Szymon Hiżycki OSB: Jaka była w życiu mnichów rola sakramentów?

Prof. Ewa Wipszycka: Sprawa nie jest prosta. Kiedy zajmowałam się Żywotem św. Antoniego, napisanym przez sw. Atanazego, czymś, co mnie bardzo zdumiewało, był brak wzmianek o Mszy. Nie tylko o niej nigdzie się nie mówi, ale logika Żywota nie zostawia dla niej miejsca w dwóch ważnych okresach życia Świętego: w czasie wieloletniego pobytu św. Antoniego w forcie i w eremie na głębokiej pustyni, blisko Morza Czerwonego.

Świadectwo Atanazego musi być przez nas traktowane poważnie, znał on przecież środowisko Antoniego. Gdyby sądził, że udział w Mszy Świętej jest bezwzględnie ważny, dodałby wzmiankę, że ktoś nosił mu na pustynię komunię świętą. Atanazy ani przez chwilę nie wątpi w ortodoksyjność pierwszego pustelnika. Przez pierwsze dziesięciolecia Msza musiała być po prostu trochę w cieniu.

Czy taką powściągliwość w tej materii znajdziemy w innych tekstach  monastycznych?

To nie jest postawa przyjęta powszechnie, ale istnieje i wspomina się o niej. Mnisi nieuczestniczący systematycznie w Mszy, pojawiają się w tekstach opowiadających o wcześniejszych, „bohaterskich” pokoleniach ojców założycieli.

Niektórzy uczeni sądzą, że taki obojętny stosunek niektórych mnichów do Eucharystii jest wynikiem silnego wpływu Orygenesa. W każdym razie w drugiej połowie IV w. rozpowszechnia się przekonanie, że mnich we Mszy powinien brać udział w każdej sytuacji. Jednak w niektórych tekstach literackich, nasyconych elementami fantastycznymi, z akcją umieszczoną gdzieś wśród piasków Sahary, mnisi żyją samotnie i troszczą się nie o brak Mszy, ale o to czy znajdzie się ktoś, kto pochowa ich szczątki. Oczywiście mamy do czynienia z „rzeczywistością literacką”, stwarzaną przez autorów, jednak trzeba ją potraktować na serio. Do pomyślenia była świętość bez Eucharystii.

A jak było ze święceniami?

Mnisi mieli niejednoznaczny stosunek do ordynacji. Była duża grupa takich, którzy stali na stanowisku, że diakonat czy prezbiterat są przeznaczone dla ludzi doskonałych. Znamy opowieści, przypisane różnym ważnym mnichom, którzy odmawiali przyjęcia święceń. Miały one na celu przekonanie mnichów, że nie wolno do święceń dążyć, bo to jest wyraz pychy. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać o tym, że środowiska monastyczne potrzebowały kogoś do celebrowania Mszy. Z biegiem czasu chęć posiadania święceń robiła się coraz silniejsza.

Czy możemy powiedzieć, w którym momencie te tendencje zaczęły się pojawiać?

Teksty literackie sugerują wiek V. Wykopaliska zdają się wskazywać na wiek VI i VII. Mianowicie w najstarszych eremach, które zostały odkryte w Celach, widzimy wyłącznie oratoria, to znaczy duże cele, w których znajduje się nisza pokazująca kierunek wschodni. W tej celi mnich się modlił. Potem zaczynają pojawiać się najpierw małe, a potem całkiem spore pomieszczenia, z ołtarzem,  przeznaczone do celebrowania Mszy. Podam przykład. W jednym z eremów, odkrytym w Celach, jest taka właśnie sala, która może pomieścić ponad 100 osób. Tymczasem w eremie mieszkało kilku mnichów. Archeolodzy od razu powiedzieli, że odprawiano tam Msze dla pielgrzymów. Nie jest to wyjaśnienie do przyjęcia.

Dlaczego?

Ponieważ w tym ośrodku istniało jednocześnie kilka eremów z podobnymi. „wewnętrznymi” kościołami.

Po co więc mnisi wznosili takie duże budynki?

Może trochę ze względu na ambicje. Mnich ma święcenia i jednocześnie stać go na to, żeby sobie zbudować własny kościół, chce odprawiać Mszę w swoim własnym kościele, systematycznie i, co więcej, chce mieć do dyspozycji porządny kościół, a nie jakąś celę – kaplicę, w której jest jedynie dość miejsca dla mieszkańców eremu.

Czy te kościoły były konsekrowane przez biskupa?

Nie sądzę. Przynajmniej nie zawsze. Żyli w nich święci ludzie i święci w nich się modlili. I to wystarczało za ryt konsekracyjny.


Ewa Wipszycka, Szymon Hiżycki OSB Mnisi – nie tylko ci święci Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).