Podstawową sprawą jest zatem uznanie (lub nieuznawanie) swojego misterium. Człowiek spontanicznie chciałby być panem samego siebie, sam rozstrzygać we wszystkim o sobie, zachowuje się tak, jak gdyby wszystko o sobie najlepiej wiedział i sam był dla siebie najlepszym mistrzem. Taka postawa jest dzisiaj aktualna, może nawet bardziej niż kiedykolwiek w historii. Wyraźnie wypowiada ją hasło odrodzenia: „Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce”. Miało ono niewątpliwie swój sens w czasie, kiedy je wypowiedziano. Wyzwalało człowieka spod kurateli ciasnego myślenia dogmatycznego, zwracając ku niezależnemu szukaniu prawdy o sobie. Jednak przyjęte z dumną wyższością tego, który „wie”, powoduje zamknięcie na to, co najistotniejsze w życiu, na spotkanie z tym, co nas całkowicie przerasta. Taką postawę nazywam „herezją dojrzałości”. Człowiek rości sobie w niej pretensje do pełnej dorosłości, pełnej znajomości siebie, znajomości tego, co jest dobre i co złe. Taka postawa odpowiada rajskiej pokusie bycia „jak Bóg” (por. Rdz 3,5). Wydaje się, że właśnie dlatego prawda o misterium jest zamknięta dla wielu umysłów. Wyraża się to między innymi niezrozumieniem sensu wiary, potrzeby łaski, sensu Kościoła i bycia w nim chrześcijaninem, sensu życia sakramentalnego, posłuszeństwa nauce Kościoła, a także życia zakonnego itd. Misterium jest rzeczywistością, która obejmuje całą relację człowieka do Boga, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i wspólnotowym (Włodzimierz Zatorski OSB Droga człowieka)

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).