O ustanowieniu Eucharystii należałoby oczywiście mówić w chronologicznym porządku zdarzeń wcześniej, ale tu będziemy mówić nie o ustanowieniu, ale o trwaniu; a trwanie przedłuża się na nasze teraz i aż do końca świata. Chrystus Pan jest z nami; jest z nami w stanie ofiary i w akcie ofiary; przedłuża akt i stan tej ofiary na resztę trwania czasoprzestrzeni.

Stosunkowo niedawno należało katolikom przypominać, że Eucharystia to nie tylko Obecność do adorowania, ale przede wszystkim Ofiara Mszy św., oczywiście połączona z Komunią św. Dzisiaj odwrotnie, należy im przypominać, że nasza mszalna łączność z Ofiarą Pana przedłuża się na modlitwę uwielbienia. W klasztorze nie mamy tego problemu, bo mamy jedno i drugie: bierzemy udział w Eucharystii na wszelkie możliwe sposoby. I zarówno w celebracji Mszy św., jak i w tabernakulum, znajdujemy tego samego Pana, Syna Bożego, który dzieli się z nami swoim stanem ofiary miłości, swoją czcią dla Ojca, swoim zachwytem. Tego samego, którego wzajemna z Ojcem Miłość stworzyła świat jako dar miłości; Tego samego, który na krzyżu złożył ostateczną ofiarę z siebie; Tego samego, którego Ojciec wskrzesił i obdarzył chwałą; Tego samego, który i nas do tej Miłości i chwały wprowadza. To Jego tutaj uwielbiamy.

Ale w tym momencie mogłaby jakaś dusza pobożna zacząć lament: „A ja myślałam, że On to wszystko zrobił z miłości do mnie, do nas, a okazuje się, że w Jego Sercu mamy drugie miejsce, po Ojcu!” – Ale przecież to, że jesteśmy drugim obiektem Jego Miłości, nie pierwszym, nie jest dla nas żadną szkodą, wręcz przeciwnie. Otrzymujemy nie jakąś litość tylko, ale osobową Miłość trynitarną; nawet Bogu samemu trudno byłoby dać komuś większy dar. I to w dodatku darmo dany: jak śpiewamy w tej cudnej antyfonie O admirabile commercium: my podzieliliśmy się z Nim naszą śmiertelnością, której pragnął, a On z nami – swoją nieśmiertelnością. To tę wymianę, ten dar tutaj uwielbiamy. Nie mamy powodów do skargi: dostajemy i tak jeszcze niewyobrażalnie więcej, niż potrafimy pojąć.

Właściwie można by powtórzyć to wszystko, o czym była mowa w tych rozważaniach, mówiąc Panu obecnemu wśród nas, tu przed nami: to Ty tego dokonałeś, to Ciebie za to uwielbiamy, to z Tobą pragniemy wejść w stan tej ofiary. A nie mając nic do ofiarowania sami z siebie oprócz naszej nędzy, tę nędzę właśnie łączymy z Twoją ofiarą i oddajemy w ręce Ojca.

Wnioski praktyczne

Wszechświat powstał jako dar miłości wewnątrz Trójcy Świętej. Cała historia materii była przygotowaniem sceny dla aktu tej miłości, może jednego z wielu; cała ewolucja była przygotowaniem człowieczeństwa dla Syna Bożego, czyli materiału ofiary płynącej z tej miłości. Cały też jego sens to nasz udział w tej miłości.

Wszystkie realia naszego życia, nasze sprawy i okoliczności mają wartość tylko jako język, którym tę miłość można wyrazić. Inaczej nie mają więcej sensu niż go ma w oczach człowieka bieganina mrówek po piasku – choćby nawet mrówkom wydawała się strasznie ważna.


Małgorzata Borkowska OSB Jezus, Syn Ojca Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).