Trzeba, abyś utwierdziła w sobie wiarę w obecnego w tobie Boga… Aby w to wierzyć, nie jest wcale potrzebna wyobraźnia. Wystarczy prosty, stale odnawiany akt wiary… (E.S., s. 138).

Wiemy przez wiarę, że serce chrześcijanina jest świątynią Boga Żywego. Zapewnia nas o tym Apostoł, a Kościół uczy nas, że ta wewnętrzna świątynia została przy chrzcie oddana i konsekrowana przez Jezusa Chrystusa Trójcy Świętej i że trzy Osoby Boskie: Ojciec, Syn i Duch Święty nieustannie w niej przebywają i że nie opuszczają jej nigdy i w żadnym wypadku. Ponieważ jest to prawda wiary, mamy skupić się wewnętrznie, aby uwielbiać w sobie dostojną Trójcę, zanosić Jej nasze hołdy i ofiary. Najdoskonalszą z nich jest ustawiczne całopalenie ku Jej chwale przez Jezusa Chrystusa, który odda nas swojemu Ojcu. Pierwszą myślą, jaka się nasuwa, jest godność naszej duszy i jej nieodwołalna przynależność do Trójcy Świętej. Drugą myślą będzie to, że podobnie jak Trójca Święta jest zawsze w nas, mamy być zawsze w Niej i zrealizować w sobie słowa Jezusa do Samarytanki, gdy oznajmił jej, że „nadszedł czas, aby Ojciec miał czcicieli, którzy uwielbialiby Go w duchu i w prawdzie” (J 4, 23) nie tylko w Jerozolimie, lecz wszędzie, a zwłaszcza w sobie samych. W duchu przez wiarę i w prawdzie, w głębi serca przez miłość oraz głębokie i szczere wyniszczenie się przed tym Najwyższym Majestatem (L.I., s. 39).

Trzeba, byście stały się czujne i nauczyły się widzieć skarb, który posiadacie w waszym wnętrzu, a są to trzy Osoby Boskie. Ach, ten, kto rzeczywiście zajmuje się tą prawdą, nie będzie się rozpraszał tylu głupstwami. Zaklinam was, pracujcie nad tym, formujcie Jezusa w sobie, gdyż w godzinie śmierci, jeżeli nie będziecie Jezusem Chrystusem, Przedwieczny Ojciec nie pozna was i powie: Nescio vos – „Nie znam was” (E.S.B., s. 177).

Gdyby się znało dobra otrzymywane przez duszę od Boga obecnego w niej, gdy przez wiarę stara się trwać w tej obecności! Czuje się ona przeniknięta Bogiem w sposób niewyrażalny. Całe nasze zło polega na tym, że nie chcemy poddać się prawu miłości i z prostotą przylgnąć do stale obecnego w nas Boga (E.S.B., s. 107).

Uczyńmy mały, pełen miłości i szacunku zwrot ku Trójcy Świętej, która w nas, w naszym wnętrzu jest tak obecna. Można niekiedy pozwolić rozszerzyć się sercu, adorując Ją i świadcząc tysiące dowodów poddania się, ufności, zawierzenia i w końcu tego wszystkiego, do czego Duch Święty natchnie was… A kiedy zabraknie wewnętrznego porywu, a wiara będzie bez oparcia, kiedy dusza stanie się jakby wyschnięta i odrzucona, trzeba, by jedynie przylgnęła z pokorną cierpliwością do wszystkich sposobów prowadzenia jej przez Boga (E.S.B., s. 139).

Bóg nas podniósł do godności swoich dzieci: Dedit eis potestatem filios Dei fieri, lecz o tyle, o ile jesteśmy złączeni z Jezusem Chrystusem i wrośnięci w Niego przez żywą wiarę, dzięki której mamy coś z Niego. Bóg wzywa nas, abyśmy żyli w Nim życiem świętym i błogosławionym, którym żyje On sam w sobie. Lecz my możemy w Nim żyć jedynie przez Jezusa Chrystusa i jako Jego członki (E.S.B., s. 42).

Jezus Chrystus jest wszystkim, czego możemy oczekiwać od ogromnej miłości Boga, i wszystkim, czego Bóg oczekuje i wymaga od nas. Wszystko, czego możemy spodziewać się od Boga, wszystko to, co zawiera się w bezmiarze Jego miłości ku nam, to to, że będziemy przebóstwieni i staniemy się dziećmi Bożymi, żyjącymi Jego życiem, i że posiądziemy Jego Królestwo jako Jego dzieci i dziedzice. Wszystko to zawiera się w Jezusie Chrystusie, Jego Synu, w ten sposób, że możemy dojść do uczestnictwa w tym, pod warunkiem, że jesteśmy żywymi członkami Jezusa, włączonymi w Tego przebóstwione człowieczeństwo (E.S.B., s. 42).

Proszę Boskiego Parakleta, aby napełnił cię swym światłem i ogniem; niech w was wszystkich wznieci Boży pożar, by pochłonął wszystko to, co mogłoby się sprzeciwiać trzem rzeczom, którymi powinnyśmy żyć stale: po pierwsze – wpatrywać się w Jezusa; po drugie – jednoczyć się z Jezusem; po trzecie – działać w Jezusie. Proszę cię, abyś błagała o te trzy rzeczy Ducha Świętego dla mnie, dla siebie i dla wszystkich dusz, które są w naszym Instytucie (L.I., s. 337).

Tajemnica Wcielenia to misterium miłości. W Komunii Świętej znajdujemy jej pełnię i spełnienie (M.E., s. 115).

Jezus wyszedł z łona swej chwalebnej Matki, aby siebie samego zasiać w rolę Kościoła. Kościół otrzymuje moc zasiewania Chrystusa w Boskiej Eucharystii, a przez nią Chrystus zasiewa siebie samego w naszych sercach. Ewangelia święta mówi, że ziarno to słowo Boże, a słowo Boże jest Jego Słowem, Słowem, które stało się ciałem, aby zamieszkać między nimi. Poprzez Wcielenie przychodzi do nas, a przez Eucharystię zasiewa się w naszych duszach. Sam Jezus Chrystus jest tym tajemniczym ziarnem. Powinnyście więc starać się, aby je dobrze przyjąć na roli swego serca (M.E., s. 87–88).

Rozsmakuj się w łagodności Boga unicestwionego w dziewiczym łonie swej błogosławionej Matki. Trwaj u Jego stóp i nie opuszczaj Go. Wejdź w usposobienie Jego najświętszego serca: najgłębsze uniżenie wobec nieskończonej wielkości, zanurzonej w nicości i słabości natury ludzkiej i jakby w niej zagubionej; wdzięczność za Jego miłość, która doprowadziła Go do tego stanu, aby podnieść nas z naszej nędzy i otworzyć nam niebo; czułość i miłość dobroci zapominającej o sobie samej, aby napełnić nas łaskami (L.I., s. 20–21).

Nie powinnyśmy nigdy opuszczać Serca Jezusa – Hostii. To tam otrzymujemy łaski płynące z wszystkich tajemnic Jego życia, gdyż wszystkie one zawierają się w Najświętszym Sakramencie. Znajduję tu tajemnicę Narodzenia, mamy Obrzezanie, Epifanię, czyli Objawienie Jezusa Chrystusa… streszczając, mamy tu Jego Chrzest, życie ukryte i publiczne. Jednym słowem zawiera On wszystkie tajemnice. Najświętszy Sakrament jest tym, co święty Kościół ma najbardziej Boskiego (M.E., s. 117).

Trzeba wytrwałości, aby nie zrażać się trudnościami, które napotykamy. Jednym z największych sekretów życia duchowego, o którym nie należy zapominać, jest to, że Duch Święty prowadzi nas nie tylko światłami, pociechami, łagodnością, czułością i poprzez łatwość w dobru, lecz także poprzez ciemności, brak zapału, smutki, bunt zmysłów i inne trudności wewnętrzne. Posunę się dalej: ta droga krzyżowa jest lepsza, pewniejsza i sprawia, że dusza szybciej dochodzi do świętej doskonałości (E.S.B., s. 41).

Kościół jest ciałem Chrystusa, którego jesteśmy członkami. Przedwieczny Ojciec namaścił nas tym samym namaszczeniem co swego Syna, a nasz chrzest jest chrztem Jezusa. Przez chrzest umarliśmy z Jezusem, przemieniliśmy się w Niego w taki sposób, że nie powinno nas już być, lecz winniśmy być zanurzeni i ukryci w Jezusie Chrystusie. Jeżeli wierzycie w to, nie powinnyście nigdy patrzeć na siebie wzajemnie po ludzku… Powinnyście widzieć w waszych siostrach Jezusa Chrystusa, patrzeć na nie jako na Jego oblubienice, w których ma On upodobanie; na przeznaczone do posiadania Go w chwale przez całą wieczność. Mając to wszystko na względzie miejcie dla siebie szacunek i miłość, a wtedy niczego nie będziecie widzieć w sposób jedynie naturalny (E.S.B., s. 169).

Jezus mówi nam dziś na górze Tabor o swych cierpieniach przekraczających wszelkie wyobrażenia. Uczy nas, że trzeba cierpieć, zanim się wstąpi do chwały… I jeśli ukazuje jakieś odblaski tej chwały, to po to, by mówić o swoich cierpieniach (M.E., s. 75).

[2 II] Powinnam ukazać wam nie tylko Jezusa Chrystusa ofiarowywanego jako żertwa za grzechy świata, lecz także skutki płynące z tego aktu. Dziś odprawił On swą „pierwszą Mszę Świętą” w świątyni i nieskończenie przez tę ofiarę uwielbił Ojca. Jezus jest arcykapłanem według obrządku Melchizedeka. My również jesteśmy ofiarowani Ojcu przez Niego i z Nim – lub, lepiej to wyrażając, tworzymy z Nim tę samą Hostię, będąc z Nim jedno, jak członki zjednoczone z głową. Wszystko to, co Jezus uczynił w tej godnej uwielbienia chwili, uczynił dla nas (M.E., s. 63).

O misterium godne uwielbienia, misterium niepojętej miłości! Jest to święto nad świętami, kiedy Bóg daje całego siebie, z wszystkimi swymi nieskończonymi doskonałościami w sposób nadzwyczajny i przeobfity. Daje się nam według tego, ile włożyłyśmy troski, aby się do tego przygotować. Ośmielę się powiedzieć, że Bóg wszechmocny, tak jak jest Bogiem, nie mógł już nic więcej uczynić dla stworzeń… Nasz Pan we wszystkich swych godnych uwielbienia tajemnicach ma dwa cele: uwielbienie Ojca, a na drugim miejscu zbawienie ludzi. Lecz w Eucharystii ten Boży Oblubieniec naszych serc zamknął się jedynie z miłości do swych stworzeń i pozostanie tam do końca wieków… Co może zrobić jeszcze, moje siostry? Sam Bóg przychodzi do najskrytszego miejsca naszych serc. Dlaczego? Aby nas przebóstwić i sprawić, byśmy się stali dzięki Jego łasce tym, kim On jest z natury. Czy można pragnąć czegoś większego, świętszego i bardziej Boskiego? (M.E., s. 123).

Dokonały się oto wielkie misteria, którymi powinnyśmy być całe przepełnione: ustanowienie Najświętszego Sakramentu, śmierć i zmartwychwstanie Pana naszego. Dodajmy do tego zwiastowanie, czyli wcielenie. Sprawdźmy, czy uczestniczyłyśmy naprawdę w tych wielkich świętach. Jeżeli umarłyśmy z Jezusem Chrystusem, z Nim również zmartwychwstaniemy. Każde święto przynosi właściwą sobie łaskę, lecz wszystkie są zawarte w Najświętszym Sakramencie Ołtarza i przy każdej Komunii Świętej Jezus przychodzi, aby je w nas odnowić i włączyć nas w swe chwalebne zmartwychwstanie. Tajemnice Pana naszego są nam dane, abyśmy miały uczestnictwo w ich łasce i by dzięki ich działaniu życie nasze było zgodne z życiem naszego Pana… Gdyż jeśli jesteśmy z Nim i jeżeli jesteśmy współtowarzyszkami Jego cierpień, będziemy także uczestniczkami Jego chwały (M.E., s. 115–116).

Wielkie misterium Eucharystii trwa nieprzerwanie. Nie przemija jak inne święta. Jezus jest zawsze gotowy dać wam dowody swej miłości: dziś, jutro, codziennie (M.E., s. 108)

Popatrzcie, moje siostry, uczestniczyłyście w łasce zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, naszego Pana. A oto łaska, którą uważam za najkorzystniejszą: to pokój, który Chrystus przynosi Apostołom. Ewangeliści zauważają, że dał On im go trzy razy, a to pokazuje, że chciał, abyśmy żyły w pokoju z Bogiem, z bliźnimi i w pokoju z nami samymi (E.S.B., s. 179).

Właśnie ten pokój Jezus daje uczniom i on jest cechą albo skutkiem Jego chwalebnego zmartwychwstania. Dając pokój duszy, Jezus udziela jej swego Ducha, daje jej swą miłość. Cudowną łaską jest posiadanie tego pokoju, uciszającego zgiełk naszego wnętrza, usuwającego bojaźń, utrzymującego dusze w prostym i pełnym miłości zawierzeniu wobec działania Bożego. Czym jest ten pokój? Jest on obecnością Jezusa i Jego przybytkiem w naszych sercach. Dlatego Duch Święty zamieszkuje wśród pokoju, jak nas o tym zapewnia prorok: In pace locus eius. Jeżeli mamy pokój, Duch Święty ześle nam miłość Bożą.

Pokój więc jest uczestnictwem w życiu Boga, który jest pokojem z samej swej istoty. Pokój jest Jego doskonałością, tak stałą i godną uwielbienia, że nic na świecie nie może go zmącić. Ludzie i piekło wypluwają przeciw Bogu najohydniejsze bluźnierstwa, podczas gdy Bóg trwa nieporuszony w pokoju i odpoczynku. Tego pokoju udziela Bóg swym dzieciom, a pokój ten pozwala im przetrwać w pośrodku burzy pokus i przeciwności życiowych. Pokój przynoszący szczęście już w czasie tego życia, tak jak to powiedział Jezus Chrystus: „Błogosławieni pokój czyniący, gdyż będą nazwani dziećmi Bożymi”. Szczęśliwa dusza pragnąca tego pokoju, lecz która też szuka go i pracuje, aby go zdobyć; gdyż dzięki niemu wchodzi w posiadanie Boga samego. Święty i cudowny pokój! Starajcie się, moje siostry, abyście były w stanie mieć w nim udział w świętym czasie zmartwychwstania Jezusa, który wysłużył nam pokój swą śmiercią. A tego pokoju udziela Kościół swoim dzieciom (E.S.B., s. 179–180).

Chodźmy w czystym świetle wiary, a nie kierując się próżnością naszych zmysłów. Zostawmy je, myślmy tylko o tym, by zadowolić Boga, podziwiajmy tę dobroć, która nas toleruje; tę miłość nieskończoną, którą Bóg ma dla nas. Myślmy tylko o tym, by Go kochać i zadowolić. Oto co jest jedynie konieczne, wszystko inne jest niczym (E.S.B., s. 107).

O moje siostry, życie wewnętrzne to nie to, co sobie ktoś myśli czy wyobraża. Nie polega ono na otrzymywaniu pięknych świateł, mówieniu wzniosłych rzeczy ani na trwaniu na modlitwie bez rozproszeń i trudności, jak gdyby to chodziło o dobre wychowanie. To wszystko często jest fantazją i skutkiem chimerycznych skłonności. Życie wewnętrzne zawiera się w solidnej praktyce umartwień, w umiłowaniu pokory i całkowitym oderwaniu od stworzeń i od siebie… (E.S.B., s. 83).

Och, gdyby znało się tajemnice dróg Bożych w prowadzeniu dusz! Uważałoby się wtedy bardzo, żeby nie szemrać, nie skarżyć się i nie niepokoić z powodu trudności, cierpień, pokus i upokorzeń. Kierując się odrobiną wiary i cierpliwości odkryłoby się nieskończone cuda, które mogłabym nazwać „misteriami”. Aby powiedzieć o tym trochę głębiej, trzeba by tylu tomów, ile dróg Bożych; gdyż zaprawdę każda jest inna, na każdej z nich Jezus pozwala się adorować i uczestniczyć w swych stanach w najrozmaitszy sposób. Wszystkie one są bardzo uświęcające, chociaż bardzo upokarzające (E.S., s. 134).

O moje siostry, jakie to szczęście znać Jezusa Chrystusa! Nie zdobywa się tej znajomości przez wzniosłe myśli, którymi pewne dusze posługują się jakby skrzydłami, aby lecieć ku Bogu, sądząc, że Go uchwycą siłą swej skwapliwości. Nie, nie, trzeba jak małe, słabe ptaszki pozostawać w gnieździe naszej nicości i tu nabierać sił i wzrastać w miłości Bożej, która rozgrzeje serca i wzmocni im skrzydła, aby mogły skierować swój lot ku Bogu (M.E., s. 97).

Nie zagłuszaj nigdy poruszeń łaski. Nie przedkładaj nic nad miłość Jezusa Chrystusa. Lecz uważaj, by nie wchodzić na ucztę bez stroju weselnego, który oznacza czystość serca i oderwanie od wszystkich stworzeń, co jest znakiem świętości życia i czystości naszych intencji. Czyńmy wszystko w odniesieniu do woli Bożej. Intencja ta odłączy naszą duszę od wszystkiego, co nie jest Bogiem, i oblecze nas w święte usposobienie Jezusa Chrystusa (M.E., s. 82).

Powinnaś być przekonana o tej fundamentalnej prawdzie, że nie należysz do siebie, że jesteś dziełem Boga przez stworzenie i odkupienie za cenę krwi Jezusa Chrystusa. A więc nie istniejesz dla siebie i nie powinnaś nic dla siebie zatrzymywać. Wszystko, co masz: tchnienie życia, każda chwila, zdolność do czegokolwiek – zostało zapłacone krwią wcielonego Boga (E.S.B., s. 71).

Posłuchaj głosu swego godnego uwielbienia Zbawcy, który woła w głębi twego serca: Aperi, aperi mihi soror mea, sponsa – „Otwórz mi, otwórz, moja siostro, oblubienico”, moja umiłowana, twe serce, abym mógł założyć na zawsze w nim mieszkanie i spocząć. On chce zjednoczyć się z tobą, abyś była z Nim jedno (M.E., s. 66).

Och, szczęściem duszy jest odpocząć w Bogu i zapomnieć o sobie. Patrzcie więc stale na Boga, aby iść za Jego Duchem, przylgnąć do Niego i chcieć wszystkiego tego, czego On chce. Poddać się Jemu, aby nas całkowicie przyciągnął do siebie. Trahe me post te. Są tylko te dwie rzeczy do zrobienia w życiu, aby należeć do Boga: adorować i przylgnąć na zawsze. A więc adorować i zgadzać się na wszystko, co robi, na co przyzwala, na wszystko, czego chce; kochając, chcąc i zgadzając się przez poddanie się Jego rozkazom. Oto środek sprawiający, że nic, co może się zdarzyć w życiu, nie pozwala nam się niepokoić (E.S.B. s. 67).

Zaklinam cię, abyś pozostawiwszy wszystko, oddała się cała miłości naszego Pana. To wszystko jest zbyt małe dla serca stworzonego po to, aby kochać i posiadać Boga. Jest to największe szczęście, jakie można osiągnąć na tym świecie. Dusza jest nieszczęśliwa, jeżeli nie jest z Bogiem przez łaskę i miłość. Nic poza Bogiem, moje dziecko, nic ponad Boga, a pokój twej duszy będzie wieczny. Odwagi. Radujcie się i kochajcie jedni drugich (E.S.B., s. 146).

Jeden z dawnych Ojców pustyni mawiał: „Dziełem Bożym jest chwalenie Boga”. I to jest rzeczywiście główne nasze ćwiczenie. Winnyśmy nieustannie składać Panu ofiarę chwały i adoracji w imieniu całego Kościoła, a nawet całego świata (Dz.Z., s. 11, rozdz. III, p. 2).

Twoim jedynym dążeniem powinno być porzucenie własnych sądów przez abnegację i wierne wyrzekanie się własnych świateł i swego zdania. Stań się jak małe, uległe dziecko i pozostaw lęki przeszkadzające ci w postępie wewnętrznym. Osiągniesz doskonałość na drodze posłuszeństwa, czyniąc dokładnie to, co ci rozkażą. Gdybyś mogła zrozumieć niewyrażalne szczęście bycia niczym we wszystkim i wszędzie, znalazłabyś i posiadła dobro, znane jedynie duszom, gotowym wszystko stracić, aby cieszyć się wiecznym pokojem, wypływającym z faktu posiadania Boga (E.S.B., s. 89).

Dusza nasza powinna zespolić się z duszą Chrystusową, a wszystkie nasze poczynania powinny pozostawać w relacji do Jego dzieła. Naszym obowiązkiem jest być zawsze z Jezusem Chrystusem. Dlatego musimy wypełniać słowa Ewangelii: „Jeżeli ktoś chce iść za mną, niech weźmie krzyż swój i naśladuje mnie”. Naśladować Pana możemy tylko dźwigając krzyż, wyrzekając się siebie (C.Ch., s. 31).

Nie sądzę, abyś miała wystarczające zdrowie, bym mogła udzielić ci pozwolenia na pokuty, o które prosisz. Wobec tego pracuj nad tymi dwiema czy trzema rzeczami. Pierwsza to poznanie swej nicości; druga to odseparowanie się od siebie samej i od stworzeń, i trzecia to obleczenie się w Jezusa Chrystusa. Zdaję sobie sprawę, że te trzy punkty zawierają w sobie doskonałość i że jest niemożliwością osiągnięcie tego za jednym zamachem bez specjalnego cudu. Staraj się więc praktykować je całym sercem, umacniając swą duszę słodyczą i pokorą. Stawaj się małą we wszystkich rzeczach. Jeżeli będziesz temu wierna, zobaczysz, jak bardzo nasz Pan będzie wobec ciebie miłosierny (E.S.B., s. 135).

Dusza pogrążona w swej nicości zachwyca oczy Boże. Można twierdzić, iż tak dalece opanowuje Go miłość do niej, że zapomina On o swej wielkości, że uniża się do niej i podnosi ją aż do siebie (Ź., s. 13).

Nic nie należy ci się od Boga. Jeżeli czujesz trudności w modlitwie, jeżeli wydaje ci się, że Bóg tobą gardzi i nie słucha cię, strzeż się, by nie szemrać, jakby Bóg był ci cokolwiek winien. Odwrotnie, upokarzaj się. Nie postępuj jak te, które nie czując słodyczy lub jakiegoś zapału, zniechęcają się, zamartwiają, jakby wszystko było stracone. Takie osoby szukają w modlitwie siebie, a nie Boga (E.S.B., s. 106–107).

Modlitwa jest dla duszy miłującej pustynią. Dusza wejdzie w nią przez milczenie i oddalenie się od wszystkich stworzeń i od samej siebie. Na tej mistycznej pustyni będzie robić to, co jej Boski Oblubieniec. Milczenie intelektu pozwoli duszy zająć się Bogiem poprzez dążenie i przylgnięcie do Niego. Pustynia zakłada oddalenie od wszystkich rzeczy, głęboki pokój w ciemnościach czystej i nagiej wiary (E.S.B., s. 132).

Dzisiaj jest święto poświęcenia kościoła. Lubię tę uroczystość. Przypomina mi ona, że dusze nasze są przez chrzest poświęcone Bogu i że za każdym razem, kiedy przyjmujemy Komunię Świętą, Jezus przychodzi, aby odnowić to poświęcenie, a my powinnyśmy z Nim współdziałać (M.E., s. 100).

Dajcie się ogarnąć pełnią Jezusa Chrystusa! Życzę, aby to, co sprawił On w duszy Zacheusza swym Boskim spojrzeniem, odniosło dziś taki sam skutek w was. Jest to temat Ewangelii konsekracji kościoła. Dusza wasza jest świątynią konsekrowaną przez trzy Boskie Osoby Trójcy Przenajświętszej. To dom Jezusa Chrystusa. Lecz wspomnijcie, co powiedział o nim: Domus mea, domus orationis vocabitur – „Dom mój będzie nazwany domem modlitwy”. Odnawiajcie podczas Komunii Świętej konsekrację waszej duszy, pragnąc należeć całkowicie do Jezusa (M.E., s. 93).

Czy chcesz dobrze się modlić? Przebywaj w obecności Bożej, spoglądając na Tego, który jest w tobie obecny. Adoruj Go, przylgnij do Boga w twym wnętrzu, nie rozpraszaj się na tyle rzeczy nieużytecznych, Tak postępując będziesz zawsze dysponowana do modlitwy (E.S.B., s. 138).

Nie bądź tak szybka do wylewania się na zewnątrz. Trwaj w wewnętrznej samotności, zajęta Bogiem przebywającym w tobie. Bóg w tobie: Ojciec, Syn i Duch Święty. Wszystko to, co jest chwałą i radością błogosławionych, jest w tobie, a przecież tak mało zajmujemy się tym, że widok naszego zaślepienia i naszych rozproszeń godny jest współczucia (E.S.B., s. 77).

Modlitwa serca – to wierzyć w Boga obecnego w nim, adorować Go tam i trwać w miłości ku Niemu. Taka modlitwa nie wymaga instrukcji, jedynie natchnień, które Duch Święty poddaje duszy. To miłość Boża jest mistrzem i panem – oto cały sekret. Stworzenia nie powinny mieszać się w dzieło miłości (E.S.B., s. 105).

Obyśmy dzięki łasce Boga stały się godne kochać Go tą czystą i gwałtowną miłością, która przemienia w niebie błogosławionych w Jezusa Chrystusa. Miłość zaborcza i jednocześnie miłość pełna pokoju. Miłość, która płonie nie niszcząc, miłość zwyciężająca wszystko i sprawiająca, że Bóg staje się naszym absolutnym mistrzem (L.I., s. 79).

Nie tracimy niczego, gdy staramy się wynagradzać chwałę tak dobrego Pana. I choć niegodne jesteśmy tego, szczególną radość sprawia Mu zawsze widok Jego oblubienic, ożywionych zapałem i gorliwością o przywrócenie Jego chwały. Jesteście wynagrodzicielkami miłości i wasze wynagrodzenie ma się dokonywać w miłości, ponieważ zastępujecie grzeszników i bezbożników pozbawionych jej. O, jak byłybyśmy szczęśliwe, gdybyśmy mogły rozpłynąć się w obecności Zbawiciela i gdyby serca nasze zostały skruszone i strawione w Jego płomieniach. Oby Bóg raczył nas uczynić godnymi ukochania Go tą czystą i przemożną miłością (L.I., s. 279).

Pozostań z całą prostotą uważna na obecność Boga i trwaj otwarta pod spojrzeniem Bożym. Taka modlitwa jednoczy z Bogiem i zawiera w wysokim stopniu inne dyspozycje. Dusza w tej modlitwie upodabnia się do Boga. Przynosi też ona duszy wspaniałe skutki. Promienie słońca sprawiają wzrost, kwitnienie i owocowanie drzew. Dusza, która czujnie zwraca się ku Bożemu wzrokowi w uciszeniu, poddana jest Boskiemu wpływowi słońca sprawiedliwości, ubogacającego ją we wszelkie cnoty… Dusza najpierw wyobraża sobie, że wiele traci, lecz doświadczenie pozwoli jej zrozumieć, że przeciwnie, zyskuje, gdyż jej poznanie Boga wzrośnie, miłość będzie czystsza, intencje bardziej prawe, niechęć do niedoskonałości większa, a w umartwieniu będzie bardziej wytrwała (E.S.B., s. 139).

To nie piękne myśli ani uczucia sprawiają, że modlitwa jest dobra. Sprawia to przylgnięcie do woli Bożej. Idźcie na modlitwę, aby zadowolić Boga, a nie po to, by szukać własnego zadowolenia… „Oto jestem, by Cię adorować, Ciebie, najwspanialsza Nieskończoności”. To jest moją radością… ja, ostateczne ubóstwo i nędza, w Tobie znajduję swe zadowolenie. Och, jakaż piękna to modlitwa: cieszyć się z tego, że Bóg jest, i z tego, kim jest. Starajcie się uczestniczyć w upodobaniu Boga, jakie On ma sam w sobie. Radujcie się, że będzie On zawsze ten sam, przez całą wieczność (E.S.B., s. 107).

Czy chcesz być szybko unicestwiona? Bądź doskonale posłuszna. Jednym słowem, chcesz zjednoczyć się z Bogiem? Nawróć się bez zastrzeżeń do Boga przez posłuszeństwo, patrz na skuteczność i moc posłuszeństwa. Przepędza ono demony, czyni rzeczy niemożliwe. Pismo święte pełne jest cudów płynących z posłuszeństwa (E.S.B., s. 73).

Pokora nie polega na pokornych myślach, lecz na wytrzymaniu ciężaru prawdy wtedy, kiedy spodoba się Bogu dać nam odczuć przepaść naszej niezmiernej nędzy (E.S.B., s. 93)

Upokorzenie jest ci potrzebne, byś mogła zbliżyć się do Boga. Jeżeli jesteś bezsilna, Bóg tym łatwiej pokona twe namiętności. Jeżeli nie możesz niczego, Bóg będzie mógł wszystko. Jeżeli obumrzesz, Bóg będzie żył w tobie. Czyż nie jest to najwyższym szczęściem? (Ź., s. 146).

Czytanie jest rzeczą bardzo dobrą, lecz trzeba je odprawiać w duchu modlitwy, nie kierując się ciekawością, bez pośpiechu, poddając się łasce zawartej w danej książce; bardziej przysłuchując się Bogu w głębi duszy niż pięknym rozprawom o Bogu zawartym w książkach. Mało jest dusz czytających po Bożemu, dużo natomiast filozofujących i pełnych ciekawości. Nie pragnij niczego poznać poza Jezusem Chrystusem (E.S.B., s. 131).

Miłość ma dwa spojrzenia. Jedno zwraca ku Bogu, kocha Go wyłączną miłością i składa się w ofierze z miłości ku Niemu. Drugie zwraca ku bliźniemu, modli się i wynagradza za niego, oddając mu usługi wyłącznie z miłości ku Bogu (Ź., s. 12).

Pracuj, bo Bóg ci to poleca. Obyś z pracy twej mogła utrzymać siebie i całe zgromadzenie. Pracuj jednak w duchu wewnętrznym, aby przez twą pracę Bóg był uwielbiony. Jeżeli wszystko czynić będziesz w ten sposób, nic nie wyda ci się trudne, bo pracy towarzyszyć będzie radość i pociecha, które złagodzą jej trud (Ź., s. 101).


Fragment wyboru z pism Matki Mechtyldy de Bar opublikowanych w biografii O prawo dla Boga.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).