Kręgi benedyktyńskiej duchowości [odcinek 7]

Reguła św. Benedykta rozpoczyna się słowami: „Słuchaj, synu, nauk mistrza i nakłoń [ku nim] ucho swego serca” (Prol 1). Jest to pozytywna strona wybranej drogi. Uzupełnia ją odrzucenie własnych chęci, co św. Benedykt poleca zrobić bezwzględnie i jednoznacznie. Odejście od nich jest podstawowym wyborem, jakiego wymaga od mnicha. Swoją Regułę kieruje do ludzi, którzy tego dokonali:

Do ciebie więc kieruję teraz moje słowa, kimkolwiek jesteś ty, co wyrzekasz się własnych chęci, a chcąc służyć pod rozkazami Chrystusa Pana, prawdziwego Króla, przywdziewasz potężną i świętą zbroję posłuszeństwa (Prol 3).

Ma to swoje głębokie uzasadnienie. Własne chęci zrodzone z wyobrażeń są największą przeszkodą w życiu duchowym. Trzymają się one naszej subiektywności, a nie prawdy. Odejście od prawdy jest największym niebezpieczeństwem drogi kierowanej własnymi chęciami. Mówiliśmy o tym przy omawianiu poprzedniego kręgu.

Dobre jest jedynie to, czego pragnie Bóg, i to, czego w nas dokonuje. Nawet gdybyśmy mieli wspaniałą ideę, to sposób jej realizacji może ją całkowicie pozbawić prawdziwej wartości. Świadomość naszej ułomności uczy nas wpierw pokory w odniesieniu do własnych idei i wyborów, a jednocześnie każe głęboko wsłuchać się w głos Boga i całkowicie Mu się powierzyć. Dlatego w naszym postępowaniu musimy „w każdej chwili strzec swego postępowania” (4,48).

Kręgi benedyktyńskiej duchowości [odcinek 6]

Czy chcesz żyć prawdziwie, w pełni? W chrześcijańskiej perspektywie oznacza to udział w zmartwychwstaniu Chrystusa, czyli udział w takim życiu, w którym śmierć została pokonana. Odpowiadając na to pytanie: ”Tak, ja chcę”, podejmujemy odpowiedzialność za nasze wybory wobec Boga. W ten sposób naprawdę stajemy się wolni. Możemy teraz odważnie stanąć wobec pojawiających się zadań, stajemy się odpowiedzialnymi podmiotami dialogu z Bożym „Ty”. Kończy się etap anonimowości, tożsamości rozmytej w tłumie, szukającej potwierdzenia swojej wartości w ogólnych zasadach i prawach. „Ja” czuje swoją odpowiedzialność, nie jest już podmiotem zalęknionym o swoje życie, starającym się nieustannie dostosować do otoczenia, podmiotem, którego główną troską jest obrona siebie przed zniszczeniem i odrzuceniem. „Ja” świadomie i odpowiedzialnie podejmuje zasady moralnego postępowania. Odróżnia zło moralne od zła jako nieszczęścia, które na nas spada. Rozumie, że nie tylko samo doświadcza zła, ale również je sprawia przez złe czyny. Dlatego musi się zdecydowanie przed nim bronić przede wszystkim w postępowaniu, które ma swoje źródło w sercu i w wypływającej z niego mowie. Wiedząc, że prawdziwym wrogiem nie jest żaden człowiek, ale zło, w które popadając, można siebie samego zniszczyć, przede wszystkim „nie dajesię zwyciężyć złu, ale zwycięża je dobrem” (por. Rz 12,21). Za wszelką cenę szuka pokoju, w którym jedynie można prawdziwie usłyszeć Boga. Sam pokój staje się widocznym znakiem Jego obecności. Z osiągniętego pokoju wyrasta stopniowo zrozumienie ogromu miłości Bożej, która nas obejmuje.

Kręgi benedyktyńskiej duchowości [odcinek 5]

Abyśmy mogli dokonywać wyborów sensownych, zostaliśmy wyposażeni przez Boga w zdolność poznania, wolną wolę, możliwość komunikacji, przekazu doświadczeń i wymiany myśli z innymi, dzięki którym możemy korzystać z całej tradycji duchowej. Ponadto Bóg umieścił w naszym sercu „swoje oko, abyśmy potrafili rozpoznać wielkość Jego dzieł” (por. Syr 17,8). W Prologu do Ewangelii według św. Jana jest mowa o „światłości prawdziwej, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (por. J 1,9). Dzięki tej światłości możemy rozpoznawać prawdę i iść za tym, co rozpoznajemy jako prawdę. W ten sposób możemy odkrywać siebie, świat i sens naszego życia na świecie.

Prawdziwa współpraca z Bogiem rozpoczyna się od usłyszenia Bożego wezwania i naszej odpowiedzi na nie. Życie wówczas staje się powołaniem. Przestaje być jedynie udziałem w naturalnym procesie rodzenia się, rozwoju i umierania. Pojawiająca się szansa na pełnię życia pobudza nas do szukania i słuchania. W naszym sercu rodzi się pragnienie, którego Bóg potrzebuje, aby w nim działać. On szanuje naszą wolność i dlatego odpowiada na pragnienie serca, niczego nie narzucając. „Dlatego pragnie, abyśmy Go pragnęli” (KKK 2560), aby nas nasycić. Od strony wewnętrznej musimy zatem pielęgnować w sobie to pojawiające się pragnienie życia. Święty Benedykt każe nam „całą duszą pragnąć życia wiecznego” (4,46).

Kręgi benedyktyńskiej duchowości [odcinek 4]

Bóg nas wzywa do współpracy, czyli do relacji partnerskiej, a nie niewolniczej. Bóg pragnie mieć współpracowników, a nie niewolników, czy chłopów pańszczyźnianych. On pragnie byśmy byli rzeczywiście jego dziećmi. On chce nam dać życie w jego pełni, czyli udział w Jego życiu, a nie oczekuje jedynie naszego poprawnego zachowania, formalnego spełniania jego nakazów i zakazów. Mamy być jego dziedzicami.

Z tym odkryciem naszej prawdziwej godności wiąże się na początku świadomość, że w istocie nie wiemy, kim naprawdę jesteśmy. Jeżeli bowiem zastanowimy się nad sobą i spytamy się: skąd jesteśmy?, dlaczego się urodziliśmy?, jaki jest sens naszego życia?, o co w nim chodzi?, jaki jest jego kres i co po nim?…, to musimy stwierdzić, że właściwie nie jesteśmy w stanie na te pytania odpowiedzieć. Oczywiście istnieje wiele odpowiedzi, a właściwie propozycji odpowiedzi na te pytania, jednak są one nam podawane przez innych, a my sami z siebie tych odpowiedzi nie znamy, co najwyżej możemy przyjąć taką, czy inną odpowiedź na zasadzie wiary, ale nie wiedzy.

Kręgi benedyktyńskiej duchowości [odcinek 3]

Tekst Reguły rozpoczyna się od wezwania do słuchania: „Słuchaj, synu, nauk mistrza i nakłoń [ku nim] ucho swego serca. Napomnienia łaskawego ojca przyjmuj chętnie i wypełniaj skutecznie” (Prol 1). Jest to wezwanie do odkrycia tego, co najważniejsze w naszym życiu. Jednak niezmiernie ważny jest adresat: w tym miejscu „syn” w relacji do „mistrza”, co stawia nas od razu w sytuacji uczniów Jezusa, którzy chodzą za Nim, aby Go słuchać. Określenie „uczeń” odnosi się zasadniczo do postawy, która powoduje, że traktujemy Chrystusa jak Mistrza i chcemy za Nim pójść. Reguła jest adresowana właśnie do tych, którzy taką postawę konsekwentnie w swoim życiu przyjęli.

Kręgi benedyktyńskiej duchowości [odcinek 2]

Zaproponowałem dziesięć kręgów, a nie np. dziesięć stopni czy kroków, gdyż nie wydaje się, aby układały się one w pewnym ciągu postępującym naprzód lub w górę. Przypominają one raczej swoją strukturą koło, a właściwie układają się w spiralę, wznoszącą się dzięki nieustannemu krążeniu i pogłębianiu owych kręgów. Struktura kołowa nie wymusza także ścisłej hierarchii ważności. Owe dziesięć kół uzyskuje swoją pełnię przez wzajemne współgranie. Natomiast środek, który jest ich wspólną częścią, ma kolor biały wynikający z nałożenia się wszystkich barw tęczy, reprezentuje centrum: Boga, którego uwielbienie jest zasadniczą troską w duchowości św. Benedykta.

Oczywiście duchowość benedyktyńska jako duchowość chrześcijańska jest życiem w Duchu Świętym. Jest to czysta łaska, w którą zostajemy wprowadzeni przez sakrament chrztu. Jeżeli chcemy mówić o duchowości, to nasze zainteresowanie koncentruje się wokół tego, co sami możemy zrobić dla współpracy z otrzymaną łaską. Najważniejsze dla naszego wysiłku zawsze są: jego punkt wyjścia oraz ostateczny cel. Dlatego od ich określenia rozpoczynamy naszą syntezę.

Kręgi benedyktyńskiej duchowości [odcinek 1]

Na czym polega duchowość benedyktyńska? W jaki sposób można ją scharakteryzować? Co jest w niej najważniejsze? Jakie są jej najbardziej podstawowe wartości?

Zazwyczaj potrafimy w praktyce wyczuć, co jest benedyktyńskie, a co nie, natomiast nie jest nam łatwo powiedzieć, jakie są konkretne cechy pozwalające rozpoznać duchowość benedyktyńską. Przedstawiane refleksje są próbą wyróżnienia takich cech podstawowych. Wyrastają one i z osobistego doświadczenia, i z prowadzonych od lat rozważań nad tekstem Reguły w kontekście jej przydatności dla osób żyjących w świecie. Wydaje się, że prezentowane myśli są raczej wstępem do szerszej dyskusji na ten temat.