkodę, niech lepiej uwierzytelnia swoje posłannictwo pokorą i łagodnością: to i bezpieczniej, i czasem nawet skuteczniej.

Już zresztą Ojcowie Kościoła zauważyli, że kiedy Chrystus mówi: Uczcie się ode Mnie…, nie dodaje: „…stwarzać świat z niczego, cuda czynić, chodzić po wodzie”, ale: Uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokorny sercem (Mt 11,29). Także i św. Paweł ukazuje drogę miłości jako doskonalszą od wszelkich niezwykłych zjawisk włącznie z glosolalią. Chrześcijaństwo może istnieć bez cudów. Nie może istnieć bez miłości.

Ale w takim razie może to właśnie ona jest owym zapowiedzianym cudem największym? Może właśnie jest nim raczej codzienna, nieefektowna i cierpliwa praca asystenta w „Arce”, który rozpoznaje skarb człowieczeństwa w głęboko upośledzonych, niż spektakularna seria uzdrowień, towarzyszących zebraniom niektórych ruchów religijnych?


Małgorzata Borkowska OSB Jednego potrzeba. Refleksje biblijne Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).