„Słuchaj, synu, nauk mistrza i nakłoń ku nim ucho swego serca. Napomnienia łaskawego ojca przyjmuj chętnie i wypełniaj skutecznie” (RB, Prol 1). Zasadniczą postawą mnicha, jak zresztą i ogółu wiernych, jest słuchanie, będące podstawą posłuszeństwa realizowanego następnie przez czyn. Pisał o tym już Ewagriusz, a później bardzo podobnie Benedykt:

Słuchaj, mnichu, mów ojca twego i nie lekceważ jego pouczeń. Gdy posyła cię, bądź mu posłuszny i w duchu podążaj za nim, w ten sposób bowiem uciekniesz od złych myśli i złośliwe demony nie będą górowały nad tobą. Gdyby powierzył ci pieniądze, nie trwoń ich, i jeślibyś zarobił (więcej niż ci potrzeba) nie zatrzymuj ich u siebie.

W dziedzinie wiary ojcami są Pan i Apostołowie (por. Łk 10,16), a w dziedzinie życia wiarą, czyli duchowego, są nimi święci Ojcowie.

Trzeba nam pytać o drogę mnichów, którzy nas poprzedzili na niej, postępując w sposób prawy, i trzeba wstępować w ich ślady. Wiele bowiem można znaleźć słów, które pięknie powiedzieli, i wiele dobrych czynów, których dokonali.

„Pytanie” tych, którzy nas poprzedzili, postępując w sposób prawy, i wynikające z tego „wstępowanie w ich ślady”, stanowi gwarancję, że samemu nie zejdzie się z drogi.

Kto pragnie iść drogą Tego, który powiedział: Ja jestem Drogą i Życiem , powinien uczyć się od tych, którzy wcześniej nią wędrowali, i rozmawiać z nimi o tym, co pożyteczne, i usłyszeć od nich o tym, co pomocne, nie wprowadzając niczego, co jest obce naszej wędrówce.

To pytanie, a raczej dopytywanie się, należy rozumieć zupełnie konkretnie jako zwrócenie się do danego Ojca Pustyni i rozmowę z nim o życiu duchowym, „by otrzymać od niego pouczenie”. Apoftegmaty Ojców powstały właśnie na podstawie ta­kich rozmów. Oznacza to jednak również – i sam Ewagriusz podaje to jako przykład – że można także „pytać” świadectw pisanych, czyli Verba seniorum i Vitae Patrum, zachowanych przez tradycję.

W zacytowanym wyżej liście Ewagriusza droga życia mniszego i Chrystus – Droga do Ojca są najściślej ze sobą związane. Kto zbacza z jednej, mija się z drugą. Dlatego nie można się dziwić, gdy Ewagriusz pisze między innymi: „Błogosławiony mnich, który strzeże przykazań Pana, i święty ten, kto zachowuje słowa Ojców swoich”.

Takie zestawienie przykazań Pańskich i słów Ojców ukazuje wyraźnie inny stosunek między Pismem a tradycją, niż ten, do którego przywykliśmy współcześnie. Występuje ono często u świętych Ojców. W ten sposób wyrażają się np. Barsanufiusz i Jan spod Gazy – proszę zwrócić uwagę na kolejność! – o żywotach Ojców, o Ewangeliach, o Apostole oraz o prorokach, czy o otwarciu się na słowo Boże, by potem zalecić czytanie Vitae Patrum, chociaż umieli przecież doskonale rozróżniać między Pismem, a Ojcami. Także Benedyktowi – mimo wielkiego szacunku dla Bożych pism – całkowicie obce jest zaistniałe później w teologii Zachodu i do dziś się utrzymujące napięcie między Pismem, a Tradycją. „Podążanie ścieżkami Pana za przewodem Ewangelii” (RB Prol. 21) znaczy dokładnie to samo, co przestrzeganie nauk świętych Ojców, które wiodą człowieka aż „na szczyty doskonałości” (RB 73,2). U współczesnego czytelnika na Zachodzie budzi to pewne poczucie obcości, kiedy po pochwale „nauk świętych Ojców” bezpośrednio wymieniane są pisma Starego i Nowego Testamentu, po nich zaraz „święci katoliccy Ojcowie”, a dopiero na końcu pisma Ojców Pustyni (zob. RB 73,3nn). Natomiast współczesny prawosławny, dla którego nauki świętych Ojców obejmują zarówno księgi Starego i Nowego Testamentu, jak i te „tradycje” (paradoseis), o jakich nas pouczyli i które nam przekazali nam apostołowie i ich następcy, a które należy równie wiernie zachowywać (zob. 1 Kor 11,2; 2 Tes 2,15), uznałby takie ujęcie za całkowicie tradycyjne.

Zarówno bowiem Pismo, jak i tradycje, o których mowa, są duchowe. Pismo – ponieważ jest natchnione przez Ducha Świętego (theopneustos) (zob. 2 Tm 3,16), zaś tradycje o tyle, o ile, nie będąc wyłącznie dziełem Ducha Świętego, również stanowią to „powierzone nam dobro”, jakie może zachować „mieszkający w nas Duch Święty” (zob. 2 Tm 1,14). Natomiast wszystko inne – chociażby najczcigodniejsze tra­dycje Ojców – jest jedynie ludzkim przekazem, który jako taki nie prowadzi do Boga, lecz od Niego oddala (zob. Mk 7,1nn).

Święci Ojcowie, których nauk należy się trzymać, aby „nie wprowadzić niczego, co jest obce naszej wędrówce”, są nosicielami Ducha (pneumatophoroi), posiadającymi duchową łaskę, z mocy której wielu rodzi się do cnoty i poznania Boga. To łączy ich znowu z Apostołami, względnie z tymi, którzy działają na mocy przekazanej przez nich władzy. Ich zadaniem jest bowiem wciąż „rodzić” nowych chrześcijan przez głoszenie słowa i udzielanie sakramentów. Dlatego też Paweł słusznie pisze o sobie, jako o ojcu Koryntian (zob. 1 Kor 4,15).

Krótko mówiąc, „Świętych Ojców naszych trzeba szanować jak aniołów; namaszczają nas bowiem przed walką [życia mniszego] i leczą ukąszenia «dzikich bestii» czyli demonów”. Kierować się (ich naukami) znaczy: naśladować Chrystusa, ponieważ oni naśladowali Go na „drodze apostolskiej” i dlatego mogą zachęcać do naśladowania siebie, jak Paweł zachęcał Koryntian, by byli jego naśladowcami, ponieważ on sam stał się naśladowcą Chrystusa (zob. 1 Kor 11,1).


Gabriel Bunge OSB Perfectio conversationis. Odnowa monastycyzmu zachodniego według ducha i litery „Reguły” św. Benedykta Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).