Liczba tych, co nas poprzedzili na tej drodze, wzrosła – od początków monastycyzmu – do niezliczonej rzeszy. Nie wszyscy jednak poprzedzili nas we właściwy sposób. Po okresach rozkwitu następowały czasy upadku. W epoce św. Benedykta „lenistwo i niedbalstwo” wielu mnichów, na jakie się uskarża, wynika z grzechu „zapomnienia” (lethe), duchowej znieczulicy (anaisthesia), którą tak dramatycznie opisał Ewagriusz w dziele O różnych rodzajach złych myśli. Ojcowie byli w pełni świadomi tego niebezpieczeństwa i zawczasu starali się mu przeciwdziałać przez utrwalenie na piśmie nauki głoszonej początkowo ustnie. Już w IV w. zaczęto kolekcjonować apophtegmata Ojców, a prawie od V w. w patrikonach o coraz większej objętości. Powstaje cała literatura duchowa napisana dla mnichów przez mnichów. Od IV w. Atanazy Wielki (ŹrMon 42), Palladiusz, Kasjan i inni obok spisywania nauk Świętych Ojców piszą także ich żywoty, poczynając od historii życia pierwszego pustelnika, Antoniego. W XI w. Paweł Evergetinos gromadzi cały dostępny materiał w jeden wielki zbiór – jak zresztą czynili także inni, przed nim i po nim. W XVIII w. Makary z Koryntu i Nikodem Hagioryta na Athos, a Pajsjusz Weliczkowski w Mołdawii redagują wielką Filokalię – zbiór pism Ojców, którzy od początków aż prawie do dziś nauczali o autentycznej modlitwie mistycznej.

Te pisma, powstałe na Wschodzie w czasach niepodzielonego jeszcze Kościoła, stały się potem znane także na Zachodzie. Vita Antonii powstała na prośbę mnichów łacińskich; Pelagiusz i Jan już w VI w. przetłumaczyli uporządkowany tematycznie zbiór apoftegmatów; Jan Kasjan, któremu Zachód zawdzięcza w dużej mierze wiedzę o monastycyzmie egipskim, pisał bezpośrednio w języku łacińskim. Filokalia została przetłumaczona na język włoski, angielski, francuski, niemiecki, polski.

Święty Benedykt zakłada, że jego klasztory będą posiadały bogato wyposażoną bibliotekę (zob. RB 48,15), głównie dzięki pilnej działalności translacyjnej. Z tytułów wymienia tylko nieliczne pisma, lecz z wielu napomknień można wywnioskować, że dałoby się z tego utworzyć spory zbiór. Benedykt zakłada, że te kodeksy mnisi będą czytać zarówno indywidualnie, jak też we wspólnocie, ponieważ nie wszyscy umieli czytać (zob. RB 42,2–8). Z jakiego mnóstwa pism duchowych może korzystać dzisiaj benedyktyn!

Dla mnicha regularna lectio nie oznacza nigdy, w przeciwieństwie do naukowca, jedynie jakiegoś „studium duchowości monastycznej” – jednego z działów patrologii! Kto pyta Ojców z czystej ciekawości, a potem wcale się do nich nie stosuje, zrobiłby lepiej, gdyby w ogóle nie czytał ich pism! W zamyśle Benedykta, jak zresztą i innych Ojców, leży „zachowywanie nauk” (RB 73,2), a mnich winien w tych pismach szukać dokładnych wytycznych dla życia ludzkiego. To samo dotyczy ulubionych – we wszystkich czasach – konferencji duchowych.

„Nie tylko wspominaj z radością o czynach Ojców, lecz wymagaj od siebie dokonywania takich samych czynów, w największym trudzie” – upomina Ewagriusz mnicha Eulogiusza. Sam Ewagriusz wytrwał pod kierownictwem „świętych Ojców” na pustyni aż do śmierci. Kilkaset lat później Barsanufiusz radził pewnemu bratu, by czytał słowa i żywoty Ojców, ponieważ tam znajdzie to, czego mu przede wszystkim trzeba: pokorę, posłuszeństwo, łzy, ascezę, ubóstwo, samowyrzeczenie i inne podobne postawy. Taka lektura upokarza ducha, kiedy się stwierdza, jak nam jeszcze do tego daleko, a zarazem stanowi bodziec do „wędrówki śladami Ojców”. Bo nigdy nie zrozumiemy, o co właściwie chodzi w życiu duchowym, jeżeli „nie postawimy stopy w śladzie”, jaki wyżłobiła dla nas stopa świętych Ojców.


Gabriel Bunge OSB Perfectio conversationis. Odnowa monastycyzmu zachodniego według ducha i litery „Reguły” św. Benedykta Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).