Paweł Sczaniecki OSB: „Ledwo skończyła się wojna, gdy zgromadzenie stanęło wobec ważnych decyzji…”

Zachowała się fotografia Tyńca z ostatnich lat przed wybuchem wojny. Dzisiaj ma ona wartość historycznego źródła. Jest to zdjęcie lotnicze, które zrobiono ze strony południowej. Na pierwszym planie świecą ruiny, dalej widać jakieś dachy, wreszcie bryłę kościoła i w głębi już opatówkę. Na tej podstawie można by podjąć studium nad rozplanowaniem opactwa. Jednak fotografia ma tutaj także wartość świadectwa, bo zachowuje widok ruin tak wyrazisty, że łatwo ująć ich rozmiary. Rozciągały się one szeroko, lecz nie była to pustynia. Wszędzie jeszcze stały ściany, tu i ówdzie jakiś portal albo tablica z inskrypcją, poniewierały się też okruchy rzeźbionych kamieni lub ceramiki. Ponad wszystkim górował kościół, bardzo zaniedbany, lecz zdatny do użytku. Stały trzy ramiona krużganka z przyległymi pomieszczeniami, bez piętra, ale pod dachem. Gontowy dach przykrywał również dawną rezydencję opatów – dom wakacyjny dla kleryków. Tutaj zachowały się dwie kondygnacje, sklepione sale na parterze i sześć obszernych pomieszczeń na pierwszym piętrze. Niezwłocznie też rozpoczęto prace, aby wykroić cele mieszkalne dla powracających mnichów. Kiedy udało się w podstawie wieży wybić przejście do kościoła, klasztorek mógł już służyć swemu celowi. 31 lipca 1939 r. benedyktyni podjęli zwykłe mnisze życie, jako tako uregulowane. (więcej…)

„Dźwignie­my z ruin polskie Monte Cassino”. Historia odbudowy opactwa tynieckiego

Przyszły historyk odbudowy, jako głównego dzieła benedyk­tynów tynieckich w XX stuleciu, zacznie najpewniej od opisu ruin i posłuży się tym, co w Kronice klasztornej o. Klemens omówił jeszcze w 1944 r. Tekst obecnie przedstawia wartość jako dokument historyczny, bo rzeczywistość odmieniła się bar­dzo. Należałoby też odtworzyć uszkodzenia, które spowodowało przesunięcie się frontu, w styczniu 1945 r., tyle że je naprawił od razu p. Kotabka z Pychowic i śladu po nich nie ma. Histo­ryk umie czerpać u źródeł archeologicznych i architektonicz­nych. Uda się czasem odkryć osoby budowniczych. Archeolog i historyk ich poszukują z uporem, a czasem ze sukcesem. Opac­two tynieckie mieli budować Piastowie. Wolno przypuścić, że w przyszłości portrety Kazimierza Odnowiciela czy Bolesława Szczodrego powiedzą nam o fundatorach, o fundacjach. Odbu­dowa mówi też o tych, którzy ją podjęli. Myśl ucieka do bene­dyktynów, którzy w Tuchowie przeczekali moskiewską nawałę w latach 1771-1772. Wróciwszy do Tyńca, zastali tylko zglisz­cza. Z podziwem i dumą czytamy w księgach kapitulnych o de­cyzji natychmiastowej odbudowy. Wyraził się tym heroizm opa­ta Floriana Amanda Janowskiego, który nadto zamysły swoje wprowadził w czyn. (więcej…)

Klasztor klasztorowi nierówny

Zwiedzającym Subiaco dwie myśli przychodzą do głowy: jak — w zgodzie z tradycją — mnisi wiele podróżują i jak wielki pożytek odnieść można z takiej turystyki. Mnich wiele korzysta zwiedzając obce klasztory. Subiaco jest przecudne. Kto wychyli się przez poręcz nad zboczem, zobaczy opactwo św. Scholastyki jak małą, dziecinną za­bawkę u swoich stóp. (więcej…)