Dusza powinna okazać się gotowa na przyjęcie Bożej dobroci. Wtedy wznosi się ona ponad chmury, wtedy staje się silna jak młody orzeł, wtedy może poruszyć swoimi skrzydłami i wznieść się w górę, daleko ponad swój ziemski dom, już więcej nim nie obciążona. Wtedy zdejmuje starą szatę, stare ozdóbki, wtedy przemywa sobie oczy i widzi zdrój życia wiecznego, który wypływa i tryska dla wszystkich. Zdrój życia jest Najwyższym Dobrem, z niego wszyscy czerpią siłę do życia. Sam w sobie zawiera życie wieczne. Nie potrzebuje innych, lecz oddaje się innym. Czy istnieje coś piękniejszego, czy istnieje większa rozkosz, niż zbliżyć się do niego i z niego pić? Czy ktoś, kto zakosztował tej wody, może jeszcze żądać czegoś innego? Panowania? Władzy? Pieniędzy? Przecież wiadomo, jak żałosny jest los królów, jak niestałe panowanie, jak krótkie życie, jak wiele służalczości w królowaniu; gdyż królowie muszą się kierować nie swoją własną, ale obcą wolą.

Do życia wiecznego można wnieść tylko jeden skarb – bogactwo cnót. Tak więc ziemskie skarby nie czynią szczęśliwym, natomiast uszczęśliwia widok Najwyższego Dobra, którego siła sprawia, że wszystkim innym gardzisz, odrzucasz pozorną prawdę jako ułudę, miłujesz czyste piękno prawdy, a demaskujesz przypudrowaną próżność świata.

Wznieś więc twoje oczy, duszo moja, te oczy, o których mówi do ciebie Słowo Boże: Oczarowałaś me serce, siostro ma, oblubienico, oczarowałaś me serce jednym spojrzeniem twych oczu (por. Pnp 4,9). Wspinaj się na wierzchołek drzewa, wznieś się ponad świat, udaj się na wyżynę Słowa. Pozostaw na zewnątrz obraz świata i jego zło, przynieś duchową łaskawość, która zdobywa drzewo życia. Wypierz twoją szatę, wejdź do miasta, gdzie Bóg rozbił swój namiot, gdzie nie słońce i nie księżyc czynią dzień, ale gdzie sam Pan jest słońcem, które opromienia całe miasto, On – światłość świata. Nie jest to jednak światłość widzialna, ale duchowe światło dusz żyjących na świecie, własne światło duchowej mądrości, które wnika aż do głębin ducha.

Kto stał się obywatelem tego miasta na górze, ten nie opuszcza go nigdy więcej, nie wychodzi już z niego. Na zewnątrz panuje podłość, nieczystość. Ty jesteś wewnątrz, pozostań! Jesteś u celu, trwaj! Uchwyć się zbawienia swojej duszy. Gdy wspinasz się, trzymaj się prostej drogi. Nikt nie schodzi z niej bezkarnie. Tutaj jest droga – tam zatracenie, tutaj wzniesienie – tam otchłań. Wspinanie się jest uciążliwe, odwrót niebezpieczny. Moc Boża trzyma cię na górze w bezpiecznym schronieniu, pod opieką proroków jako murów i apostołów jako wież. Pozostań więc wewnątrz, pozostań w Jeruzalem, pozostań w pokoju i ciszy swojej duszy. Nie wychodź na zewnątrz, nie schodź na dół, by ozdobić swe ciało zaszczytami, złotem i przepychem. Pozostań wewnątrz, nie wpuść nikogo obcego do miasta. Grzechy, próżne myśli i dzieła nie mogą się do niego dostać. I nie dostaną się, jeśli wzniesiesz sztandar świętej wojny o pobożność, wiarę i prawdę przeciwko powabom rozkoszy, jeśli chwycisz za Boży oręż przeciwko wojownikom zła i zasadzkom szatana, który nas podstępnie napada. Pewne zwycięstwo odnosi wojownik odziany w szatę łagodności, który nie podtrzymuje sporów, lecz jako prawdziwy sługa Boga uczy wiary ze skromnością i demaskuje przeciwników. O nim mówi pismo: Słaby niech powie: „Jestem bohaterem” (Jl 4,10) oraz: Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4,13).

Dzięki tej ufności zwycięży także słaby człowiek, a jego dusza będzie święta, jego udziałem stanie się woda żywa, czyli te duchowe wody życia, których Duch udziela tym, którzy są Mu wierni. Niech On orzeźwi tym twoją duszę, aby również i w tobie wytrysnął ten zdrój, który przynosi życie wieczne. „Bądź zdrów i kochaj nas miłością dziecka, tak jak my po ojcowsku troszczymy się o ciebie”.

Do takich myśli pobudzał św. Ambrożego następujący werset psalmu: Tyś najpiękniejszy z synów ludzkich (Ps 45,3). Mówi to niewiele o pięknie, ale o wiele więcej o najwyższym dobru i Bożej miłości. Bowiem dla człowieka świętego piękno nie jest wyłącznie grą bezdusznych kształtów i wylewnego wdzięku. Chrystus nie jest dla niego Apollem w znaczeniu zimnych, samolubnych, dumnych kształtów, a także nie jest Dionizosem z jego oczarowującym powabem zmysłowej wylewności. Chrystus jako człowiek jest dla niego prawzorem przebaczającej, miłosiernej miłości, a jako Bóg – wieczną światłością, która zaspokaja pragnienie duszy łaknącej prawdy i szczęścia. Na święta Bożego Narodzenia to piękno Chrystusa jaśnieje i uśmiecha się do nas ze żłóbka, a my śpiewamy:

Najpiękniejszy spośród ludzkich dzieci
jest Bóg, odziany w człowieczeństwo,
poświęca się służbie grzesznikom,
napełniony niebiańską miłością.
Tę wielką tajemnicę tłumaczą
aniołowie pasterzom na polu;
śpiewają ku chwale Zbawiciela,
śpiewają o pokoju świata.

Wersja rymowana:

Z ludzkich dzieci najpiękniejszy,
Bóg odziany w człowieczeństwo,
Poświęca się służbie dla grzesznika,
Bo miłość z niebios Go przenika.
Tę wielką tajemnicę zwiastowali
Aniołowie pasterzom na hali,
Zbawicielowi „Chwała” śpiewają,
Pokój dla świata ogłaszają.


Odo Casel OSB Misterium przychodzącego Boga Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).