Św. Piotr Damiani: „Błogosławiony ów mąż tak bardzo osłaniał się płaszczem pokory przed wiatrem próżnej chwały…”

Nieświetny świecie, oto się właśnie na ciebie skarżymy, ponieważ nosisz na sobie nieznośny tłum głupich mędrców, wymownych dla ciebie, a głuchych dla Boga. Masz takich, którzy dzięki próżnej elokwencji i jałowej filozofii potrafią się zuchwale wynosić na szczyty pychy; nie masz takiego, który chciałby się jakoś przyczynić do zbudowania bliźnich i zapisać coś na kartach ku pamięci potomnych. Masz, powiadam, takich, którzy swymi nieustającymi deklamacjami potrafią przemawiać w sądach w procesach dotyczących spraw świeckich; nie masz zaś takiego, który mógłby pośród świętego Kościoła opisać cnoty i sławne czyny chociaż jednego ze świętych. O ile istnieją jacyś mędrcy, to po to, by czynić zło, nie umieją zaś czynić dobra. Oto bowiem minęło już prawie piętnaście lat, odkąd błogosławiony Romuald, zrzuciwszy brzemię ciała, przeniósł się do Królestwa Niebieskiego, a nie znalazł się dotąd żaden z mędrców, który napisałby bodaj piórem historyka o tak wielu cudach jego życia, a czyniąc zadość gorliwej pobożności wiernych, przekazał je, aby ku powszechnemu pożytkowi były czytane z pulpitu pośród Kościoła świętego. Dla nas zaś, zaszytych w ciasnym kąciku celi, pożyteczniej było, jak już wspomnieliśmy, własne grzechy przyzywać ustawicznie przed oczy duszy, niż układać historię cudzej cnoty. Bardziej przydatne było opłakiwanie mroków popełnionej winy, niż zaciemnianie niewprawną mową jaśniejących znaków świętości. Wszelako przez cały rok, a zwłaszcza w jego święto, rzesza wiernych napływa do jego grobu z odległych krain ziemi; widzą oni cuda, jakie Bóg sprawia za jego pośrednictwem i gorąco pragną usłyszeć historię jego życia, ale nie mogą oczywiście usłyszeć czegoś, czego nie ma. Toteż nie bez racji lękamy się, aby znakomita jego sława, która na razie jest głoszona ustami całego ludu, nie zatarła się całkowicie w ludzkiej pamięci w miarę upływu czasu. (więcej…)

Św. Piotr Damiani: „Jeśli więc nie chcemy uschnąć jak pozbawione owoców drzewa, jeśli boimy się, że zostaniemy ścięci siekierami i rzuceni jako bezużyteczni w płomienie, niech korzeń naszej nadziei tkwi zawsze w owej ojczyźnie niebiańskich obywateli…”

Radujemy się, najdrożsi bracia, z waszej najszlachetniejszej prośby, a wasze płaczliwe i natarczywe skargi poczytujemy sobie za powód do radości. Skoro bowiem w tych dniach, dla lepszego opłakiwania naszych grzechów, nie tylko położyliśmy tamę zaniedbaniu czujności względem ciała, lecz także założyliśmy wędzidło na zuchwały język, wy kołaczecie, prosicie i natarczywie się domagacie, abym nie wzdragał się głosić wam budujących słów, zwłaszcza że właśnie minęła oktawa Pięćdziesiątnicy, a ja milczałem, toteż sądzę, że naraziliście w dużym stopniu na szwank wasze własne zbawienie, gdyż nie mogliście ze mną często rozmawiać – jak to jest w zwyczaju – o zesłaniu Ducha Świętego. Dlatego nie bez racji radujemy się w Panu, gdy widzimy was pożądliwie spragnionych i niecierpliwie złaknionych owych uczt, bo tych, którzy się od nich powstrzymują i na nie wybrzydzają, uważamy za bliskich śmierci, jako bardzo chorych na żołądek duszy. I chociaż prawdziwa miłość nie ścierpiałaby tego, że wśród braci panują niestosowne nastroje, przyznaję, że w tym przypadku wasze zmartwienie rozwesela moje serce i, że tak powiem, gorycz waszego smutku napełnia moje serce słodyczą, bo im bardziej wasz pobożny umysł usycha ze zmartwienia, tym bardziej postępuje ku radości prawdziwego zbawienia, co poświadcza Apostoł, który mówi: Smutek, który jest z Boga, przyczynia się do ostatecznego zbawienia. (więcej…)

Św. Piotr Damiani: „Niech więc was nie cieszy wstępowanie na szeroką i przestronną drogę…”

Gdy pilnie zwracam uwagę na żarliwość waszego świętego życia, najdrożsi bracia, nie przysądzam tego żadnym ludzkim siłom, lecz raczej składam dzięki Temu, który w was sprawia i chcenie, i wykonanie, na miarę dobrej woli. On bowiem jest źródłem i początkiem mocy, On – inspiratorem dobrej woli. I cóż dziwnego, że Ten, który w zadziwiający sposób utrzymuje spichrze całego świata w lekkich kłosach na słomie, potężnie umacnia kruche naczynia waszych ciał na niesienie w ślad za Nim krzyża? A chociaż kamienne budynki często walą się wskutek ich [ziaren] ciężaru, wiotkie szkatułki kłosów, umocowane dla ich noszenia na cienkich źdźbłach słomy, nie upadają. Cóż, powiadam, dziwnego, że udziela On sił słabym członkom swych sług, skoro zawiesza wszędzie wina wszystkich krain w cieniutkich skórkach gronek winorośli? I tego, co często wypływa z beczek, spojonych z wielkim trudem, nędzna błonka strzeże bez szwanku jak wierna depozytariuszka? A nawet stamtąd wycieka ono często kropla po kropli, a tu przechowuje się bez ubytku, a raczej z przybytkiem, i codziennie wzbiera. (więcej…)