Zajmijmy się teraz szczegółowo stosunkiem Reguły św. Benedykta do myśli Ojców pustyni. Słusznie bowiem uważamy ją za swoiste podsumowanie myśli i doświadczeń pierwszych kilku wieków ruchu monastycznego. Otóż każde podsumowanie polega z konieczności na zaznaczeniu pewnych treści (uznanych za najistotniejsze), a opuszczeniu innych. I każda reguła, czerpiąc z bogatego, a bardzo zróżnicowanego nurtu tradycji, dokonywała swoistych wyborów i swoistych opuszczeń, w zależności od potrzeb czasu i miejsca, od mentalności, doświadczeń oraz osobistych skłonności autora, od materiału ludzkiego, z jakim miał on do czynienia, i wielu jeszcze innych czynników. W wypadku reguły św. Benedykta podsumowanie miało się okazać szczególnie ważne i bogate w skutki: dokonane przez tę regułę wybory miały nieco później stać się na kilka wieków obowiązujące dla większości mnichów w Kościele łacińskim, i żaden tekst tak nie zaważył na rozwoju ruchu monastycznego, jak ten właśnie. Zajmiemy się więc tutaj stosunkiem tego tekstu do ujęć najstarszych, do nauk Ojców pustyni, nauk nie ujmowanych jeszcze w żaden systematyczny wykład, ale tworzących całość zupełnie wyraźną (jakkolwiek nie wolną w szczegółach od sprzeczności). Chodzi nam teraz o sposób, w jaki św. Benedykt korzysta z tego dziedzictwa.

Przede wszystkim musiał on w nim odnaleźć nurty główne. Pustelnicy, jak pamiętamy, usiłowali dokonać ogólnego wyboru Boga przez sprowadzenie całego życia do serii szczegółowych wyborów, możliwie radykalnych, a wyprowadzanych zawsze jako logiczny wniosek z tekstu biblijnego. „Cokolwiek robisz czy mówisz, opieraj to na Piśmie świętym” – uczył Antoni. I nie łudzili się na ogół, że cel ten osiągną własną mocą. Mimo pokusy pelagianizmu najbardziej poważani Ojcowie uczą wyraźnie, że ich „osiągnięcia” są niczym, a łaska i miłosierdzie Boże – wszystkim. To oczywiście nie zwalniało z wysiłku. Podstawowe znaczenie dla myśli monastycznej ma sentencja Izydora kapłana: „Jeżeli szukasz zbawienia, rób to, co do niego prowadzi”. W przekonaniu Ojców pustyni czyn powinien postępować z żelazną konsekwencją za wiarą i za obranym celem. Pustynia była szkołą wiary czynnej, nie teoretyzowania. Mnichem był ten, który szukał Boga nie za pół ceny. Jan Karzeł sformułował to krótko: „Mnich to trud: bo mnich zadaje sobie trud w każdej sprawie”. Podejmując jednakże sposób życia najtrudniejszy jako najpewniej wiodący do Boga, mnisi podejmowali go nie dlatego, żeby trudność jako taka kojarzyła się im ze zbawieniem, ale po pierwsze dla naśladowania Chrystusa, a po drugie w przekonaniu, że chcąc wypełnić jak najdokładniej wszystkie wskazówki Ewangelii, będą musieli (skoro są słabi i grzeszni) borykać się z mnóstwem przeszkód wewnętrznych i zewnętrznych. Otóż tę właśnie walkę należało podjąć i prowadzić z całą konsekwencją; a szczegółowe postanowienia podejmowane w jej toku oraz wskazówki czerpane w tym celu z Pisma św. stanowią zalążki reguł zakonnych.

W świecie pustelników, takim, jaki zachowały dla nas Apoftegmata, każdy właściwie mnich miał swoją regułę, czy mikroregułę, i w ramach ogólnych zasad życia pustelniczego istniała wielka rozmaitość realizacji. Wszystkich obowiązywało zachowanie czystości, i tu nie było różnic ani stopni. Wszystkich obowiązywało wyrzeczenie się dóbr ziemskich – ale tu już różnice ujęć bywały spore. Wszystkich obowiązywał post, chociaż i w tej sprawie szybko zrozumiano, że każdy powinien stosować się do swoich realnych możliwości. Obowiązywało też w zasadzie przebywanie w celi, ale to już właściwie nie wszystkich, gdyż zdarzały się indywidualne powołania, które na to nie pozwalały, a które uznawano za równie wartościowe w oczach Boga, co i eremityzm. Do tego dodać należy całe mnóstwo indywidualnych praktyk: czytamy więc na przykład o mnichu, który ćwiczył się głównie w tym, żeby zgodnie ze słowami Ewangelii nie troszczyć się o jutro i nie mieć na raz dwóch tunik. A kiedy abba Hilarion jest gościem biskupa Salaminy Epifaniusza, również poprzednio mnicha, widzimy kontrastowe zestawienie dwóch takich prywatnych mikroreguł: okazuje się bowiem, że Hilarion ćwiczył się przez cale życie w poście, Epifaniusz zaś w przebaczaniu uraz. Podobnych kontrastowych zestawień jest zresztą w Apoftegmatach więcej. Krótki choćby kontakt z tą księgą doprowadza do przekonania, że pustelnicy znajdowali w Ewangelii nie trzy rady ewangeliczne, ale całe dziesiątki rad; z tym jednak, że najchętniej robili sobie główne hasło życiowe z jednej.

To wybieranie jednej rady było tym bardziej popularne, że większość mnichów egipskich byli to ludzie prości, o małej pojemności intelektu, a za to dużej zdolności do koncentracji. Nieraz też mylili się co do hierarchii wartości, toteż (jak już mogliśmy zauważyć) ich mikroreguły dotyczyły czasem praktyk czysto zewnętrznych, czasem zaś właśnie wewnętrznych; czasem bardzo istotnych, czasem zaś zdecydowanie wtórnych. Już od początku jednak odzywały się głosy, że nie można ograniczać się do jednej praktyki lub jednego przykazania, ale trzeba (jak to sformułował Jan Karzeł) brać ze wszystkich cnót po trosze. Otóż te dwa ujęcia przez długi czas jeszcze istniały równolegle i trzeba było między nimi wybierać, a uproszczenia zawsze są kuszące. Wbrew tej pokusie Reguła Benedykta wybiera drogę harmonijnego rozwoju wszystkich sprawności człowieka. I to nie tylko dlatego, że pisana jest dla wspólnoty cenobitów, nie dla pojedynczego pustelnika, wymaga więc z konieczności rzeczy ustalenia bardzo wielu zewnętrznych szczegółów i praktyk. Rozdział czwarty, złożony z 74 krótkich sentencji, idących od przykazań Bożych przez rady i różne przepisy ascetyczne aż do wskazówek dotyczących życia wewnętrznego, jest jednym ciągiem takich właśnie mikroreguł, i niejeden egipski pustelnik poświęciłby całe życie ćwiczeniu się w jednej tylko z nich; albo, jak abba Dioskor, ćwiczyłby się w każdej z nich przez rok, po czym przechodził do następnej, poprzednią odkładając. Benedykt żąda, żeby mnich bezustannie stosował wszystkie. Dzisiaj zarówno z psychologii, jak i z wielowiekowego doświadczenia wiemy już o potrzebie harmonijnego rozwoju człowieka i o tragediach wynikających z niedorozwoju któregoś z aspektów psychiki ludzkiej; otóż właśnie Reguła Benedykta przejęła to wymaganie od części tradycji Ojców i utrwaliła je w monastycyzmie zachodnim.

Już z tego pierwszego punktu widać, jak zróżnicowana była myśl Ojców pustyni, w tym wszystkim przynajmniej, co dotyczyło sposobu wprowadzania w czyn idei życia poświęconego wyłącznie Bogu. Czerpanie z tej myśli musiało być selekcją. Prześledźmy więc kilka innych ważnych tematów, aby zobaczyć, jak kształtowały się doświadczenia Ojców pustyni i jakimi drogami szły wybory, dokonywane przez Benedykta. Najważniejszym może problemem na pustyni stał się bardzo szybko stosunek ascezy zewnętrznej do wewnętrznej. Konieczność ascezy cielesnej odkryto najpierw: praktykę postu przejęli chrześcijanie jeszcze z judaizmu, a dla pustelników stała się ona jednym z głównych obowiązków. Do ograniczania pożywienia dodano wkrótce ograniczenie snu, wystawianie się na niewygody i cierpienia. Ogólne przekonanie o wartości tych praktyk dla pracy nad sobą streścił abba Daniel, mówiąc: „O ile ciało tyje, o tyle dusza chudnie; a o ile ciało więdnie, o tyle dusza rośnie”. W dążeniu więc do „wzrostu” duszy wynajdowano przedziwne umartwienia, do czego bardzo prędko wkradła się rywalizacja, gdy w prostocie serca rozumowano, że jeśli umartwienie jest dobre, to ten lepszy, kto się surowiej umartwi. Abba Beniamin, kiedy się okazało, że inni bracia zdołali obejść się przez cały rok bez oliwy, podczas gdy on parę kropel w ciągu roku zużył, zawstydził się tak, jakby popełnił rozpustę. Wiele też razy powraca w Apoftegmatach temat starców, którzy pragną wiedzieć, z kim też zrównali się już zasługami, i którzy zwykle dowiadują się czegoś bardzo otrzeźwiającego. Prędko bowiem zrozumiano na pustyni, przynajmniej w głównych jej ośrodkach myślowych, że taka rywalizacja prowadzi do pychy. Pojawili się więc mistrzowie umiaru, jak Pojmen, który mówił: „Nas nie uczono zabijać ciało, ale zabijać namiętności”. Inna rzecz, że to, co dla mnichów egipskich było umiarem, innym epokom i środowiskom nadal wydaje się surowością wręcz nieosiągalną! W każdym razie jednak istnieje w Apoftegmatach potężny nurt tradycji uczącej, że pokora ważniejsza jest od fizycznego umartwienia, jakkolwiek i ono jest konieczne. Gdyby więc nie udało się uniknąć wyboru, wtedy – jak uczył abba Izydor – pożyteczniej już jest człowiekowi nawet jeść mięso (co u pustelników było ostateczną degradacją) niż pysznić się i nadymać ze swoich postów. Abba Motios zaś daje naukę:

Nie staraj się wyrobić sobie jakiejś szczególnej sławy, mówiąc na przykład: «Ja nie przychodzę na wspólne zebrania», albo: «Ja na agapach nie jadam». Bo to tylko przynosi człowiekowi bezwartościową sławę i potem miałbyś z tego utrapienie, ludzie bowiem pędzą tam, gdzie coś takiego zobaczą. Ale (…) zachowuj się tak, jak wszyscy, a naśladuj to, co zobaczysz u ludzi pobożnych, do których masz zaufanie. Bo to jest właśnie pokora: nie wyróżniać się spośród innych.

Otóż Reguła Benedykta wybiera z tradycji Ojców to właśnie: umiar przede wszystkim, złoty środek między nadmiarem a niedoborem trudności, tak żeby nie dać szansy ani pysze z jednej strony, ani z drugiej lenistwu; żeby ani nie zniechęcić słabych, ani nie zamknąć drogi gorliwym. Słynny umiar benedyktyński jest także dziedzictwem pustyni, umiejętnie spośród jej tradycji wybranym. Jeśli dzisiaj, po kilkunastu wiekach oddziaływania Reguły na duchowość Zachodu, umiar taki wydaje się nam czymś naturalnym, przypomnijmy, że nie było tak od początku: innego wyboru dokonał w tej samej tradycji pustyni na przykład monastycyzm syryjski. Stawia też Reguła bardzo wyraźnie prymat pokory pośród wszelkich innych cnót, sprowadzając całą pracę wewnętrzną mnicha do jej zdobycia; a nawet, jakby echo nauki Motiosa, znajdujemy w niej ów słynny ósmy stopień pokory, który na tym polega, że mnich unika popisowych osobliwości, a praktykuje to tylko, do czego zachęca go wspólna reguła klasztoru i przykłady starszych.


Małgorzata Borkowska OSB Białe i bure. Historia życia monastycznego w dużym skrócie Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).