Jak pamiętamy, w czasach Ojców objaśniano Pismo Święte według norm egzegezy alegorycznej, szeroko stosując przy tym typologię. Mówiąc o typologii czy alegorii zapomina się najczęściej, że w antyku nie stanowiła ona jedynie spoiwa, które miało scalić obydwa Testamenty, ale wylewało się szeroko poza Biblię, w życie codzienne. W ten sposób Jakub-Izrael stał się typem mnicha, który dąży do poznania Boga, toczy z Nim walkę nad potokiem Jabbok, aż wreszcie staje się Izraelem „widzącym Tego, który jest Niewidzialny”. W podobnym kluczu, zresztą postępując tutaj za popularnym w tej dziedzinie Orygenesem, objaśniano wyjście Izraelitów z Egiptu jako typ podróży z krainy zła i grzechu (tj. Egiptu) aż do Ziemi Obiecanej i kontemplacji Boga, której typem jest góra Syjon ze swoją świątynią, miejscem tronu Jahwe. Właśnie to pozwalało mnichom czytać z fascynacją i pożytkiem takie księgi biblijne jak Księga Liczb, Kapłańska czy Sędziów. Duchowe objaśnienie Pisma, pewna zażyłość ze słowem Bożym, a także pamięciowe opanowanie jego obszernych fragmentów tworzyły pewien klimat, który nie pozostawał bez wpływu na mentalność mnichów i styl ich duchowego ojcowania.

Pismo Święte w apoftegmatach. Uwagi o życiu duchowym w formie scholiów biblijnych

W istocie często w apoftegmatach spotykamy Ojców, którzy objaśniają Pismo Święte (choć równie często możemy przeczytać, że objaśnianie Pisma jest przejawem pychy i zarozumiałości). Miłość do Słowa Bożego, które mnisi w obszernych fragmentach znali na pamięć, jest jedną z charakterystycznych cech apoftegmatów. Czytamy:

Ktoś pytał abba Antoniego: „Czego powinienem przestrzegać, aby podobać się Bogu?” Starzec mu odpowiedział: „Przestrzegaj tych moich nakazów: dokądkolwiek pójdziesz, zawsze miej Boga przed oczami; cokolwiek robisz czy mówisz, opieraj to na Piśmie Świętym; a gdziekolwiek raz już zamieszkasz, nie odchodź stamtąd łatwo. Tych trzech rzeczy przestrzegaj, a będziesz zbawiony”.

Książka w owym czasie pozostawała ciągle towarem luksusowym i trudno dostępnym. Kultura antyczna z kolei jako coś naturalnego dla siebie miała wpisane w dziedzictwo uczenie się długich tekstów na pamięć. Mnisi Pachomiusza musieli się  wyuczyć psałterza i Nowego Testamentu, co było niezbędne podczas liturgii i modlitwy osobistej. Pismo Święte było recytowane w drodze do pracy i podczas powrotu; czytamy, że mnisi powtarzali je w podróży i plotąc kosze. W ten sposób sami stawali się skarbnicami Bożego słowa: tak przynajmniej pisze o tym Jan Kasjan (do którego jeszcze wrócimy) powtarzając jedynie wielkiego Orygenesa.

Ojcowie pokazują z kolei swoim uczniom sens Pisma Świętego, które staje się ciałem w ich codziennym życiu.

Abba Jan z Cel powiedział: „Rozważ dobrze te pięć krużganków Salomona, gdzie leżeli chorzy, chromi, niewidomi i bezwładni: a jeden z nich chorował od trzydziestu ośmiu lat na swoim łóżku. Jezus zapytał: Czy chcesz być zdrowy? Jezus bowiem pozostawia człowieka jego woli. Bo ci kulawi, niewidomi i bezwładni to są złe myśli, mieszkające w człowieku. Jezus więc pozostawia człowieka jego woli, tak że jeśli człowiek chce, Jezus go wysłuchuje, zbawia go i wyrzuca z niego złe myśli” (Etiop. 14, 41).

Nie znamy okoliczności, w którym te słowa zostały wypowiedziane. Redaktor w taki sposób opracował tekst, że każdy z nas może zobaczyć samego siebie jako bohatera przytoczonych słów. Podobne wnioski można wysnuć po przeczytaniu kolejnego tekstu.

Ten sam abba Jan powiedział także: „Te słowa zapisano w Ewan­gelii: «Kiedy Jezus wywołał Łazarza z grobu, Łazarz miał ręce i nogi związane i twarz zasłoniętą chustą; Jezus rozwiązał go i pozwolił mu chodzić». Otóż my mamy ręce i nogi związane, i twarz zasłoniętą przez nieprzyjaciela. Jeżeli więc słuchamy Jezusa, On nas z tego wszystkiego rozwiąże i wyzwoli nas z niewoli wszelkich złych myśli. Będziemy wtedy synami Pana, otrzymamy obiecane dziedzictwo i będziemy synami Królestwa wiecznego” (Etiop. 14, 42).

Wydaje się, że tym, co najcenniejsze w tego typie nauczania, jest tworzenie wrażliwości i pewnej delikatności wobec skarbu Pisma Świętego. Żaden szczegół ani wiersz nie pozostają Ojcom obojętne.

Powiedział także abba Pojmen: „Napisano: Jak jeleń pragnie wody ze strumieni, tak moja dusza pragnie Ciebie, Boże. Otóż jelenie na pustyni często połykają węże i kiedy pali je ich jad, pragną znaleźć wodę, bo pijąc ochładzają w sobie żar od jadu węży. Podobnie i mnichów, mieszkających na pustyni, pali żar złych demonów: więc pragną oni dnia sobotniego i niedzielnego, aby przyjść do źródeł wody, to znaczy do Ciała i Krwi Pana, aby tam się oczyścić od goryczy Złego”.

Abba Pojmen nie opiera swego nauczania na autorytecie własnym, lecz na autorytecie Pisma Świętego. Jest to tym samym wychowywanie do tego, aby podopieczny wcześniej czy później stał się samodzielny i sam spróbował poprzez tekst nawiązać głębszą relację z Bogiem. W pewnym sensie można powiedzieć, że w ten sposób uczył wierności wobec Kościoła; młodszy współbrat, który wsłuchiwał się w słowa swego abba, odkrywał w nich fundament pochodzący z Pisma. W ten sposób była w nim kształtowana lojalność wobec Kościoła jako takiego, który Pismo daje do czytania i je objaśnia. Starszy, doświadczony mnich w tym kontekście pełnił rolę drugorzędną, ponieważ na pierwszym miejscu bezwzględnie królowali Kościół i Słowo Boże.

Czasami pytanie ucznia o konkretny fragment Pisma staje się okazją do nauki o charakterze moralno-antropologicznym:

Inny brat pytał: „Co to znaczy nie oddawać złem za zło?” Starzec mu odpowiedział: „Ta wada ma cztery stopnie: pierwszy w sercu, drugi spojrzeniem, trzeci językiem, czwarty – uczynkiem nie oddawaj złem za zło. Jeżeli już serce zdołasz oczyścić, nie dojdzie do spojrzenia; jeżeli do spojrzenia doszło, pilnuj się, żebyś nie przemówił; jeśli zaś nawet powiedziałeś, prędko zwalcz to w sobie, żebyś uczynkiem nie odpłacił złym za zło”.

We wstępie do księgi opisującej liturgię sakramentu pokuty jest wymieniona możliwość wspólnego rozważania z penitentem jakiegoś fragmentu Pisma Świętego. Oczywiście należy dostosować  osoby i sytuacje w tym względzie, niemniej zacytowane wyżej teksty pokazują wyraźnie nie tylko jak stara było to praktyka, ale także jak bardzo owocna.


Szymon Hiżycki OSB Kierownictwo duchowe według Ojców Pustyni Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).