W odczuciu benedyktynów imię ma sens religijny. Brzmi ono nieraz jak obietnica, zapowiedź czy program. Święty Grzegorz rozpoczął II księ­gę Dialogów słowami: „Był mąż czcigodnego żywota, imieniem i łaską Benedictus, to jest błogosławiony”. Ze swej strony św. Grzegorz – jak powiada liturgia – miał imię, które oznacza czuwającego, i program zawarty w imieniu swym czynnie wypełniał.

Spekulacje tego rodzaju dostępne były tym, którzy znali łacinę i gre­kę. Słowiańskie języki przejęły łacińską formę imienia Benedykt. Na­dawano je przede wszystkim ludziom, ale też – niekiedy – rzeczom i instytucjom.

W Polsce imię Benedykt pojawiło się wcześnie. Nosili je Benedykt – Bogusza z otoczenia św. Wojciecha, jeden z pięciu braci męczenników; nosił je także to­warzysz św. Andrzeja Świerada w czasach Bolesława Chrobrego. Imię to powtarzało się później w środowisku mniszym, ale także weszło w użytek poza klasztorami. Wcześnie też pojawiła się forma żeńska i według starego podania Bogną-Benedyktą nazywała się matka św. Sta­nisława. Popularności imienia dowodzi jego zniekształcenie, mówiono bo­wiem Benedyk, ale też Bień, Bieniek, Biniek, Benek, Benesz i Bieniasz. Stąd poszły nazwy miejscowe Benedyktowice, Bieńkowice, Biniew, Bieńczyce, Bieniszew.

Gdy w 1545 r. ochrzczono Benedyktem wielki dzwon katedralny w Poznaniu, ludność zwała go Bieniem albo Bieńkiem. Słuchano go, do­póki nie zamilkł stopiony przez pożar (1772).

Najuroczystszym przejawem kultu świętych było dedykowanie im ko­ściołów, kaplic i ołtarzy. W Polsce budowano także kościoły pod wezwa­niem św. Benedykta. Jeden z nich, w Krakowie na Krzemionkach, po­czątkami sięga doby pierwszych Piastów. W XII w. istniał kościół względ­nie kaplica św. Benedykta na zamku w Legnicy i w Radziwiu pod Płoc­kiem. Później wezwanie to nosiły jeszcze kościoły w Dłubni (Imbramowicach 1229), Szczepankowie koło Łomży i w Modliborzycach koło Opa­towa. Święty Benedykt był też współpatronem opackich kościołów, pelplińskiego (1274) i tynieckiego (1139) oraz kilku kościołów na Mazowszu. Łą­czą się one pewnie z nabożeństwem biskupa Benedykta Izdbieńskiego do swego patrona. W latach 1540–1547 biskup ten ufundował altarię św. Be­nedykta w Mińsku Mazowieckim oraz utworzył parafie z kościołami pod tymże wezwaniem w Jastrzębiu, Oleksinie i Seroczynie. Kaplice św. Benedykta budowano we wszystkich opackich kościo­łach, np. w Tyńcu i Lubiniu, gdzie indziej ołtarze, np. w Pelplinie i na Świętym Krzyżu. Trudno sobie wyobrazić kościół benedyktyński bez wizerunku św. Benedykta.

Imię to nosił przede wszystkim zakon. W XIII w. kuria rzymska stosowała już określenie „zakon św. Benedykta – ordo s. Benedicti”, co dotąd używa się i skraca w formie liter OSB. Dużo później ustaliła się nazwa benedyktynów – po polsku to słowo napisał po raz pierwszy ks. Piotr Skarga (1579), po łacinie – o. Stanisław Sczygielski (1669). Klasztory stały się więc ośrodkami, gdzie skupiała się i skąd promienio­wała znajomość św. Benedykta i jego kult. Imię to wyróżniało więc czar­no przybranych mnichów z charakterystycznym ostrzyżeniem głowy i try­bem życia. A cóż dopiero jeśli to był opat, reprezentujący swą mniszą rodzinę, z krzyżykiem na szyi, z pastorałem i Regułą w rękach! Taki był św. Benedykt na Monte Cassino.

W średniowieczu już przy benedyktyńskich ośrodkach powstawały bractwa. Cenne materiały z tej dziedziny zachował klasztor lubiński. Jego księgę bracką z XII w. wydał Zbigniew Perzanowski (1978). Na jej początku figurują modlitwy wprowadzające z imieniem św. Bene­dykta. Do bractwa-braterstwa przyjmowano w Tyńcu i na Świętym Krzy­żu, zapewne też gdzie indziej. Obfitsze wiadomości przynosi formuła przyjęcia, którą podał ceremoniał monastyczny (1777). Przyjmował więc do braterstwa opat przy ołtarzu św. Benedykta, wspominając w modli­twach „ducha, któremu służył św. Benedykt”. Opat modlił się o wzbudze­nie tego ducha, któremu odtąd miał również służyć świecki współbrat. W trudnym dziele adaptacji duchowości benedyktyńskiej w życiu poza klasztorem miał dopomagać IV rozdział Reguły. Jakie są narzędzia dobrych uczynków. W końcu ceremonii nakazywał opat szczególne nabożeństwo do św. Benedykta i dawał pocałunek pokoju. Na pamiątkę takiego przyję­cia noszono szkaplerz św. Benedykta.

Wspomniany ceremoniał zawiera jeszcze drugą formułę przyjęcia w zastosowaniu do dzieci, zwanych oblatami. Słowo to pochodzi z łaci­ny – tak jak opłatek – i przypomina złożony dar. Podobno takim obla­tem był Kazimierz Odnowiciel. Urywają się wiadomości. Dzisiaj znowu mówi się o tym. Wytworzyła się bowiem instytucja tzw. oblatów św. Benedykta. Łączą się w tym wspomnienia dawnych konfraterni, czyli bractw, o których była mowa, i tych ofiarowanych dzieci, tyle że w przy­padku konkretnym oblacja, czyli ofiara, ma charakter osobisty. Niekie­dy więc oblat przywdziewa habit i zostaje w klasztorze, niekiedy zaś wraca do swych obowiązków, nawet rodzinnych. Jak dawniej, oblatom wskazuje się czwarty rozdział Reguły jako normę ich życia. Dlatego moż­na tu wspomnieć o tłumaczeniu tego tekstu na język polski. Służyło na pewno jakiemuś oblatowi sprzed pięciuset lat. Może tylko poważnie trak­tował swoje związki z opactwem, którego zidentyfikować nie można. Nic więcej nie wiadomo, dziś jednak odtworzyć można jego życie z dużą do­zą prawdopodobieństwa. Tacy sami – jak on – oblaci św. Benedykta mieszkają w Zbuczynie na Podlasiu. Żyją według tego samego ducha, praktykują również wspomniane w ich Regule dobre uczynki. Charakte­ryzuje ich szczere nabożeństwo do św. Benedykta.

Nie koniec jeszcze tego wyliczenia. W średniowieczu już – idąc za wzorem łacińskim i niemieckim – pewną roślinę zwano benedyktem albo białą benedyktą. Coś osobliwego było w jej wyglądzie, skoro na­zywano ją też – od monastycznego ubioru zwanego kukullą z kaptu­rem – kuklikiem. Trzeba dodać, że benedyktynem albo benedyktyn­ką nazywano też jeden z francuskich likierów i nareszcie to, że o mrów­czej, dokładnej, żmudnej, cierpliwej i uczonej pracy mówiono, że jest prawdziwie benedyktyńską. Tak rozmaite zastosowanie słowa „benedykt” – jako imię ludzi lub nazwa rzeczy – ma swoją wymowę.


Paweł Sczaniecki OSB Święty Benedykt. Wiedza o nim i przejawy jego kultu w dawnej Polsce Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).