Chrześcijańskie kształtowanie rozumu jest tak głębokim utrwalaniem w nim wszystkich prawd wiary, aby stanowiły jego istotę albo by „składał się” wyłącznie z nich, tak by zaczynając o czymś rozważać, osądzał i weryfikował według nich wszystko, co poznał, i nie mógł bez nich uczy­nić nawet małego kroku. Apostoł okreś­la to jako trzymanie się wzoru zbawiennych słów (2 Tm 1,13).

Ćwiczenia lub działania dotyczące tego są następujące: czytanie i słuchanie słowa Bożego, pism patrystycznych, duchowe rozmowy oraz radzenie się ludzi bardziej doświadczonych.

Dobre jest czytanie i słuchanie, lepsze od nich rozmowy z osobą o podobnych poglądach, a jeszcze lepsze – słowo kogoś doświadczonego.

Najbardziej owocne jest słowo Boże, a po nim pisma ojców i żywoty świętych. Należy wiedzieć zresztą, że żywoty lepsze są dla początkujących, dzieła ojców – dla średnich, a słowo Boże dla doskonałych.

Wszystkie te źródła prawd, jak i metody czerpania z nich służą, oczywiście temu, by utrwaliły się w umyśle, a zarazem podtrzymywały ducha gorliwości.

Często jeden tekst rozpala ducha na wiele dni. Są żywoty, o których jedno wspo­mnienie roznieca żar gorliwości; są też niezwykle pobudzające miejsca w dziełach patrystycznych. Wynika stąd dobra reguła: wypisywać podobne miejsca i przechowywać na wypadek potrzeby, dla pobudzenia ducha.

Często ani wewnętrzne, ani zewnętrzne działanie nie pomaga – duch pozostaje śpiący. Spiesz, by cokolwiek, skądkolwiek czytać. Jeśli to nie pomaga – biegnij do kogoś na rozmowę. Ta ostatnia, prowadzona z wiarą, rzadko pozostaje bez owocu.

Są dwa rodzaje czytania: jeden – zwykły, prawie mechaniczny, drugi – wybiórczy, w odpowiedzi na potrzeby duchowe lub według zalecenia. Ale i pierwszy rodzaj nie jest bezużyteczny. Jest on zresztą stosowniejszy w przypadku osób bardziej utwierdzonych, którzy jak gdyby powtarzają, a nie studiują.

Ze wszech miar konieczne jest, aby każ­dy miał drugą osobę, z którą mógłby pro­wadzić rozmowy o rzeczach duchowych, osobę, która by wszystko o nas wiedziała i przed którą można byłoby śmiało odkryć wszystko, co się dzieje w duszy. Najlepiej, by była jedna taka osoba, góra – dwie. Pogadanek zaś błahych, dla zabicia czasu, należy ze wszech miar unikać.

Oto zasady czytania:

  • Przed rozpoczęciem lektury należy oderwać swą duszę od wszystkiego.
  • Trzeba wzbudzić pragnienie poznania tego, o czym się czyta.
  • Z uwagą śledzić myśl zawartą w lekturze i wszystko składać do otwartego serca.
  • Przy tym, co nie dotarło do serca, trzeba się zatrzymać, aż dotrze.
  • Czytać, oczywiście, trzeba bardzo powoli.

Powinno się przerwać czytanie, kiedy dusza nie chce już karmić się lekturą – oznacza to, że jest nasycona. Jeśli, zresztą, uderzy duszę jakiś fragment, zatrzymaj się na nim i nie czytaj dalej.

Najlepszą porą dla lektury słowa Bożego jest ranek, dla żywotów – czas po obiedzie, dla ojców – niedługo przed snem.

Można więc codziennie dotykać wszyst­kiego po trosze.

Przy takich zajęciach należy ciągle mieć na uwadze główny cel – wypisanie w świadomości prawd i pobudzenie ducha. Jeśli nie sprawia tego czytanie i rozmowa, to są one próżnym łaskotaniem smaku i słuchu, bezużytecznym mnożeniem pytań. Jeśli do­konuje się tego rozumnie, to prawdy uma­cniają się i pobudzają ducha, jedno pomaga drugiemu; jeśli zaś ktoś odstępuje od prawidłowego wzoru, to nie ma ani jednego, ani drugiego: prawdy są wtłaczane do głowy jak piasek, a duch stygnie i czerstwieje, staje się pyszny i wyniosły.

Głębokie wyrycie prawd w świadomości to nie to samo, co ich zbadanie. Potrzeba tu jednego: wyjaśnij sobie prawdę i utrzymuj ją w umyśle dopóty, dopóki nie stopi się z nim bez dowodów, ograniczeń, jakby samym tylko swym obliczem.

Stąd też za najłatwiejszy uznać można słusznie następujący sposób. Otóż wszystkie prawdy zawarte są w katechizmie. Każ­dego ranka wybieraj więc stamtąd jakąś prawdę i wyjaśniwszy ją sobie, noś ją w umyśle i żyw się nią, jak długo będzie karmiła się nią dusza – dzień, dwa lub więcej; to samo uczyń z drugą, i tak – do końca. Jest to sposób łatwy i przydatny dla każdego. Kto nie umie czytać, niech zapyta o jakąś jedną prawdę i chodzi z nią.

Widzimy, że wszystkich dotyczy zasada: uświadamiaj sobie prawdy w taki sposób, by cię pobudzały. Sposoby zaś jej realizacji są rozmaite, nie da się wskazać jednego.

A więc czytanie, słuchanie, rozmowa, któ­re nie umacniają prawd i nie poruszają ducha, muszą być uznane za nieprawe, od­biegające od prawdy. Jest to choroba wynikająca z nadmiernej lektury podejmowanej dla samej tylko ciekawości, kiedy tylko rozum śledzi sens czytanego tekstu, nie do­prowadzając treści do serca, nie dając mu w niej zasmakować.

Jest to nauka marzycielstwa, która nie bu­duje, nie poucza, lecz burzy, zawsze pro­wadząc do wyniosłości. Całą sprawę, jak już mówiłem, da się sprowadzić do tego, co następuje: wyjaśnij sobie prawdę i utrzymuj ją w umyśle, aż zasmakuje w tym serce. Święci ojcowie mówią prosto: pamiętaj, utrzymuj w umyśle, miej przed oczyma.


Św. Teofan Rekluz Słowa o modlitwie Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).