Gdy pilnie zwracam uwagę na żarliwość waszego świętego życia, najdrożsi bracia, nie przysądzam tego żadnym ludzkim siłom, lecz raczej składam dzięki Temu, który w was sprawia i chcenie, i wykonanie, na miarę dobrej woli. On bowiem jest źródłem i początkiem mocy, On – inspiratorem dobrej woli. I cóż dziwnego, że Ten, który w zadziwiający sposób utrzymuje spichrze całego świata w lekkich kłosach na słomie, potężnie umacnia kruche naczynia waszych ciał na niesienie w ślad za Nim krzyża? A chociaż kamienne budynki często walą się wskutek ich [ziaren] ciężaru, wiotkie szkatułki kłosów, umocowane dla ich noszenia na cienkich źdźbłach słomy, nie upadają. Cóż, powiadam, dziwnego, że udziela On sił słabym członkom swych sług, skoro zawiesza wszędzie wina wszystkich krain w cieniutkich skórkach gronek winorośli? I tego, co często wypływa z beczek, spojonych z wielkim trudem, nędzna błonka strzeże bez szwanku jak wierna depozytariuszka? A nawet stamtąd wycieka ono często kropla po kropli, a tu przechowuje się bez ubytku, a raczej z przybytkiem, i codziennie wzbiera.

Któż zaś zdoła opowiedzieć wielkość Bożego dzieła, gdy zobaczy, że piwnice możnych, spichlerze królów przechowywane są w słomianych kłosach albo w gronach winorośli? Spójrzmy na liść na drzewie, który może upaść pod wpływem zimowych mrozów i już już prawie spada, utraciwszy zieleń łagodnej jesieni, tak że ledwo trzyma się gałęzi, z której zwisa, okazując oczywiste oznaki lekkiego upadku. Potrząsają nim podmuchy, szalejące wiatry trzęsą nim z każdej strony, wzmaga się groza zimy w mroźnym zimnie powietrza, a ziemia, żebyś się jeszcze bardziej zdumiewał, pokrywa się spadającymi wszędzie pozostałymi liśćmi i drzewo, zrzuciwszy swą czuprynę, zostaje ogołocone ze swego piękna, a tylko on jedyny, choć nie został już żaden, może pozostać i objąć prawa do majątku braci jak ten, który pozostał przy życiu spośród dziedziców wspólnej własności. Cóż więc wypada nam sądzić po rozważeniu tej rzeczy, jeśli nie to, że nawet liść nie odważy się spaść z drzewa bez Bożego rozkazu?

Cóż więc dziwnego, że gdy stan mnisi już w przeważającej części podupada, Wszechmogący Bóg umacnia niektóre swoje sługi w trudzie znoszenia rozmaitych pokus, skoro nawet liście, które chce, przywiązuje do drzew, choć inne spadają? Dlatego nie bez racji ów badacz Boskiej mocy, błogosławiony Hiob, mówi: Który czyni – powiada – rzeczy wielkie, niepojęte i zadziwiające, których nie da się zliczyć. Dlatego składam niezmierne dzięki memu Stwórcy, który zechciał, abym miał to miejsce niegodnej posługi nie w klasztorze, gdzie jest wielu, lecz gdzie są dobrzy, których nie będę musiał wyprzedzać w powrotnej drodze do ojczyzny, lecz wielką radością będzie, jeśli będę mógł dotrzymać im kroku we wspólnej wędrówce, aby się wydawało, że plon, którego nie zbieram wcale z szerokiego pola, przyniesie mi obfitszy zysk niż dochody właściwe niewielkiej żyzności.

Chcę zaś, bracia moi, wspomnieć tu pokrótce o porządku waszego życia, aby to, co teraz jest czytelne w waszych żywych dziełach, zostało również podane na piśmie do wiadomości tych, którzy mają po nas na tym miejscu nastąpić. Jeśli nawet nie uda się im postąpić wyżej, to niech się przynajmniej nauczą tej samej reguły życia, którą wy zachowywaliście, i niech się jej sami starają przestrzegać, aby ci, którzy będą następcami na miejscu zamieszkania, byli również dziedzicami sposobu życia i aby się wstydzili, jeśli kiedykolwiek coś z tego, co będą znali jako napisane szczególnie na temat obserwancji ich klasztoru, będzie wymazane z ich postępowania. W tym mianowicie miejscu, które się nazywa Fonte Avellana, mieszkamy w liczbie mniej więcej dwudziestu mnichów w celach, to jest z wyznaczonym dla każdego mieszkaniem, tak aby liczba wszystkich wraz z konwersami i sługami nie przekroczyła albo nieznacznie przekroczyła trzydzieści pięć. Reguła życia natomiast w tym tu obecnym naszym czasie jest następująca.

Począwszy mianowicie od oktawy Zmartwychwstania Pańskiego aż do świętego dnia Pięćdziesiątnicy pościcie cztery razy w tygodniu. Poza dniem Pańskim zaś, o którego czcigodności nikt nie wątpi, we wtorek i we czwartek jecie dwa razy w ciągu dnia. Jak bowiem wiecie, w tym czasie autorytet świętych kanonów nie zabrania mnichom pościć. Od oktawy Pięćdziesiątnicy zaś aż do dnia św. Jana post zachowywany jest przez pięć dni, z tą różnicą, że we wtorek o godzinie dziewiątej macie dostać potrawkę, we czwartek natomiast jecie też drugi raz. Od święta św. Jana zaś aż do 13 września we wtorek i we czwartek zachowuje się dwa posiłki dziennie, w pozostałe cztery dni zaś przestrzega się postu według zwykłego obyczaju. Od 13 września natomiast aż do Zmartwychwstania Pańskiego zachowuje się post przez pięć dni bez przerwy z tym zastrzeżeniem, że zawsze przychodzi się z miłosierną pomocą, na ile będzie to konieczne, braciom chorym i cierpiącym na zaburzenia równowagi humorów. Niechaj zaś nikt nie oskarża mnie zuchwale o kłamstwo, skoro weźmie pod uwagę, że nie mówię do obcych, lecz opowiadam to obecnym przy mnie, którzy dobrze znają sprawę. Z pewnością nie bez racji wstydziłbym się, gdybym pośród uczniów Prawdy posługiwał się fałszywymi wymysłami, a oni by o tym wiedzieli.

Chociaż bowiem nie powinienem pozbawiać tych, którzy będą potem tego słuchali, pełnego oglądu tej sprawy, wolę jednak z zachowaniem prawdy opuścić coś z tego, co jest, niż z próżnym przekonywaniem chełpić się tym, czego nie ma. Bo choć bym nic nie powiedział o tych dwóch czterdziestodniowych okresach poprzedzających Narodzenie Pańskie czy Święta Paschalne, wy jednak wiecie, że są tu tacy, którzy zwykli przeżywać oba te czterdziestodniowe okresy z wyjątkiem niedziel, poszcząc, oprócz trzech uroczystości, mianowicie św. Andrzeja, św. Benedykta i Zwiastowania Pańskiego. W inne święta natomiast, które są też duże, ale nie tak doniosłe, czy to w czasie czterdziestodniowych postów, czy to w ciągu całego roku, szafarz, jeśli przeor uzna to za stosowne, może przyznać tym, którzy mieszkają w pobliżu kościoła, dodatkową porcję żywności, gdy celebrują dwanaście czytań. Ci zaś, którzy przebywają w celach i zadowalają się trzema czytaniami, zachowują zwyczajowo swój post, ponieważ nie wychodzą wcale na zewnątrz.

Mówimy zaś, że poszczą ci, którzy spożywają chleb z solą oraz wodę. Jeśli bowiem dodaje się coś oprócz tego, nie nazywa się tego doskonałym postem. Niektórzy zaś mieli tu w zwyczaju również w niedziele obu czterdziestodniowych postów powstrzymywać się od dań gotowanych, lecz my, ze względu na uszanowanie świętego dnia, zatroszczyliśmy się o to, żeby tego zabronić. Słudzy natomiast, którzy są z nami, zwyczajowo zachowują post przez trzy dni w tygodniu w ciągu całego roku. Podczas owych czterdziestodniowych postów natomiast zachowują go odpowiednio przez cztery dni, z wyjątkiem tych, którzy wybierają się w dłuższą drogę. Od wina zaś, jak wiecie, powstrzymywaliśmy się przez dłuższy czas, tak że ani świeccy, ani przybywający z zewnątrz, nawet na Wielkanoc nie pili tu nic oprócz wody, a wino było tu trzymane tylko na Ofiarę. Ponieważ jednak i przebywający tutaj zaczęli słabnąć i chorować, a niektórzy, pragnący wstąpić do eremu, do głębi wzdragali się przed przestrzeganiem takiego rygoru, idąc zapobiegliwie na ustępstwa względem braterskiej czy raczej wspólnej słabości pozwoliliśmy, aby piło się tu wino, z zachowaniem miary trzeźwości, abyśmy tego, czego nie możemy wraz z Janem Chrzcicielem zupełnie porzucić, starali się przynajmniej wraz z Tymoteuszem, uczniem Pawła, ze względu na słaby żołądek używać rozsądnie i skromnie, a chociaż nie możemy być zupełnymi abstynentami, starali się przynajmniej być trzeźwi. Jednakże zwyczaj nakazywał, by we wspomnianych czterdziestodniowych okresach nie pozwalać ani mnichom, ani świeckim na spożywanie wina ani nawet ryb. Ciepły posiłek w tych czterdziestodniowych okresach też ma być zawsze tylko jeden, wyjąwszy te cztery święta, mianowicie św. Andrzeja, św. Benedykta, Niedzielę Palmową i Wieczerzę Pańską; podczas tych przeświętych dni oczywiście z dziękczynieniem spożywa się wino i ryby.

W Wielką Sobotę zaś oraz w Wigilię Narodzenia Pańskiego, aby ulżyć sobie w trudzie kościelnej służby, ci, którzy chcą, zjadają cały chleb, a innego pokarmu nie przyjmują wcale ani mnisi, ani świeccy. Trzy zaś jedynie oktawy w roku, to jest Zmartwychwstania Pańskiego, Zesłania Ducha Świętego oraz Narodzenia Pańskiego, tak się świętuje, że nikt tu nie może być zmuszony do postu. Niektórym jednak, ponieważ z powodu nieprzyzwyczajenia trudno jest spożywać przez cały tydzień dwa posiłki, pozwala się miłosiernie troszeczkę pościć, jeśli o to pokornie proszą. Jest zaś zwyczaj, że bracia w niedziele (oprócz dwóch czterdziestodniowych postów) mają dwa ciepłe dania, a w inne dni tylko jedno. I tyle na temat postów powinno wystarczyć.

Co do pozostałych zaś starań, dotyczących troski o ćwiczenia duchowe, to boję się powiedzieć, jaka jest ustawiczność nieustannej gorliwości, jaka troska, jak czujna i pilna frekwencja, aby podobnym do mnie, to jest leniwym i niedbałym, nie wydało się, że jestem uciążliwy, i żebym nie wzbudził do pewnego stopnia ich zawiści. Niech mi będzie wolno powiedzieć tylko to, że tak wielka jest pilność w padaniu na kolana, w dyscyplinowaniu się rózgami i w innych tego rodzaju rzeczach, tak że jeśli co do jakiegoś pokutującego mamy przypuszczenie, że jest zagrożony [rychłą] śmiercią, nakazuje się wypełnić nałożoną nań pokutę z pomocą takich środków, to można w krótkim czasie odprawić długą pokutę, z zachowaniem tego zwyczaju jednak, że jeśli życie człowieka trwa jeszcze długo, nie powinno się zaniechać postu. Zwyczajowo daje się zaś trzy tysiące rózeg albo dwadzieścia pięć Psałterzy lub też dwadzieścia pięć Mszy zamiast jednego roku pokuty.

Co do psalmodii zaś, jest taki zwyczaj, że jeśli dwaj bracia razem mieszkają w celi, mają odmówić w ciągu dnia dwa Psałterze, jeden za żyjących, jeden dla umarłych. Ten, który jest za żyjących, odmawia się z tymi dodatkami, które dołożył błogosławiony Romuald, a ten za zmarłych odmawia się z dziewięcioma czytaniami, to jest po trzy na pięćdziesiąt psalmów. Ten zaś, kto mieszka sam, odprawia także każdego dnia cały Psałterz za żywych, a za zmarłych albo połowę, albo cały, na ile pozwalają mu siły i możliwości. Natomiast psalmodia związana z godzinami kanonicznymi ma być również w całości odmawiana według takiego porządku, jak to się dzieje w klasztorze.

Nie można też pominąć między innymi tego, że w celach zachowuje się zwyczajowo, rzeczywiście tak jak w oratorium, ciągłe milczenie i nie pozwala się tam nikomu mówić nawet dla spowiedzi, z takim wyjątkiem, że jeśli przeor uzna za stosowne, można udzielić na krótki czas pozwolenia na mówienie nowicjuszom i ich nauczycielom. Jeśli zaś potrzebują coś powiedzieć, przechodząc do kościoła pokazują wszystko, co jest konieczne.

Niemałą częścią pokuty jest też to, że przez cały czas, czy to w zimie, czy to w lecie, nie używa się w celach nogawic ani butów, lecz jest obyczaj pozostawania stale z gołymi nogami i kolanami, z wyjątkiem tych, których nękają dolegliwości cięższej choroby. W klasztorach panuje zaś reguła, że ci, którzy wychodzą na zewnątrz i udają się w drogę, nie jedzą, jeśli spodziewają się wrócić tego samego dnia. Do tego przepisu u nas zaś dodaje się jeszcze to, że czy ktoś wyruszył tego samego dnia, czy wcześniejszego, zawsze ma wrócić do eremu głodny.

Jeśli zaś chodzi o pozostałe przepisy mniszej reguły, to wszystko, czego przestrzega się w klasztorach o surowej regule, tego również tutaj strzeże się pilnie i bacznie, mianowicie ochoczego posłuszeństwa, tak aby cokolwiek zostanie nakazane, zostało z wielką gorliwością wykonane, a także zasady nieprzyjmowania i niedawania bez polecenia przeora, nieposiadania własności, tego, aby będąc w krużgankach, które są przy kościele, czy to w dni świąteczne, czy w nieodpowiednich godzinach, zachowali milczenie, aby w kapitularzu, w oratorium i w refektarzu nie lekceważyli obyczajów nakazanych regułą, aby nie rozmawiali z gośćmi i aby idąc z cel do kościoła albo wracając, przez całą drogę nie odstępowali od nakazu milczenia oraz wiele innych rzeczy tego rodzaju, których nie chcemy tu wyliczać, bo unikamy znużenia wywołanego rozwlekłością pióra. Przemilczam dobrowolne ubóstwo szat i ich szorstkość, twardość i surowość posłania, surowy nakaz milczenia, umiłowanie ustawicznego zamknięcia.

To zaś zaprawdę, jak się wydaje, przewyższa wszystko, to jest godne uznania za najwybitniejsze spośród wszystkich cnót ludzi święcie żyjących, że tak wielka miłość panuje między braćmi, taka jedność pragnień spojona ogniem wzajemnej miłości, że każdy może sądzić, iż nie urodził się dla siebie, lecz dla wszystkich, [każdy może] posiadać to, co jest cudze, a tego, co jest jego, udzielić wszystkim, obejmując ich swą miłością. To zaś ogromnie mi się podoba, bracia moi, że jeśli ktoś pośród was wydaje się słabszy, zaraz wszyscy na wyścigi pytacie, co mu jest, naciskacie, aby nie wahał się zwolnić od zwykłej dyscypliny, oraz spontanicznie i z radością nie tylko dostarczacie mu wszystkich potrzebnych rzeczy, ale także sami ofiarujecie się go doglądać.

I tego, jak sądzę, nie godzi się pominąć milczeniem, że gdy jakiś brat spośród nas umrze, każdy zwyczajowo pości w jego intencji siedem dni, przyjmuje siedem razy chłostę po tysiąc razów rózgą, siedemset razy leży w prostracji, odśpiewuje dodatkowo trzydzieści Psałterzy, jak również przez trzydzieści dni bez przerwy odprawia się szczególnie za niego liturgię Mszy świętej. Ta więc reguła tego miejsca nigdy nie została zaniechana wskutek rozbieżności głosów, ten zwyczaj względem umarłych jest w pełni zachowywany w sposób ścisły i nienaruszony. Jeśli zaś jakiś nowicjusz nie zdołał w jakikolwiek sposób wypełnić nałożonej nań pokuty, bo uprzedziła go śmierć, zaraz jak rzecz ta zostanie ujawniona i dotrze do wiadomości braci, cała pokuta zostaje z wielką gorliwością wzięta przez nich na siebie i równo podzielona a jakkolwiek wielka by była, zostaje w krótkim czasie z radością wypełniona przez różne sposoby umartwienia. O szczęśliwe bogactwa miłości, które nie tylko bezinteresownie udzielają się żywym, ale towarzyszą także umarłym. Szczęśliwe, powiadam, gdyż wówczas przychodzą nam w sukurs z obfitości cudzej dobrej woli, gdy nie starcza już nakładu własnego trudu i gdy wymaga się od nas surowo tego, co jesteśmy winni, a my już tego nie mamy, dług nasz zostaje wyrównany dzięki obfitości braterskiej miłości.

Niech tych kilka słów wystarczy na temat tego sposobu życia, który teraz panuje w tym eremie, tak aby na podstawie tego, co zostało pokrótce wspomniane, można było wywnioskować, co można sądzić o tych rzeczach, które zostały pominięte milczeniem. Lecz gdy oto, najdrożsi bracia, w waszej obecności mówię coś o waszych cnotach, z pewnością lękam się i wstydzę zarazem: lękam się was obrazić, a wstydzę się, aby się nie wydawało, że chcę wam pochlebiać. Jednak, sumienie mi świadkiem, do napisania tego wzywa mnie troska o dobrą intencję, popycha umiłowanie dobra braci, tak aby nie tylko wam udzielać rad, pisząc takie rzeczy, ale też zatroszczyć się na dłużej o waszych następców, tak abyście oczywiście i wy, czytając to, starali się ustawicznie trwać w tym dobrym dziele, które rozpoczęliście, i aby tamci nauczyli się tego, co powinni zachowywać, was naśladując. A ponieważ w tym miejscu, o ile Boża Opatrzność nie zadecyduje inaczej, spodziewam się za niedługo mieć grób, tak samo jestem zatroskany o przyszłą religijność tego miejsca, jak zainteresowany tym, co dzieje się w mojej obecności. Dlatego ze łzami błagam ciebie, o przeorze, każdy z ilukolwiek, jacy nastaną po mnie dla zarządzania tym miejscem, przez wzgląd na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa, na grozę sądu Bożego, zaklinam cię na imię Majestatu Pańskiego, abyś wraz z tymi, którzy będą ci poddani, nie odstąpił od reguły tej obserwancji, abyś nie zbłądził z dobrej drogi, którą teraz kroczy się w tym miejscu. Niech to będzie dla was wstyd, stać się w sposobie życia wyrodkami względem szlachetności tych, których następcami w miejscu zamieszkania zostaliście. Nie daj Boże, by się wydawało, że zmalała za waszych czasów danina służby Bożej, która zwykła być przedtem składana Bogu z pożytków tego miejsca; ten bowiem, kto nowym rolnikom wydzierżawił swą własność na starych warunkach, zażąda przecież takich samych świadczeń należnej służby.

Niech więc was nie cieszy wstępowanie na szeroką i przestronną drogę, skoro polecono wam wchodzić przez ciasną bramę, która prowadzi do życia. Wąska jest bowiem droga, która prowadzi do nieba, szeroka zaś, która pogrąża w piekle. Niech się wam więc nie podoba zstępować od eremickiej surowości ku klasztornej rozwiązłości i, porzuciwszy prawo ducha, ulegać ponętom cielesnej pokusy. A nawet jeśli te rzeczy są dobre, to te są lepsze. A cóż to innego schodzić z lepszego w dobre niż skłaniać się od rzeczy wysokich ku niskim, odwracać się w tył i zawracać z właściwej drogi, ostygnąć od żarliwości ducha, nabierając szkodliwego chłodu, i tak stopniowo z najwyższych wysokości spadać w przepaść?

Mój następco, wejrzyj zatem troskliwie na tych kilka rzeczy, które spisałem, i zachowaj jako swego rodzaju pieczęć służącą kształtowaniu wzoru życia twego i twych [podwładnych]. Niechaj ten obraz nigdy się u ciebie nie zniekształci, niech za twych czasów ten zbawienny wzór nigdy się nie zatrze, niechaj, nie daj Boże, nie zepsuje się moneta i niech fałszywy pieniądz nie uchodzi za prawdziwy. A wiesz zapewne, że oszukańczy fałszerz, któremu udowodni się psucie pieniądza, przeważnie karany jest na mocy wyroku sądowego ucięciem ręki.

Aby zaś żadnej wymówki nie było od przestrzegania tego, postaraliśmy się, w miarę jak pozwalała szczupłość skromnego miejsca, zgromadzić tu majętności, abyś mógł utrzymać wyżej wymienioną liczbę braci, o ile nie zabraknie ci troski o ich ćwiczenie. Pozostawiamy też niemałą liczbę książek, aby naszym braciom, którzy zechcą modlić się za nas, dać możliwość medytacji. Postaraliśmy się mianowicie poprawić, chociaż pośpiesznie i dlatego niedokładnie, cały zasób ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Macie także, ponieważ łaska Boska sprzyjała naszym trudom, liczne księgi opisów męki świętych męczenników, homilii świętych Ojców i komentarzy wyjaśniających alegoryczne treści Pisma Świętego, mianowicie Grzegorza, Ambrożego, Augustyna, Hieronima, Prospera, Bedy, Remigiusza, jak również Amalariusza, a ponadto Hajmona i Paschazjusza, do których się możecie przykładać, aby wasze święte dusze nie tylko wzrastały dzięki modlitwie, lecz także krzepiły się czytaniem. Niektóre z tych kodeksów na miarę naszych możliwości poprawiliśmy, aby utorować wam drogę rozumienia w zgłębianiu świętej nauki.

Uznaliśmy też za stosowne zbudować przy kościele klasztor z tą intencją, by jeśli kogoś jeszcze cieszą zadawnione obyczaje porządku klasztornego, miał miejsce, w którym w najważniejsze święta może kroczyć w zwyczajowej procesji; postaraliśmy się o stosowny srebrny krzyż do używania podczas niej. Z myślą o tej samej intencji, zaradzając ułomności słabych, nabyliśmy dzwonki, misy do ablucji i rozmaite sprzęty na potrzeby domu Bożego. Zatroszczyliśmy się też dla was o dwa srebrne, przepięknie pozłacane kielichy dla tej przyczyny, że gdy zechcecie przyjmować święty sakrament Ciała i Krwi Pańskiej, nie będziecie musieli przytykać do waszych warg cyny albo jakiegoś jeszcze tańszego metalu. Sprawiliśmy też okrycia na święty ołtarz i drogocenne stroje do odprawiania liturgii Mszy św.

To wszystko, bracia, zebraliśmy nie bez trudu, aby ująć wam nakładu pracy, aby wasz duch tym bardziej wzniósł się ku rzeczom wyższym, im bardziej ubóstwo domowego majątku nie będzie mu utrudniać zdobywania rzeczy przyziemnych. Dlatego proszę was, najdrożsi bracia, którzy macie nastąpić po mnie i zamieszkać w tym świętym miejscu, jako ten, który zatroszczył się o was wcześniej, niż zyskaliście dostęp do tego życia, abyście i wy wzajemnie wspierali mnie pobożnie swymi modlitwami, gdy już umrę, a skoro wam przygotowałem miejsce pobożnego życia, udzielcie mi pomocy, bym zasłużył na darowanie kary. Oto, bracia moi, byłem, czym jesteście, przemierzyłem drogę, którą kroczycie. Przy was to, co opuściłem, przed wami to, do czego doszedłem. Krótką drogę waszej śmiertelności przebywajcie więc tak, abyście, gdy przeminą rzeczy próżne, które upływają z czasem, dostąpili dóbr, które po nich nastąpią i pozostaną na zawsze.


Św. Piotr Damiani Pisma monastyczne Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).