„Spotkanie z kobietą wznieca ogień rozkoszy”. O nieczystości u Ewagriusza z Pontu

Demony tzw. cielesne, do których należy również demon pożądliwości seksualnej, wpływają na duszę człowieka, jak wielokrotnie podkreślał Ewagriusz, za pośrednictwem rzeczywistości materialnej i ciała. W przypadku zaś popędu seksualnego rozbudzany on jest u mężczyzny poprzez spotkania z kobietami: „spotkanie z kobietą wznieca ogień rozkoszy”. Anachoreza oznaczała dla mnicha oddalenie się od świata materialnego, w tym również od jakichkolwiek spotkań z kobietami w celu szybszego opanowania właśnie pożądania seksualnego i osiągnięcia cnoty czystości. Choć po odejściu na pustynię zmniejszał się zdecydowanie wpływ bodźców zewnętrznych, to jednak niezależnie od tego samo pożądanie seksualne jako takie nadal pozostawało i dawało o sobie znać w postaci zamaskowanego poszukiwania spotkań z kobietami. Działo się to zwłaszcza wtedy, gdy anachoreta zmuszony był udać się do miasta, by tam sprzedać niektóre swoje produkty i kupić rzeczy niezbędne do życia lub kiedy kobiety przychodziły do niego, poszukując duchowych porad. To działanie demona pożądliwości wpisuje się doskonale w ogólną zasadę działania myśli namiętnych pożądliwej części duszy podaną przez anachoretę z Pontu. Demony bowiem tej części duszy (obżarstwo, nieczystość, chciwość) „czynią z nas ludzi towarzyskich, wypominając nam zbytnią twardość i srogość, abyśmy obcowali z ciałami, gdy nas ogarnie pożądanie ciał”. Łatwo można sobie wyobrazić, że walka z nimi będzie oparta na działaniu przeciwnym, czyli wyborze samotności. Ewagriusz czyni w tej materii swoimi słowa Serapiona z Thmuis:

Miłość leczy to, co płonie wskutek popędliwości, natomiast zalew złej pożądliwości może być powstrzymany przez opanowanie.

Dlatego zachęca, aby odrzucić pokusę demona, który „wygania” mnicha na rynek albo zmusza do „włóczenia się poza rynkiem”.

Jeśli demon nieczystości zauważył jakąkolwiek ambiwalencję w postawie anachorety, który z jednej strony rezygnował z relacji seksualnych z kobietami i jakichkolwiek rozmów z nimi, z drugiej natomiast szukał okazji, by się z nimi przynajmniej spotkać, szybko wykorzystywał to przeciwko niemu. Ewagriusz po mistrzowsku uchwycił tę chwiejność w postawie mnicha wobec kobiet w Liście 16:

A również demon nierządu obserwuje przedmiot trosk mnicha, czy jeśli spotka kobietę, spotyka ją niejako przypadkowo, czy też tak to z góry zaplanował, że ją spotka pod pewnym pretekstem. Bada on także słowa, które mnich wypowiada, czy pobudzają do śmiechu, czy też zachowują wzgląd na skromność. Obserwuje zaś także oczy mnicha, czy może są bezwstydne, i jego chód, czy może jest zmanierowany i czy przez jego zniewieściałą opieszałość nie ujawnia się przypadkiem jakaś namiętność. Bada też jego ubiór, czy jest znoszony, czy też ładny ze względu na jakąś kobietę.

W cytowanym tekście łatwo zauważyć koncentrację na różnych obszarach życia mnicha, który, gdy tylko dopuścił do swej duszy pragnienie spotkania kobiety, szybko stawał się ofiarą demona nieczystości. Ewagriusz odwołuje się tutaj do postawy częstej w życiu bardzo wielu ludzi, tj. jednoczesnego pragnienia dwóch rzeczy wykluczających się wzajemnie, lecz w taki sposób, że jedno z tych pragnień jest sprytnie maskowane. Nie trzeba dodawać, że taka dwoistość intencji rozdziera boleśnie duszę człowieka, powodując ogromne duchowe cierpienie. Oficjalnie anachoreta na pustyni dążył do cnoty czystości, unikając spotkań z kobietami, jednak pod płaszczykiem koniecznych spotkań z ludźmi pragnął spotykać się również z nimi. Chciał więc osiągnąć czystość i jednocześnie spotykać się z kobietami, a te spotkania rozbudzały jego erotyczne pożądania. To rozdwojenie pragnień ujawniało się w jego zewnętrznych postawach, które demon nieczystości pilnie obserwował, gdyż nie jest w stanie poznać bezpośrednio myśli lub pragnień człowieka, i sprytnie wykorzystywał przeciwko niemu. Obserwuje więc, o co tak naprawdę mnich troszczy się w swoim życiu, a prawdziwe jego pragnienia objawiają się przez czyny i słowa. Czy spotyka jakąś kobietę rzeczywiście przypadkowo, czy też chciał się z nią spotkać za wszelką cenę i jedynie szukał pretekstu, by przed samym sobą i innymi nie przyznać się do pragnienia jej spotkania. Bada słowa anachorety: czy prowokują one do śmiechu, by zachęcić kobietę do dłuższego pozostania z nim, czy też są skromne i ograniczają się do wypowiedzenia koniecznych rzeczy. Następnie obserwuje, gdzie i jak spoglądają oczy mnicha, tzn. czy patrzy na kobietę, czy też gdzie indziej, a jeśli na nią, to czy w jego spojrzeniu widać pożądanie. Innymi elementami, które ukazują namiętność mnicha, są jego „zmanierowany chód” lub „zniewieściała opieszałość”. Ewagriusz nie wyjaśnia bliżej, co rozumie pod tymi pojęciami, skazani więc jesteśmy na domysły. Chodzi zapewne o taki sposób chodzenia, który pokazuje zabiegi mnicha o względy kobiety, czyniąc go jednocześnie mniej stanowczym w kończeniu spotkania. Demon ten bada wreszcie, czy mnich jest ubrany w swój stary, znoszony ubiór, czy też na spotkanie z kobietą ubrał się w nowy, ładny strój. W teorii Ewagriusza demon pożądliwości nie jest w stanie działać bezpośrednio na duszę mnicha, lecz w spotkaniu mnicha z kobietą wykorzystuje „narzędzia”, jakie daje mu sam anachoreta w postaci spojrzeń, wypowiadanych słów, sposobu chodzenia i ubierania się. Jeśli objawiają one jakąkolwiek namiętność, wtedy sprytnie rozbudza jeszcze bardziej pożądanie. Mnich zaś zamiast koncentrować się na modlitwie i poznaniu Boga, zmuszony jest zmagać się znowu z własną pożądliwością. Elementem kluczowym, który ten demon wykorzystuje, jest dwoistość pragnień mnicha. Stąd jako remedium w walce w tym wypadku Ewagriusz proponuje spójność pragnień i ich zgodność z postawami zewnętrznymi, tzn. pragnienie cnoty czystości i pokazanie tego w konkretnych postawach. Skoro ktoś zdecydował się na anachorezę, to oznacza, że chce rzeczywiście wyzwolić się od wpływu bodźców zewnętrznych, w tym wypadku również oglądania kobiet, bo „namiętność nie nabiera mocy, kiedy nie ma materii”. Dusza powściągliwego mnicha unika oglądania kobiet:

Spoglądanie na kobietę jest zatrutą strzałą, zraniła duszę [mnicha] i zapuściła truciznę, a im dłużej trwa, tym większe sprawia zatrucie. Kto pragnie ustrzec się przed taką strzałą, niech nie udaje się na publiczne zabawy ludowe i nie włóczy się w święta, gapiąc.

Jak wynika z rady Ewagriusza, niektórzy anachoreci wykorzystywali zapewne różne święta chrześcijańskie albo nawet pogańskie do tego, aby włóczyć się po mieście i gapić na kobiety, co bez wątpienia rozbudzało na nowo uciszone pożądanie seksualne. Nie pogłębiali jednak w ten sposób oczyszczenia swojej duszy, miotając się pomiędzy stanami wyciszenia na pustyni a rozbudzenia w miastach. Mistrz duchowy z Pontu zachęca, by lepiej pozostać w domu i oddać się modlitwie, niż świętować i wystawiać się nieroztropnie na zagrożenia. Zauważmy również, że Ewagriusz unika pogardy wobec kobiet czy obwiniania ich za rozbudzanie pożądania u mnichów, o co niesłusznie był posądzany przez różnych badaczy. Nie pisał przecież, że „kobieta jest zatrutą strzałą”, ale że „spoglądanie na kobietę jest zatrutą strzałą”, a to już było zachowanie zależne od woli mnicha.

O ile z jednej strony zagrożeniem dla czystości anachorety jest brak spójności w jego pragnieniach, tak że jednocześnie pragnie czystości i, na sposób ukryty, spotkań z kobietami, o tyle z drugiej są nimi różne uwodzicielskie sposoby zachowywania się kobiet. W jednym ze swoich tekstów Ewagriusz po mistrzowsku je opisuje, przestrzegając anachoretów:

Uciekaj od spotkań z kobietami, jeśli chcesz być roztropny i nie dawaj im nigdy swobody, by nie okazały wobec ciebie zuchwałości. Na początku bowiem zachowują lub udają obłudny szacunek, potem jednak ośmielają się bezwstydnie na wszystko. Na pierwszym spotkaniu mają wzrok spuszczony, mówią łagodnie i płaczą, wzbudzając współczucie, zachowują się dostojnie i wzdychają gorzko, pytają na temat czystości i słuchają pilnie [odpowiedzi]. Widzisz je po raz drugi – podniosły już głowę nieco wyżej, za trzecim razem zbliżają się bezczelnie. Uśmiechnąłeś się – tamte wybuchły gromkim śmiechem. Następnie ozdabiają się i pokazują się tobie ostentacyjnie, dobierają spojrzenia radośnie, zwiastując namiętność, podnoszą brwi i obracają powiekami, obnażają szyję i ramię i grają pieszczotliwie całym ciałem, mówią słowa, które czynią [cię] miękkim wobec namiętności, a silą się na takie brzmienie [głosu], które urzeka słuch, aż całkiem osaczą [twoją] duszę. To staje się dla ciebie haczykiem wabiącym ku śmierci i siecią zręcznie splecioną, który ciągnie ku zgubie. Niech cię [kobiety] nie zwiodą słowami, gdy przytulają się łagodnie do ciała.

Ewagriusz, jak się okazuje, był nie tylko doskonałym znawcą duszy mnicha-mężczyzny, ale również, co potwierdza powyższy tekst, świetnym znawcą kobiecego zachowania. Gdyby ten tekst był anonimowy, trudno byłoby się domyślić, że został napisany przez mnicha. By właściwie zrozumieć ten fragment i nie oskarżać fałszywie autora o mizoginizm, musimy odczytywać ten fragment w kontekście stylu życia anachoreckiego i jego nauki duchowej na ten właśnie temat. Ewagriusz nie postrzegał kobiet i ich uwodzicielskiego sposobu bycia jako narzędzia w rękach szatana, ale jako zagrożenia dla mnicha żyjącego w czystości. Nie jest to więc żadna próba demonizowania kobiet jako takich, ale trzeźwy realizm życia, który podpowiada, że spotkania mnicha z kobietami stanowią często zagrożenie dla jego czystości. Zachęcał więc anachoretów, by unikali jakichkolwiek spotkań tego typu, gdyż bardzo szybko spotkania „duchowe” mogą stracić taki charakter za sprawą świadomie lub nieświadomie uwodzicielskiego zachowania kobiety. Po mistrzowsku opisuje dalej kolejne etapy coraz większej zuchwałości kobiety wobec mnicha. Na pierwszym spotkaniu ma opuszczony wzrok i wcale nie patrzy na anachoretę, mówi spokojnie i łagodnie, starając się płaczem wzbudzić współczucie i litość, bądź też przyjmuje dostojną postawę i gorzko wzdycha nad swoim losem. Wykazują również zainteresowanie tematem czystości i wiele o to pytają. Według Pontyjczyka to właśnie chęć wzbudzenia litości czy współczucia oraz wykazanie zainteresowania stylem życia mniszego, a konkretnie czystością, rozmiękczają duszę mnicha. Któż nie chciałby pomóc i pocieszyć osoby płaczącej albo jaki mnich nie poczułby wewnętrznej satysfakcji, gdy jakaś kobieta interesuje się trudami jego ascezy, podziwiając zwłaszcza jego wstrzemięźliwość seksualną? Rodzi się wtedy w sercu subtelna próżność: ktoś potrzebuje jego duchowej pomocy i docenia jego życie w czystości. Tak poruszony godzi się na drugie spotkanie, na którym kobieta jest już śmielsza i podnosi głowę nieco wyżej oraz na trzecie, gdy zbliża się do niego. Następnie na delikatny uśmiech mnicha, odpowiada ona wybuchem śmiechu, potem na kolejne spotkania przychodzi ubrana w różne ozdoby, podnosi brwi i przewraca oczami, wreszcie obnaża szyję i ramiona, ruchami ciała, słowami i brzmieniem głosu osacza jego duszę, by ostatecznie przytulić się łagodnie do jego ciała. Opis dynamiki rozwoju poszczególnych spotkań mnicha z kobietą jest na tyle realistyczny, że albo Ewagriusz sam osobiście doświadczył takiej sytuacji, albo też dostrzegł ją w życiu tych anachoretów, którzy zwracali się do niego o pomoc w rozeznaniu natury takich spotkań bądź też już sami padli ich ofiarą. Asceta z Pontu radził więc, aby kierownictwem duchowym kobiet, zwłaszcza młodych, zajmowali się raczej starsi wiekiem i duchowo bardziej doświadczeni anachoreci. Młodych mnichów zachęcał natomiast do unikania spotkań z nimi:

Zbliż się raczej do płonącego ognia niż do młodej kobiety, jeśli sam jesteś młody. Gdy bowiem przystąpisz do ognia, to poczujesz ból i szybko odskoczysz, natomiast obezwładniony słowami kobiety, tak łatwo nie odejdziesz.

Ewagriusz był przekonany, że nie wyzwoli się spod wpływu demona nieczystości mnich, który szuka spotkań z kobietami pod jakimkolwiek pretekstem, ponieważ: „Kwitnie roślina stojąca nad wodą, a namiętność pożądania na spotkaniu z kobietami”. Zasadniczym remedium na walkę z taką taktyką demona nieczystości jest unikanie jakichkolwiek indywidualnych spotkań z kobietami, motywowane jednak nie pogardą do nich, ale roztropnością i świadomością, że sprzyjają one wzrostowi pożądania seksualnego. Jeśli jednak spotkania są konieczne ze względu na kierownictwo duchowe, mnich powinien zachować daleko idącą roztropność i nie przedłużać rozmowy, zwłaszcza z kobietą zamężną, pod pozorem, że często mu się zwierza i potrzebuje porady duchowej.


Ks. Leszek Misiarczyk Osiem duchów zła i sposoby walki z nimi Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC