Przyjrzyjmy się naszej wierze…

Spotykamy się dzisiaj z dziwnym zestawieniem. Z jednej strony – Miłosierdzie Boże, które najbardziej się okazuje w odpuszczeniu grzechów, a z drugiej – niewiara apostoła Tomasza, który akurat nie był obecny, gdy Jezus  stanął wśród apostołów i powiedział im: Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Czy można się dziwić Tomaszowi? Wiedział, co się stało z Jezusem w Wielki Piątek i chociaż był świadkiem wskrzeszenia Łazarza, nie mógł sobie wyobrazić, by Człowiek tak zmaltretowany i zabity, jak Jezus, mógł znów być żyjący. No ale zobaczył. Dotknął. I wtedy uwierzył. Może nie myślimy w tej chwili o tym, ale Jezus zaraz potem właśnie do nas się zwrócił ze słowami; Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli!

Przyjrzyjmy się naszej wierze… Czy widzieliśmy coś takiego, co sprawiło, że wierzymy? Może przykład wierzących Rodziców? Może jakaś uroczystość kościelna, czy jeszcze coś innego? A może Pan Bóg wpłynął na nas bezpośrednio.

Po prostu jakby nie wiadomo skąd staliśmy się ludźmi wierzącymi? Każdy z nas ma swoją własną drogę do wiary. A każda z tych dróg ma ten sam początek: łaskę sakramentu chrztu świętego otrzymanego najczęściej w dzieciństwie. A i dzisiaj wspiera nas miłosierny Jezus cudami: cuda eucharystyczne w Sokółce i w Legnicy….  A cały Światowy Dzień Młodzieży? Pozostaje nam jeszcze temat: nasze życie z wiary. Ale to już temat osobistego zastanowienia się  i – zaufania Bożemu Miłosierdziu…


Więcej felietonów ojca Leona Knabita OSB znajdziecie w książce Przestań narzekać, zacznij żyć (część 1 i 2) Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC