Dążący do życia kontemplacyjnego niech się zbliża do swego Stwórcy sercem, które ma być oświecone. Niech gorliwie służy Temu, którego ma kontemplować i którym ma się niezmordowanie cieszyć przez całą wieczność. Niech stale Boga pragnie i ze względu na miłość ku Niemu ucieka od tego wszystkiego, co mogłoby go od tej miłości odwieść. Delektowanie się tą miłością winno ożywiać jego nadzieję. Winien on oddawać się medytowaniu Boskich Ksiąg, a oświecany łaską Bożą w nich znajdować radość i tam, niczym w wypolerowanym lustrze, przypatrywać się sobie. Jeżeli odkryje w sobie jakąś nieprawość, to niech się z niej poprawia, dostrzeżone dobro niech chroni, to co zdeformowane niech przywraca do normy, piękno niech pomnaża, co zdrowe niech wzmacnia, a jeżeli słabe, niech krzepi wytrwałą lekturą <Pisma Świętego>. Niech czyta niezmordowanie wskazania swojego Pana, niech je w sposób nienasycony miłuje i rzeczywiście je wypełnia, a dostatecznie przez nie wykształcony niech poznaje, czego winien się strzec albo za czym winien podążać.

<Dążący do życia kontemplacyjnego> niech stara się zgłębiać tajemnice Boskich Pism. Niech tam poznaje Chrystusa zapowiadanego i rozpoznaje obecnego. Niech stara się zrozumieć zapowiedź zguby opornego ludu i opłakuje jej spełnienie, a cieszy się ocaleniem narodów. Niech ma w pamięci wydarzenia zapowiadane i już zrealizowane, a wierzy w realizację zapowiedzi mających się dopiero spełnić.

Daleki od zgiełku zajęć światowych, niech żarliwie rozpamiętuje to, co rozpala jego ducha pragnieniem przyszłej nagrody. Niech troszczy się o ćwiczenia duchowe, dzięki którym z dnia na dzień staje się lepszym. Niech kocha święty spokój, podczas którego może oddawać się zajęciom duchowym. Świat niech uznaje za umarły dla siebie i okazuje, że sam został ukrzyżowany dla jego powabnych podniet. Oglądanie swego Stwórcy niech przedkłada, i to w sposób zdecydowany, nad miłość do widowisk światowych, a czyniąc postępy niech wznosi się ku szczytom boskiej kontemplacji. Na ziemskie sprawy niech spogląda bez odwracania się ani na moment od rozważania obiecanych rzeczywistości. Swoją uwagę niech koncentruje na tym, do czego pragnie dojść. Oczom własnej duszy niech podsuwa wizję szczęścia przyszłego życia. Rzeczy przemijające niech nie wywołują w nim ani pożądania, ani też lęku. Obawa ich utraty lub pragnienie ich nabycia nie powinny osłabiać dążeń ducha.

<Takiego człowieka> nie psują pochlebstwa i nie wyprowadzają z równowagi niepowodzenia. Pochlebne opinie go nie nadymają, tak jak krytyki nie deprymują. Na wzrost czy też zmniejszenie jego radości nie ma wpływu tak pochwała, jak też fałszywe oskarżenie. To, co dotyczy doczesności, w ogóle go ani nie cieszy, ani nie smuci. Jego duch pozostaje nieporuszony tak radosnymi, jak też smutnymi wydarzeniami. Niewzruszonej stałości serca nie potrafią zachwiać jakiekolwiek groźby czy też obiecanki światowe. Pozostając nieporuszonym wobec tego wszystkiego, nie jest wrażliwy ani na straty, ani na zyski tego świata.

Powodowany pragnieniem życia kontemplacyjnego z całym przekonaniem wierzy, że mimo zadośćuczynienia tym i podobnym <warunkom> i tak nie jest jeszcze w pełni doskonały. Ufa, że do doskonałości dojdzie w owym szczęśliwym życiu, które dopiero nadejdzie. Dąży usilnie do tego życia, w którym, po objawieniu się Boga, będzie mógł oglądać Jego naturę.


Julian Pomeriusz O życiu kontemplacyjnym Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).