Wnioski z Prologu Reguły św. Benedykta

1. osobiste

„Powinniśmy więc przygotować nasze serca i ciała do walki…” (RB Prol,40a) – św. Benedykt nie boi się powiedzieć, że życie zakonne to walka, do której trzeba przygotować zarówno ciało, jak i duszę. Zachęca więc, dodaje odwagi swoim synom, rzuca okrzyk: „W górę serca!”. I znów wraca do posłuszeństwa, bo wie, że to klucz wszelkiego postępu duchownego i zakonnego życia. Tak wiec Prolog zaczyna się i kończy posłuszeństwem!

Nasza słaba natura sama nie podoła walce, dlatego „prośmy Pana, by kazał łasce swojej przyjść nam z pomocą” (RB Prol,41b) – ciekawa myśl, jakby to Bóg dawał rozkaz swej łasce.

„…to póki jest jeszcze czas…” (RB Prol,43a) – trzeba nam korzystać z czasu!

2. społeczne

„Mamy zatem założyć szkołę służby Pańskiej” (RB Prol,45) – tak św. Benedykt określa nam w końcu formę życia zakonnego: dominici schola sevitii. Prowadzimy wspólne życie, dlatego zakładamy wspólną szkołę służby Pańskiej. Klasztor to nie dom wypoczynkowy, schronisko dla emerytów czy Akademia Umiejętności, ale miejsce, gdzie dusza ma szukać i poznać swego Boga, to jej wieczny nowicjat. Mnisi stale pozostają w nim małoletnimi, muszą ciągle prosić o pozwolenie, oczekiwać wszystkiego od przełożonych. Trzeba im do końca życia pozostać w szkole, a św. Benedykt wie, że w niej nie zawsze jest przyjemnie, i dlatego mówi: „Spodziewamy się, że nasz program szkolny nie będzie za ciężki”. Jak ojciec przewiduje wszystkie trudności i uspokaja. W porównaniu z naszą Regułą inne, jak np. Pachomiusza, Cezariusza, irlandzkie, były bardziej surowe, ostre (posty, leżenia krzyżem, chłosty itp.).

Święty Benedykt przewiduje jednak, że dla niektórych dusz początki mogą być trudne: „Jeśli jednak niekiedy dla naprawienia błędów i zachowania miłości, tam gdzie sprawiedliwość i rozsądek tego wymagają, okażemy się nieco bardziej surowi, nie uciekaj od razu, przejęty strachem, z drogi zbawienia, bo wejść na nią można tylko ciasną bramą” (RB Prol,47–48) – jak on zna naturę ludzką! Wszyscy chorujemy na „otyłość moralną”, są nią nasze impedimenta – bagaże, które nam przeszkadzają w marszu do Boga. Jakże ciasna jest brama i wąska jest droga, która prowadzi do życia (Mt 7,14). Przy tym wszystkim jeszcze nasz egoizm jest taki wielki! I właśnie to on jest jedyną przyczyną naszego cierpienia, bo najbardziej nam dokucza nie umartwienie ani krzyż, ale nasze własne „ja”. Bóg, nasz Pan i pierwszy kierownik duchowy, wymaga, byśmy impedimenta nasze (egoizm) porzucili, inaczej nie dojdziemy do Niego. O, gdybyśmy zrozumieli, że Bóg chce pracować nad naszą duszą! Bóg chce, tylko my Jemu przeszkadzamy!

Znamienne dla św. Benedykta jest wyrażenie „dictante aequitatis ratione” – wszystko w Regule podporządkowane jest mądremu prawu i wypływa ze słusznych przyczyn.

„Gdy będziesz postępował naprzód w życiu wspólnym i w wierze, serce ci się rozszerzy” – „Processu vero conversationis et fidei” (RB Prol,49a). Conversatio to sposób życia zakonnego, monastycznego, a conversio to nawrócenie. Nasze votum to nie conversio, ale conversatio.

„…serce ci się rozszerzy i pobiegniesz drogą przykazań Bożych z niewysłowioną słodyczą miłości” (RB Prol,49b) – oto dusza umie już biec do Boga, wszystkie jej konflikty, trudności minęły, została tylko uległość Panu i łasce. Krzyże wprawdzie są, ale ofiarowane Stwórcy stają się pobudką do coraz większej miłości.

„Tak nie odstępując nigdy od nauki Pana…” (RB Prol,50a). Święty Benedykt wymaga wytrwania w klasztorze aż do śmierci. Chwiejność, wahanie nie są w duchu benedyktyńskim. Naszym pierwszym ślubem jest stabilitas, a hasłem – pax. Ciekawa rzecz, że słówko pax występuje w Regule dość rzadko, a jednak właśnie z niej wypływa pokój.

„…abyśmy przez cierpliwość stali się uczestnikami Męki Chrystusowej…” (RB Prol,50b) – duchowość nasza jest chrystocentryczna. Chrystus jest i pozostanie centrum naszego życia. O tyle postępujemy duchowo, o ile łączymy się z Chrystusem.

„…i zasłużyli na udział w Jego Królestwie” (RB Prol,50c) – zakończenie Prologu stanowi rodzaj doksologii. Może to właśnie dlatego jeden z kopistów dodał wspomniany wyżej komentarz w jednym z poprzednich zdań.

Zakon to rodzina, która żyje, dlatego monastycyzm nie jest sztywny, spetryfikowany, ale może ulegać pewnym zmianom. W ciągu wieków konstytucje, kapituły, przełożeni niejedno zmienili w przepisach, a jednak duch benedyktyński zawsze pozostaje ten sam! Mnich, mimo tylu wieków, jakie upłynęły od powstania Reguły, nie może pozostać obojętny na wezwania swego ojca. Święty Benedykt nas kocha i chce, byśmy szli do Boga.

Z Prologu tchnie silne uczucie wiary i miłości – to mówi do nas święty ojciec i wódz, który umie porwać dusze. Mówi mnich, wielki mistyk i wielki asceta, który nas pociąga, byśmy razem zdążali do wspólnego celu – Boga.


Karol van Oost Komentarz do Reguły Świętego Ojca naszego Benedykta Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).