Postępujmy tak jak mówi Prorok: „Rzekłem: Będę pilnował dróg moich, abym nie zgrzeszył językiem; wędzidło nałożyłem na usta, oniemiałem w pokorze i powstrzymałem się nawet od [słów] dobrych (Ps 38,2–3 Wlg). W ten sposób chce nam Prorok wskazać, że jeśli powinniśmy się niekiedy powstrzymywać od mówienia rzeczy dobrych ze względu na milczenie, tym bardziej musimy unikać mówienia złych rzeczy z obawy przed karą za grzechy (6,1n).

Cnota milczenia omawiana jest na początku Reguły, w rozdziałach stanowiących swego rodzaju fundament życia mniszego, wspólnych na ogół Regule św. Benedykta i anonimowej Regule Mistrza, po których dopiero następują szczegółowe przepisy regulujące sprawy, które składają się na codzienne życie w klasztorach. Już samo umieszczenie tego problemu świadczy o znaczeniu, jakie przypisywali mu dawni mnisi.

Życie mnisze początkowo przebiegało samotnie. Żywoty świętych pustelników Wschody tłumaczone na łacinę od IV w. wywierały wielki wpływ na życie religijne w Rzymie, w Galii i innych ośrodkach Zachodu. Także św. Benedykt według Dialogów św. Grzegorza rozpoczął od pustelnictwa. Kiedy wokół uznanych mistrzów skupiali się uczniowie i powstawały wspólnoty, nadal podkreślano rolę wewnętrznej samotności, wyciszenia, skupienia, milczenia, oderwania od zgiełku tego świata.

Dzisiejsze czasy wypełnione ogromnym ruchem, często bezładnym, szczególnie potrzebują skupienia, ukazania wartości innych od tych, jakie pokazują popularne środki masowego przekazu. Mówi się niekiedy, że mowa została zdegradowana do rzędu gadaniny a praca do załatwiania różnych pozornie tylko ważnych spraw. Trzeba przywrócić im pierwotną godność i znaczenie. Tego uczy Ojciec Święty, tego też w swoich czasach uczył św. Benedykt. Wpływ jego Reguły na cywilizację Europy okazał się możliwy między innymi dzięki temu, że mnisi szanowali mówione i pisane słowo, nie używali go do rzeczy mało ważnych czy szkodliwych oraz ofiarnie i rozumnie wykonywali pracę w różnych dziedzinach potrzebnych dla kultu Bożego i ludzkiego życia.

Początek rozdziału o milczeniu przestrzega przed złym używaniem mowy, przypomina potrzebę panowania nad tą ważną dziedziną i umiejętnością poprzez odwołanie się do tekstu biblijnego. Mówi on o panowaniu nad sobą posługując się porównaniem do wędzidła umożliwiającego panowanie nad zwierzęciem. Dobrze oddaje to uzależnienie niektórych ludzi od potrzeby ciągłej ekspresji, wyrażania tego, co jest w ich wnętrzu. Trzeba nad tym panować, podobnie jak trzeba panować nad zwierzęciem, jeśli ma ono wykonywać pożyteczną pracę, a nie tylko cieszyć oczy swym naturalnym zachowaniem.

Często trzeba umieć powstrzymać się od wypowiedzenia rzeczy dobrych, słusznych, prawdziwych. Szczególnie ważne jest to w odniesieniu do bliźnich przeżywających różnorakie trudności, jak się dziś mówi, może poranionych, o których nie wiemy, czy są zdolni zareagować w normalny sposób. Nasza prawda tak jak ją widzimy i chcemy przekazać zazwyczaj jest tylko częścią bogatej rzeczywistości, z której poznajemy niewielki wycinek. Nie możemy przedstawiać go jako obraz kompletny. Bo w ten sposób możemy nie tylko sprawić bliźniemu chwilową przykrość, ale wmówić mu tylko cząstkowy, może w najważniejszych sprawach fałszywy obraz rzeczywistości. Możemy też narazić się na słuszną krytykę.

W życiu zakonnym przez większą część dnia powinno się zachowywać milczenie korzystając z mowy przede wszystkim podczas wspólnej modlitwy chórowej, odmawiając lub słuchając święte teksty a w czasie pracy przekazując to, co jest konieczne do jej dobrego wykonania. Modlitewne skupienie powinno się rozciągać na wszystkie czynności włączając je w oddawanie chwały Bogu.

Dlatego w czasach nie przeznaczonych na wspólne rozmowy nie powinno się przekazywać nawet rzeczy dobrych i słusznych. Osoby żyjące poza klasztorami oczywiście nie są zobowiązane do przestrzegania reguł mniszych, ale mogą się zastanowić zarówno nad treścią swoich rozmów jak nad czasem, w którym je prowadzą. Czy przyczyniają się one do umocnienia dobra, służą chwale Bożej i pożytkowi bliźnich?

O tym, że współczesny człowiek bardzo potrzebuje wyciszenia, świadczy zainteresowanie osób religijnych duchowością Ojców Pustyni, codzienna praktyka adoracji, wyciszenia nowych wspólnot religijnych, których członkowie podejmują również pracę w środowiskach religijnie obojętnych, liczny udział w różnych formach rekolekcji.

Św. Benedykt zacząwszy od ograniczenia nawet dobrych rozmów przestrzega przed złą mową, przypominając karę za grzechy. Nie mówi wprost, że chodzi o grzechy języka – mogą to także być następstwa złej czy niepotrzebnej mowy albo obniżenie poziomu życia człowieka, który dużo czasu poświęca na rozmowy a mało na konkretne czyny i wypełnianie swych podstawowych obowiązków.

Reguła przypomina, że powinniśmy zachowywać postawę uczniów wobec nauczyciela. Jeśli chce się zdobyć wiedzę, najpierw uważnie słucha się tego, co ma do powiedzenia ktoś od nas straszy, biegły w dyscyplinie, którą chcemy opanować. W normalnej sytuacji kimś takim jest przełożony zakonny, podobnie kierownik czy majster w zakładzie pracy. Zanim będziemy zdolni do poprawienia ich sposobu pracy, powinniśmy go najpierw dobrze poznać. Nie dojdziemy do tego, jeśli ciągle będziemy chcieli przedstawiać własny punkt widzenia, natomiast mogą nam w tym pomóc trafne pytania kierowane z szacunkiem do tego, kto może dobrze na nie odpowiedzieć.

Św. Benedykt nie chce dopuścić, by mnisi oddawali się niestosownym żartom, gadaniu pustemu i pobudzającemu do śmiechu (w. 8). Można to odnieść zarówno do czynnego rozpowszechniania nie zawsze stosownego humoru, jak też do biernego przyjmowania zarówno bezpośrednio wypowiadanych słów innych ludzi jak też tego, co podają nam środki masowego przekazu i popularna lektura. Trzeba umieć uszanować swój czas, swoją godność i nie poddawać się niedobrym wpływom.

Widzimy, że oprócz samego używania mowy, dotyczy to także wszystkiego, co zwraca naszą uwagę, pozwala się wciągać, poświęcać takim sprawom nasz czas i energię. Dobry, mądry wypoczynek jest bardzo cenny, ale nie osiąga się go ulegając powszechnemu pociągowi do tanich rozrywek.

Pamiętamy, że św. Benedykt pisała także o powściągliwym korzystaniu z mowy w związku z pokorą (7,56–61). Podobne sformułowania występują wcześniej w rozdziale o „narzędziach” dobrych uczynków: „Strzec ust swoich od złej i przewrotnej mowy” (w. 51). „Nie mieć upodobania w wielomówstwie” (w. 52). „Nie wypowiadać słów czczych lub pobudzających do śmiechu” (w. 53). „Nie lubować się w nadmiernym lub głośnym śmiechu” (w. 54). Określenia niewłaściwej wesołości wskazują, że Autor Reguły nie potępia w ogóle dobrego humoru, a tylko żarty niewłaściwe i pozostawania na płaszczyźnie powierzchownej, to, co dziś byśmy nazwali „życiem na luzie” bez poczucia odpowiedzialności.

Także w modlitwie nie powinniśmy pozwalać sobie na wielomówstwo (20,3 w nawiązaniu do Mt 6,7). Reguła określa liturgiczną modlitwę mnichów zbierających się kilkakrotnie w ciągu dnia na wspólne wielbienie Boga. Nie lekceważy modlitwy prywatnej, osobistej, choć nie mówi o niej wiele. Przewiduje, że po modlitwach liturgicznych „niech wszyscy, okazując cześć Bogu, wyjdą w najgłębszym milczeniu tak, aby bratu, który właśnie chciałby prywatnie się pomodlić, nie przeszkodziła w tym czyjaś bezwzględność” (52,2n). Na ogół przebiegała ona w ciszy: „A jeśli też kiedy indziej ktoś zechce modlić się w samotności, niech wejdzie po prostu i niech się modli, nie na cały głos, lecz ze łzami i z głębi serca” (w. 4). Nie wyklucza się jednak uzewnętrzniania religijnych uczuć i przeżyć, trzeba jednak zachowywać umiar, nigdy nie pozwalać sobie na traktowanie modlitwy jako okazji do pokazywania siebie.

Dzisiaj w modlitwie liturgicznej i paraliturgicznej jest wiele miejsca na spontaniczność, czynny udział wiernych. Ważne jest, by wszystko odbywało się godnie, by wypowiedzi były odpowiednio formułowane. Często podczas modlitwy powszechnej w grupach kilka osób wypowiada na różne sposoby te same prośby – trzeba umieć powstrzymać się od powtarzania tego, co już zostało wypowiedziane. Zdarza się, że nawet drukowane teksty w wezwaniach za Ojca Świętego i pasterzy Kościoła jakby pouczały ich, jak mają postępować. Trzeba prosić Boga, by wszystkimi kierował, a oni by z Nim współpracowali, konkretne prośby jednak formułować roztropnie i z zachowaniem odpowiedniej skromności tego, kto je wypowiada.

W tekstach o cichym wychodzeniu wspólnoty z miejsca modlitwy – kaplicy czy kościoła – warto zwrócić uwagę na to wezwanie, by zachowywać się dyskretnie, nie przeszkadzać braciom czy później też innym osobom przychodzącym do klasztornej świątyni, spragnionym ciszy i pokoju. Tekst mówi o milczeniu, powstrzymywaniu się od słów, ale można też rozciągnąć tę zachętę na całe zachowanie: powstrzymanie się od hałaśliwego kroczenia, uważanie, by czegoś po drodze nie przewrócić, nawet by cicho, delikatnie zamykać książki służące do modlitwy (które wówczas miały ciężkie oprawy) i składać sprzęty używane podczas liturgii.

Reguła także przestrzega przed opowiadaniem o różnych rzeczach braci wracających z podróży. Nie może to być dla nich okazja do chlubienia się tym, co widzieli i słyszeli a dla innych zaspokojenia próżnej ciekawości (67,5). Jednak św. Benedykt nie każe zamykać się całkowicie na wszelkie zewnętrzne wpływy. W rozdziale o przyjmowaniu obcych mnichów przewiduje, że mogą oni coś rozumnie i z pokorną miłością zganić lub zaproponować (61,4). Opat powinien to starannie rozważyć. Warto korzystać ze wzajemnych kontaktów, dzielić się dobrym, ale pamiętać też o możliwość złego wpływu.

Milczenie, zachowywanie ciszy, ma chronić warunki do skupienia zwłaszcza w nocy (rozdział 42 o milczeniu po komplecie, ostatniej modlitwie liturgicznej w ciągu dnia, zaczyna się słowami: „Mnisi powinni przestrzegać pilnie milczenia o każdej porze, zwłaszcza jednak w godzinach nocnych”) i w południe, by po Sekście i posiłku „odpocząć w całkowitym milczeniu” (48,5). Podobnie podczas wspólnego spożywania posiłku przewiduje się czytanie dla wszystkich – inni powinni wtedy milczeć: „Powinna być zupełna cisza, aby nigdzie nie było słychać żadnego szeptu ani głosu, oprócz głosu samego lektora” (38,5). Posiłek jako zaspokojenie potrzeb organizmu sprzyja rozluźnieniu. Reguła pragnie wykorzystać go jako okazję do skupienia, usłyszenia dobrego tekstu i modlitewnego dziękczynienia za dary Boże.

Mamy wiele okazji do eksponowania siebie i wiele okazji do zachowania dyskretnego, wprowadzającego pokój i pośrednio zwracającego uwagę na Bożą obecność. Starajmy się jak najlepiej je wykorzystywać.


Tomasz M. Dąbek OSB Rekolekcje ze św. Benedyktem Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).