Konferencja wygłoszona dla sióstr zakonnych.

Jest to temat bardzo delikatny, ale istotny. Delikatny, bo trudno jest określić, co jest podstawą życia wewnętrznego – z drugiej zaś strony będąc dziećmi św. Benedykta musimy postępować według jego ducha. Zakony różnią się między sobą nie tyle habitem lub pracą, ile raczej duchem, który jest motorem życia zakonnego. Nie chodzi mi o wykazanie różnicy między zakonami, ale o zrozumienie ducha naszego Zakonu, którego nabyć musimy chcąc być naprawdę benedyktynkami. Nie wystarczy nosić habit lub recytować oficjum, ale trzeba myśleć, wierzyć, kochać i żyć jak córka św. o. Benedykta.

Nie mogę sobie powiedzieć: mogę żyć w ten lub w inny sposób, tworzyć sobie jakąś osobistą koncepcję o życiu zakonnym, bo wtedy byłoby tyle koncepcji ile jest zakonników, a w razie porozumienia się wzajemnego mogłoby powstać tylko zamieszanie, szemranie i krytyki. Gdy jestem na świecie mogę iść taką lub inną drogą – jest to obojętne. Od czasu wstąpienia do zakonu, obojętność jest już niedozwolona, trzeba być całkowicie benedyktynką, gdyż inaczej nie jestem na linii mego powołania. Członek rodziny żyjący na świecie stara się, aby nie był hańbą dla swojej rodziny, pracuje razem i stara się, aby reputacja tej rodziny była coraz lepsza. Tak mamy i my postępować.

Święty ojciec Benedykt każe, żeby starszy był naznaczony nowicjuszom, który by ustawicznie czuwał czy szukają Pana Boga. Poszukiwanie Pana Boga, to jest lejtmotyw całego życia benedyktyńskiego. Nie ma lepszego ideału. Starać się aktualizować go przez różne akty strzeliste – to pierwszy obowiązek. Trwałe dążenie do posiadania Pana Boga ma trzymać mnicha przy zakonie. Ani praca, ani studia, ani sztuka nie są celem mnicha. Wstąpiłam do Zakonu, aby szukać i znaleźć Boga. Jeśli go nie znajduję, życie idzie na marne. To poszukiwanie Boga będzie pobudką do pracy, modlitwy, miłości bliźniego. Poszukiwać Pana Boga trzeba wszędzie i we wszystkim. Święty Benedykt od początku szukał Boga, wszędzie: w życiu ascetycznym, liturgicznym, w sztuce, w nauce. Bóg jest wszędzie. Można Bogu śpiewać, chwalić i wielbić Go nie tylko w chórze, ale i w naturze. I to jest druga cecha powołania zakonnego, benedyktyńskiego. Benedyktyn jest powołany do śpiewania. Nie każdy benedyktyn ma głos do śpiewu, ale każdy musi być w sercu i w duszy „Bożym śpiewakiem”. Benedyktyn śpiewa w imieniu całego stworzenia: Benedicite omnia opera Domini – Wszystkie Pańskie dzieła, błogosławcie Pana (Dn 3,57).

Liturgia to ulubiona modlitwa benedyktyńska. Ludzie na świecie, a nawet i księża nie rozumieją wartości liturgii, twierdzą, że to moda, którą wprowadzili benedyktyni. Liturgia to modlitwa całego Kościoła. Ta modlitwa nie jest tylko uwielbiającą, ale zarazem i dziękczynną, oraz błagalną i przepraszającą i to w imieniu całego świata. To jest nasze powołanie. Liturgia to nie moda, ale modlitwa podstawowa. Ta modlitwa, jak każda inna modlitwa, ma swego Kapłana, a jest Nim Chrystus Pan. Pan Jezus jest Arcykapłanem naszej modlitwy. Doksologia każdej kolekty brzmi: Per Dominum nostrum Iesum Christum – Przez Chrystusa, Pana naszego. Pan Jezus ma zawsze dostęp do Swego Ojca. Pan Jezus jest Alfą, Omegą i naszą Bramą do Ojca. Chrystus Pan, jako człowiek, z powodu zjednoczenia hipostatycznego, może jedynie godnie uwielbiać, błagać, zadośćuczynić i tylko przez Niego można dojść do Ojca. Modlitwa Jego zawsze jest wysłuchana. Otóż ten Arcykapłan pośredniczy zawsze za nami. Jego pośrednictwo nie zamyka się w teorii, ale jest praktyczne. Pan Jezus lubi się urzeczywistniać. Miłość Jego nie była i nie jest żartem. On nas kochał do końca – umiera na Krzyżu.

Punktem kulminacyjnym liturgii jest Msza Święta. Muszę poznać liturgię pod względem teologicznym, dogmatycznym, mistycznym, historycznym i symbolicznym, i koniecznie muszę się łączyć z nią w moim życiu benedyktyńskim. Przestudiować Mszę, to przestudiować tajemnicę Odkupienia. Z umiłowaniem Mszy musi iść umiłowanie wszystkiego, co służy do chwały Bożej: ozdoba świątyni, sprzętów kościelnych, liturgicznych itd.

Zakon benedyktyński ma tradycję „luksusu dla Boga”. Czyż może być coś zbyt kosztowne dla Boga? Przez nasze śluby, nasze oficjum, jesteśmy osobami liturgicznymi. Nasze ruchy, nasze ceremonie są wyrażeniem kultu wewnętrznego. My, benedyktyni służymy Panu Bogu w klasztorze. Klasztor to dwór Boży. Tak jak na dworze ziemskiego króla, a nawet daleko więcej, obowiązuje nas ceremoniał na każdym kroku. Ceremoniał nasz wymaga wielkiego opanowania i wielkiej dokładności, dlatego pod względem wychowawczym ma ogromne znaczenie. Dla tej zewnętrznej chwały Bożej, będącej formą, przejawem czci wewnętrznej, powinniśmy, my, benedyktyni mieć szczególne zrozumienie. Pamiętajmy, że liturgia to nie dowolne formuły – liturgia bowiem opiera się na dogmacie. Siostry drogie, powinnyście wszystkie starać się zgłębić teologię, nie w tym znaczeniu, żebyście miały zostać mistrzami, magistrami teologii, ale dla głębszego zrozumienia całego życia wewnętrznego, mistycznego, które oprzeć można nie na dowolności, ale tylko na dogmacie.

Tego ducha wiary mamy mieć jednak nie tylko przy odprawianiu liturgicznych nabożeństw, ale we wszystkich przejawach życia. Mamy szanować przełożonych w duchu wiary i miłości mimo ich wad i ułomności, zdając sobie z tego sprawę, że ten przełożony, ta ksieni to dla nas Namiestnik Chrystusa. W dzisiejszych czasach niwelacja wszelkich godności zdaje się być ideałem. Jednak my, kierując się wiarą, idąc po myśli naszej reguły, opartej na Ewangelii św. wiary, że niech jeden drugiego w miłości uprzedza.

Moje siostry, zaklinam was na wszystkie świętości, abyście się starały studiować ideał benedyktyński, ale z tym duchem szerokim. Nie bądźcie ciasne! Popatrzmy na inne klasztory, nawet zagraniczne. Nie wahajmy się szukać nawet tam możliwości przykładu. Jeżeli widzimy, że jakiś dom jest w pełnym rozkwicie, co jest widocznym znakiem błogosławieństwa Bożego, to chociaż to klasztor zagraniczny, przyjmijmy z radością wszelkie ulepszenia w duchu Bożym. Tradycje są dobre, ale nie należy do nich zbytnio się przywiązywać. Przy okazji można je zmienić na lepsze.


Karol van Oost OSB O duchu benedyktyńskim Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).