Zawsze przed wszystkim wzywajmy Ducha Świętego, żebyśmy mogli recta sapere, żeby nie zbłądzić, bo o to nietrudno w sprawach duchowych.

Święty Ojciec nasz Benedykt miał prawdę i w pokoju ją posiadał – dla całych pokoleń – dzięki temu, że tak bardzo wyrzekł się swego ducha, żeby móc żyć życiem świętym. Pokazuje nam w Regule zdrowe i właściwe ujęcie życia wspólnego. Święty Benedykt nie odrzuca życia pustelniczego. Powołanie pustelnicze jest wyjątkowe i niebezpieczne.

Święty Benedykt życie wspólne reguluje w sposób bardzo surowy. Zakonnik musi być zaangażowany w życiu wspólnym nie tylko zewnętrznie i materialnie. Zgromadzenie to rodzina nadprzyrodzona.

Opat ma wielką łaskę wychowywania i leczenia dusz. Potrzeba wielkiej giętkości, żeby dać się wychować. Dlatego posłuszeństwo jest u nas złagodzone jedynie miłością i dlatego jest tak trudne, bo godzi w samo „sedno sprawy” – nasze „ja”, w naszą osobowość.

Święty Benedykt cały wysiłek ascetyczny pchnął w posłuszeństwo, bo to jest najistotniejsze i najgłębsze w człowieku. Tu jest punkt ciężkości. Życie zakonnika jest repliką na bunt szatana. A przez wyodrębnienie się zakonnik odcina się od soków życiodajnych i nie jest już w tym nurcie Bożym. „Tak samo jak wszyscy” – a tego się nie lubi – człowiek boi się utraty siebie. A utracić siebie – to skarb.

Pamiętajmy, że jesteśmy sobie potrzebni. Jeśli jakaś siostra czegoś chce, dzwoni (w momencie nieodpowiednim) itp. – to spotykamy się wtedy z Panem Jezusem. Nikogo nie możemy odepchnąć, bo to oddalenie oddala Pana Jezusa (Komunia św. jest wtedy świętokradzka). Nie możemy się godzić na stan zagniewania.

Kościół nas wspiera w drodze do Boga, ale są różne przesądy, które przenikają z zewnątrz, jak zły indywidualizm albo – przeciwnie – zniwelowanie indywidualności i osoby ludzkiej. Te prądy działają na Kościół. Trzeba uważać, żeby się nie pomylić.

Święty Paweł pisząc o Ciele Mistycznym podkreśla, że najważniejsza jest łączność poszczególnego członka z Głową i stąd dopiero wynika łączność członków między sobą. Ta pierwsza relacja ma też zastosowanie w zgromadzeniu. Łączność członka z głową – z opatem. To podstawa istnienia rodziny.

Kościół jako całość jest Oblubienicą Chrystusową, ale to opiera się na indywidualnym zetknięciu się poszczególnej duszy z Bogiem. To nigdy niczym nie może być zastąpione. Mistyka katolicka była zawsze indywidualna. Kościół zbiorowych transów nigdy nie lubił.

Im bardziej dusza łączy się z Bogiem, tym bardziej łączy się z innymi duszami. Jesteśmy jedno, ale tylko w Bogu. I wtedy można być ponad tym wszystkim, co nas dzieli. Im wyżej, tym łatwiej znaleźć jedność.

Z Bogiem nie po to się łączymy, żeby osiągnąć dzięki temu jedność z ludźmi, ale zjednoczenie z Bogiem jest celem samo w sobie. Jedynie z tego wynika łączność z ludźmi. Można „Boga opuścić dla Boga”, ale można także „opuścić ludzi dla ludzi” – takie opuszczenie pogłębia więź z ludźmi.

Zły indywidualizm, tępiony przez św. Benedykta, to ten, który hoduje wszystko, co „własne”; za to św. Benedykt popiera wszystkimi środkami osobiste powołanie duszy i zbliżenie jej do Boga.

Trzeba otworzyć oczy i uszy na oświecenie Ducha Świętego, który działa w Kościele ten sam, co w poszczególnych duszach i wtedy jest niemożliwe, żeby taki indywidualizm oddzielał od Kościoła. Nie można tych rzeczy dzielić. Im więcej się modlę, tym bardziej staję się prawdziwym członkiem Kościoła. Nie ma opozycji między życiem duszy, a życiem zbiorowym.

Potrzebne są wszystkie rodzaje modlitw. Przez osobisty kontakt z Panem Bogiem Oficjum ożywia się od wewnątrz i tak tworzy się więź w Kościele (walczącym, tryumfującym i cierpiącym).

Nie trzeba się niecierpliwić, bo wszystko będzie w swoim czasie. Z pełnią wiary coraz bardziej nasze życie będzie w jedności i pokoju. Z Reguły możemy czerpać tę cudowną harmonię, którą św. Benedykt otrzymał od Pana Boga dla tylu pokoleń.


Piotr Rostworowski Wypatrując Jezusa Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).