Wybiegnij, duszo moja, w radości Ducha Świętego i śmiechu serca naprzeciw Braciom z Góry Boga, którzy w ciemności Zachodu i do galijskiej oziębłości wnoszą światło Wschodu i ów dawny zapał egipskich mnichów, mianowicie przykład życia pustelniczego i wzór niebiańskich obyczajów, i złącz się z nimi w życzliwym przywiązaniu i z całą uległością pokornej woli.

Dlaczego nie? Bo trzeba też ucztować w Panu i weselić się, ponieważ najwspanialsza część religii chrześcijańskiej, która, jak się zdaje, dotyka niebios z najbliższej odległości, była martwa, a ożyła, przepadła, a została odnaleziona.

O dawnej chwale życia pustelniczego i o wielkiej w niej łasce Bożej słyszeliśmy na własne uszy i nie uwierzyliśmy, czytaliśmy w księgach i dziwiliśmy się, gdy nagle znaleźliśmy ją na leśnych równinach, na Górze Boga, na górze urodzajnej, gdzie miłe zakątki pustkowia stają się żyzne a pagórki zostają przepasane radością.

Tam bowiem właśnie poprzez was ukazuje się ona wszystkim i w was się objawia, i do tej pory nieznana, daje się poznać – w kilku zwykłych ludziach, podczas gdy przynosi ją nam ten, który w tych kilku prostych ludziach podporządkował sobie cały świat ku zdziwieniu tego świata.

Chociaż bowiem cuda, które Pan uczynił na ziemi, były wielkie i z całą pewnością Boskie, jednak jedno było świetniejsze od wszystkiego innego i rozświetliło wszystko pozostałe, to że, jak zostało powiedziane, w kilku prostych ludziach poddał sobie cały świat i wszelką głębokość jego mądrości. I właśnie to zaczyna teraz działać w was.

Tak, tak Ojcze, ponieważ tak spodobało się tobie. Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi tego świata, a objawiłeś je maluczkim. Nie bój się więc, trzódko mała, mówi Pan, lecz miej całkowite zaufanie, bo spodobało się Bogu Ojcu dać wam królestwo.

Przypatrzcie się bowiem, bracia, waszemu powołaniu. Gdzież mądry? Gdzież uczony? Gdzież badacz tego świata? Albowiem jeśli nawet są między wami jacyś mądrzy, jednak poprzez prostych zgromadził mądrych ten, który niegdyś królów i filozofów tego świata podporządkował sobie przy pomocy rybaków.

Pozwólcie więc, pozwólcie mędrcom naszych czasów, którzy pysznią się duchem tego świata, którzy znają się na tym, co wysokie, a liżą ziemię pod stopami, zejść w sposób godny mędrca do piekła. Podczas gdy dla grzesznika kopie się dół, wy tak jak zaczęliście, stawszy się głupi ze względu na Boga, przez głupstwo u Boga, które jest mądrzejsze od wszystkich ludzi, mając Chrystusa za przewodnika, zgłębiajcie pospolitą wiedzę o wstępowaniu do nieba.

Albowiem wasza prostota już pobudza wielu do gorliwości. Wasz umiar i jakże wielkie ubóstwo już u wielu osłabiło pragnienie posiadania; wasze odosobnienie już wywołuje u bardzo wielu strach przed tymi rzeczami, które jak się wydaje, są przyczyną niepokoju. Jeśli więc jest jaka pociecha w Chrystusie, jeśli jaka radość miłości, jeśli jaka społeczność ducha, jeśli jaka czułość miłosierdzia, dopełnijcie wesela, nie tylko mojego, lecz wszystkich ludzi miłujących imię Pana, aby w różnorodności szaty królowej stojącej po prawicy Małżonka, szaty ozłoconej złotem mądrości Pana, dzięki waszemu staraniu, waszej wytrwałości, została odnowiona szata tej świętej nowości, na chwałę Boga, dla waszej wielkiej korony i ku radości wszystkich dobrych ludzi.

Słowa „nowość” użyłem ze względu na złośliwe języki bezbożnych ludzi – przed sprzeciwem których niech was Bóg osłoni zasłoną swojego oblicza – którzy nie mogąc zaciemnić silnego światła prawdy, drwią z samego słowa „nowość”. Starzy są i niezdolni starym umysłem ogarnąć rzeczy nowych – stare bukłaki nie nadające się na nowe wino; jeśli je w nie wlać, pękają.

Jednak ta nowość nie jest żadną nowomodną próżnością. Rzecz sama dotyczy bowiem pierwotnej gorliwości, to dawne dziedzictwo Kościoła Bożego, doskonałość pobożności zbudowanej na Chrystusie, zapowiadana od czasów Proroków, i już po wzejściu słońca nowej łaski ustanowiona i odnowiona w Janie Chrzcicielu, przez samego Pana praktykowana wobec grona najbardziej zaufanych uczniów, przez nich w jego obecności upragniona.

Kiedy ci, którzy byli z Panem na świętej górze, zobaczyli chwałę jego przemienienia, Piotr natychmiast gorąco zapragnął życia wspólnego z Panem i z mieszkańscami niebios, których wraz z nim zobaczył. Wprawdzie nie był wtedy sobą i nie wiedział, co mówi, ponieważ, jak się wydaje, ujrzawszy majestat Pana chciał ograniczyć dobro ogółu do własnego dobra. Z drugiej strony, był wtedy jak najbardziej sobą i doskonale wiedział, co mówi, ponieważ zasmakowawszy Jego słodyczy, zdecydował, że najlepsze dla niego jest zawsze tam być, mówiąc: Panie! dobrze jest nam tu być; jeśli chcesz, uczyńmy tu trzy namioty: Tobie jeden, Mojżeszowi jeden i Eliaszowi jeden. Potem, gdyby został wysłuchany, bez wątpienia postawiłby na tym miejscu kolejne trzy, jeden dla siebie, jeden dla Jakuba i jeden dla Jana.

Po męce Pana, kiedy jeszcze w sercach wiernych nie wygasła świeża pamięć Jego przelanej krwi, miejsca odludne zapełnili zwolennicy takiego samotnego życia, szukający ubóstwa ducha, pragnący jeden przez drugiego osiągnąć ową płodną bezczynność zarówno za pomocą ćwiczeń duchowych, jak i kontemplowania Boga. Spośród tych wymieńmy Pawłów, Makarych, Antoniego, Arseniusza i wielu innych, mężów będących niczym konsulowie w republice tego świętego sposobu życia; te znakomite imiona, mające w państwie Bożym prześwietne i triumfalne tytuły z racji zwycięstwa nad światem i Księciem tego świata, a także nad własnym ciałem, z racji troski o duszę, i czci oddawanej Panu, Bogu swemu.

Niechaj więc milczą ci, którzy wydając w ciemności sąd o świetle i dając upust złej woli, zarzucają wam nowość. Sami raczej zasługują na zarzut starości i próżności. Otóż zawsze będą przy was i chwalcy, i oszczercy, tak jak przy Panu. Chwalców omijajcie, a co dobrego w was kochają, to i wy w nich kochajcie. Oszczerców lekceważcie i módlcie się za nich. Zapomnijcie o tym, co jest za wami, i przeszedłszy obok kamieni obrazy, które tuż przy waszej drodze, po prawej i po lewej stronie zostały ustawione, dążcie usilnie ku temu, co przed wami. Jeśli bowiem chcielibyście za każdym razem albo chwalcy odpowiadać, albo spierać się z oszczercą, zmarnujecie czas, którego strata nie jest w świętym postanowieniu drobną sprawą. Co prawda nie zatrzymuje w miejscu tego, kto zwleka, spiesząc się od ziemi do nieba, wyrządza jednak dużą szkodę.

II

Niczego nie zaniedbujcie ani nie zwlekajcie, gdyż macie przed sobą jeszcze długą drogę. Jakże wzniosłe jest wasze postanowienie. Przechodzi granice nieba, jest równe aniołom, podobne anielskiej czystości. Nie ślubowaliście przecież jedynie świętości we wszystkim, lecz doskonałość świętości we wszystkim i zaprzestanie gromadzenia czegokolwiek. Nie należy do was bycie opieszałymi w przestrzeganiu wspólnych przykazań, ani zwracanie uwagi tylko na to, co przykazuje Bóg, lecz na to, czego chce, rozpoznając, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne, i doskonałe.

Otóż służyć Bogu mają inni – waszym zadaniem jest do niego przylegać. Rzeczą innych jest wierzyć w Boga, wiedzieć, kochać i bać się Go. Waszą zaś – smakować Go, rozumieć, poznawać, rozkoszować się Nim. To wielkie zadanie, to trudne zadanie. Lecz wszechmocny i dobry jest Ten, który w was jest, który pełen miłości obiecuje, wierny wynagradza, niestrudzony wspomaga; który tym, którzy dla Jego wielkiej miłości zobowiązują się do wielkich rzeczy, którzy w wierze i nadziei na jego łaskę porywają się na coś, co przekracza ich możliwości, daje tak wolę tego, jak i pragnienie. Ten, który dał najpierw łaskę woli, dał także zdolność osiągnięcia celu. Kiedy człowiek zrobi dla niego z ufnością to, co człowiek może zrobić, on osądzi ubogiego sługę miłosiernie i usprawiedliwi, ponieważ człowiek zrobił to, co mógł.

Niechaj jednak, Bracia, ocena waszego sumienia, wasza małość i pokora, wasze usta będą wolne od jakiejkolwiek wyniosłości, ponieważ mierzyć wysoko to śmierć, łatwo zaś, widząc siebie w górze, popaść w zamroczenie i narazić życie na niebezpieczeństwo. Dajcie inne imię waszemu postanowieniu, inaczej zatytułujcie wasze dzieło.

Myślcie o sobie raczej jako o dzikich zwierzętach (i tak siebie nazywajcie), nieoswojonych i zamkniętych w klatce, jako o bestiach, których nie można było poskromić inaczej w sposób powszechnie przez ludzi przyjęty – patrząc na męstwo daleko ponad wami i podziwiając chwałę tych, którzy mając wielką siłę w prawej i w lewej ręce, podobnie jak Aod (Ehud), ów sławny sędzia Izraela, który posługiwał się obydwiema rękami tak jak prawą, lubią wewnątrz oddawać się z wielką gorliwością, jak długo jest to możliwe, miłości prawdy godnej rozważania, a kiedy do tego zmusza konieczność albo wzywa obowiązek, z ogromną łatwością udzielają się na zewnątrz w imię prawdy miłości godnej spełnienia.

Strzeż się także, sługo Boga, aby nie wydawało się, że gardzisz tymi, których nie chcesz naśladować. Chcę, żebyś, ciągle jeszcze chory, uczynił to, co uczynił ten, który będąc jak najbardziej zdrowy, powiedział: Chrystus Jezus przyszedł na ten świat zbawić grzesznych, z których pierwszym jestem ja. Przecież Paweł nie powiedział tego, zniżając się do kłamstwa, lecz zdobywszy się na ocenę własnej osoby. On bowiem, badając w sposób doskonały, poznaje samego siebie; uważa, że niczyj grzech nie jest równy jego grzechowi, ponieważ żadnego nie zna tak dobrze, jak własnego.

Nie chcę więc, żebyś sądził, że wspólne słońce nie świeci nigdzie indziej, tylko w twojej celi, że nigdzie nie jest pogodnie, tylko u ciebie, że łaska Boża nie działa nigdzie z wyjątkiem twojego sumienia. Czy Bóg jest Bogiem wyłącznie tych, którzy żyją w samotności? Owszem, wszystkich ludzi. Albowiem Bóg lituje się nad wszystkimi, i nie ma w nienawiści niczego spośród tego, co uczynił. Wolę, żebyś myślał, że pogodnie jest wszędzie, tylko nie u ciebie, i żebyś siebie oceniał gorzej niż kogoś innego.

III

Pracujcie raczej z drżeniem i bojaźnią nad waszym zbawieniem. Myślcie nie o tym, jacy są inni, lecz jakimi, na ile to od was zależy, dzięki wam się stają: nie tylko ci, którzy żyją właśnie teraz, lecz także ci, którzy będą po was, w których będziecie mieli naśladowców w świętym postanowieniu. Od was bowiem, od waszego przykładu, od waszego autorytetu ma zależeć cała przyszłość waszego świętego zakonu na tych ziemiach.

To was wasi spadkobiercy, okazując należny szacunek w naśladowaniu, nazwą w tej mierze ojcami, was nazwą założycielami. Cokolwiek postanowicie, wszystko, czego będziecie przestrzegać i co będziecie zachowywać, stanie się zwyczajem i powinno być bez jakiegokolwiek wahania przestrzegane i zachowywane przez tych, którzy przyjdą po was, i nikomu nie będzie wolno tego zmieniać. Takie bowiem tych o was będzie mniemanie, jakie my mamy o niezmiennych prawach najwyższej i wiecznej prawdy, których badanie i znajomość jest dla wszystkich rzeczą dobrą, natomiast nikomu nie wolno ich oceniać.

Bogu zaś niech będą dzięki, ponieważ ani was niegodne nie będzie, ani nieużyteczne dla tych, którzy przyjdą po was, jeśli pobożnie, jeśli dzielnie, tak jak wy tego przestrzegaliście, oni sami z ufnością naśladowaliby w was to, czego wy w tej chwili przestrzegacie. A jeśli należałoby mieć co do czegoś jeszcze inne zdanie, to także Bóg wam wyjawi. Przecież mimo zachowania we wszystkim miary świętości Kartuzji oraz godnego najwyższej pochwały szacunku dla nich, pozostaje wiele rzeczy koniecznych w tym strasznym alpejskim, nieustannym zimnie, które poszukującym, przynajmniej w tej tu okolicy, powściągliwego umiaru oraz dobrowolnego ubóstwa, wydają się nie dość konieczne.

Rozumiecie, co chcę powiedzieć. Bo Pan pozwoli wam zrozumieć. Cieszę się więc z waszego powodu, i chociaż nieobecny ciałem, jestem jednak obecny duchem, i widząc wasz ład, ale owszem wrzenie ducha, ale owszem obfitość pokoju, ale owszem łaskę prostoty, w postanowieniu niezłomność, samą tylko słodycz Ducha Świętego we wzajemnym umiłowaniu, krótko mówiąc, pełnię pobożności w waszym wspólnym życiu, cały się raduję na wspomnienie Góry Boga i z pokorą oddaję hołd pierwszym owocom Ducha Świętego i znakowi łaski religijności wzrastającej w nim ku nadziei.

Albowiem i sama nazwa „Góra Boga” jest jakby zapowiedzią dobrej nadziei. Mianowicie dlatego że, jak mówi psalm o górze Pana, zamieszka na niej ród szukających go, szukających oblicza Boga Jakubowego, niewinnych rąk i czystego serca, który nie skłonił duszy swojej do próżności. To jest właśnie wasze postanowienie: szukać Boga Jakubowego – nie tak, jak to mają w zwyczaju wszyscy, lecz szukać tej samej twarzy Boga, którą ujrzał Jakub, który powiedział: Widziałem Boga twarzą w twarz, a ocalała dusza moja.

Wszak szukać oblicza Boga, to znaczy szukać poznania Go, twarzą w twarz; to znaczy szukać twarzy, którą zobaczył Jakub, i o której mówi Apostoł: Wówczas będę poznawał, tak jak i zostałem poznany, i dalej: Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno, wtedy zaś twarzą w twarz i ujrzymy Go takim, jaki jest. Szukać Jego oblicza w tym życiu zawsze, poprzez niewinność rąk i czystość serca, oto jest pobożność, która, jak mówi Hiob, jest uwielbieniem Boga. Jeśli kto jej nie ma, używa duszy swojej do próżności, to jest żyje na próżno albo zgoła wcale nie żyje, skoro nie żyje tym życiem, ze względu na które, aby w nim żyć, otrzymał swoją duszę.


Wilhelm z Saint-Thierry Złoty list Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).