Wobec czyjegoś grzechu wpierw trzeba porozmawiać z tym człowiekiem, tłumacząc błąd takiego postępowania. W klasztorze powinni to zrobić inni starsi mnisi. Powinno się to odbyć dyskretnie, na osobności jeszcze bez naciskania na przełożonego, że on powinien napomnieć brata, a tym bardziej nie powinno się robić tego publicznie. Przy dyskretnym napomnieniu jest najlepsza okazja do tego, by zainteresowany je przyjął. Takie napomnienia powinno się powtarzać, o ile sytuacje się powtarzają. Wydaje się, że bardzo często brak nam odwagi powiedzieć spokojnie na osobności drugiemu o jego słabości czy winie. U nas w Polsce najczęściej rozpoczyna się od obgadywania i gorszenia się złym postępowaniem innych. Potem idzie się ze skargą do przełożonych. Jednak ominięcie tego pierwszego etapu napomnienia braterskiego jest świadectwem braku braterskiej miłości.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).