W powszechnym przekonaniu wejście w politykę wiąże się z moralnie wątpliwymi sprawami. Jest to jeden z najważniejszych powodów dlaczego ludzie moralnie uczciwi się dystansują do polityki i nie chcą się w niej udzielać, bojąc się utracić własną uczciwość. Uważa się dosyć powszechnie, że do polityki wchodzą karierowicze i ludzie żądni władzy i tego, co się z władzą wiąże. Politycy kojarzeni są jako ludzie skorumpowani, związani z określonymi grupami interesu, czy to są konkretne grupy partyjne, czy grupy biznesu, które chcą rządzić i czerpać z tego korzyści. Nierzadko słyszy się o rozmaitych kombinacjach burmistrza i radnych, o interesownym ustawianiu wydatków miasta tak, aby samemu mieć z tego korzyści przy jednoczesnym braku stosunkowo niewielkich pieniędzy na działania wspomagające ludzi biednych jak na zorganizowanie zajęć i opiekę nad dzieci upośledzonymi. Kiedy w tym kontekście mówi się o potrzebie kontroli władzy, słyszy się stwierdzenie, że i tak wszystko władza pokręci, aby niczego się nie dało przeprowadzić. Często takie opinie wyrażają ludzie, którzy starali się zaangażować w działalność dobroczynną. Charakterystyczne przy tym jest mówienie o władzy w trzeciej osobie liczby mnogiej: „oni”, co oznacza określoną grupę interesu. Czasem jedna grupa przegrywa i wygrywa następna i właściwie nic się nie zmienia, ciągle rządzą ludzie mający na uwadze wpierw i przede wszystkim własne interesy (Włodzimierz Zatorski OSB Droga człowieka)

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).