Chociaż więc także nam nie zabrakłoby pomocy ze strony rodziny, to jednak przedłożyliśmy tę nagość nad wszelkie majętności, woleliśmy codzienne przygotowywać pożywienie dla ciała własnym trudem, niż opierać się na bezpiecznych darach rodziny. Wyżej ceniliśmy bardzo uciążliwy niedostatek od bezowocnej gorliwości w czytaniu i leniwego rozmyślania nad Pismami, które [rozmyślanie] wychwalasz. Niewątpliwie sami oddalibyśmy się czytaniu, gdyby powaga Apostołów przekazała [nam] swoim przykładem, że jest to bardziej pożyteczne, lub gdyby mówiły o tym zbawienne pouczenia starszych.

Musisz jednak wiedzieć, że ponosisz przez to szkodę nie mniejszą od tej, o której mówiliśmy wyżej również dlatego, że chociaż masz zdrowe i silne ciało, to utrzymujesz się z cudzych darów, które według sprawiedliwości należą się tylko słabym. Skoro cały rodzaj ludzki oczekuje od innych jałmużny, z wyjątkiem mnichów, którzy zgodnie z przykazaniem Apostoła żyją z codziennej pracy rąk własnych, to nie ma wątpliwości, że z jałmużny utrzymują się nie tylko ci, którzy chwalą się tym, iż żyją z majątku krewnych, z pracy sług lub z plonów swoich posiadłości, lecz nawet królowie tego świata.

Jednym słowem zasada naszych poprzedników jest taka, że cokolwiek używa się na potrzeby codziennego wyżywienia, a nie jest zrobione i zdobyte pracą naszych rąk, należy przeznaczyć na jałmużnę, zgodnie ze [słowami] Apostoła, który całkowicie zakazał korzystania z pomocy cudzej hojności, mówiąc: Kto nie chce pracować, niech też nie je.

Tych słów błogosławiony Antoni użył przeciw pewnemu [bratu], a przez przykłady bogate we wskazówki pouczył także nas, abyśmy unikali szkodliwych usług krewnych i tych wszystkich, którzy dostarczają nam żywności w formie jałmużny, jak również abyśmy wystrzegali się pięknych i uroczych miejsc do zamieszkania. O wiele bardziej powinniśmy cenić suche piaski wraz z ich naturalną szorstkością, jak również miejsca spalone słonym wylewem i z tego względu nie podlegające żadnemu ludzkiemu prawu ani władaniu, od wszystkich skarbów tego świata. W ten sposób zabezpieczeni przez bezdroża pustyni nie tylko unikniemy częstych odwiedzin, lecz także taka żyzność gleby nie zachęci nas do żadnej rozpraszającej uprawy, która odciąga umysł od tej zasadniczej straży serca i osłabia go w duchowych dążeniach.


Św. Jan Kasjan Rozmowy z Ojcami, tom 3 Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).