Człowiek zanurzający się w chorale zaczyna inaczej postrzegać otaczający go świat…

Śpiew gregoriański został wyrzucony z kościołów nie dlatego, że jest po łacinie (można było przecież zaadoptować melodie do języków narodowych), lecz dlatego, że nie jest wesoły i nie pobudza jak muzyka popularna. Chorał nie jest dla milusińskich, lecz dla spragnionych Boga mniszych dusz – tego rodzaju „dusz monastycznych”, który jest punktem odniesienia dla każdego chrześcijanina wedle jego własnego sposobu życia. Chorał zakłada fundamentalną powagę duszy i rozwija tę predyspozycję do stopnia, który mistycy nazywają „trzeźwym upojeniem”, sobria inebrietas. Człowiek zanurzający się w chorale zaczyna inaczej postrzegać otaczający go świat – oczami wiary, z kontemplatywną gotowością, bystrością, spokojem. Śpiew jest potężnym czynnikiem duchowej przemiany i dojrzewania: napełnia duszę szczerą duchową tęsknotą za Bogiem, tęsknotą wcieloną i wyrażoną w każdym zwrocie melodii odzwierciedlającej niewypowiadalne niuanse, subtelne nurty ludzkiej duszy. Jak dojrzali musieli być ci anonimowi kompozytorzy, jak wytężone było ich dążenie do Boga, skupione w tych cudownie różnorodnych melodiach! (więcej…)