W tekście Żywotu znajdują się dwie katechezy. Pierwsza (rozdz. 16–43), skierowana do mnichów, jak tekst precyzuje „po egipsku”, zawiera wykład jego nauki ascetycznej, zwła­szcza sposobów walki z demonami. Druga, znacznie krótsza (rozdz. 74–80), wygłoszona została przed pogańskimi filozofa­mi i udowadniała wyższość chrześcijaństwa nad wierzeniami i mądrością pogan. Czy teksty tych przemówień mamy trak­tować jako własne słowa Antoniego? Wśród starszych ba­daczy nie brak było takich, którzy odpowiadali na to pytanie twierdząco. Sądzili oni, że Atanazy mógł słyszeć Antoniego wygłasza­jącego podobno katechezy, zapamiętać je mogli uczniowie i przekazać Atanazemu. Pamięć środo­wiska mnichów nawykłych do ustnego przekazywania nauk, tradycji i reguł teoretycznie mogła zachować nawet i dłuższe mowy, jeśli tylko do nich przywiązywano wagę.

Opory przed przyjęciem takiego punktu widzenia mają jed­nak solidną podstawę. Niepokojąca jest zgodność między mo­wami a innymi dziełami Atanazego tak w warstwie pojęcio­wej, jak i terminologicznej. Dalej trudno sobie wyobrazić, aby człowiek nie mający klasycznego wykształcenia mógł właśnie tak, jak to czyni Antoni w Żywocie, prowadzić polemikę z pogańskim, nade wszystko neoplatońskim, poglądem na świat, który musiał być mu niezbyt znany i – biorąc pod uwa­gę specyficzną perspektywę pustynną – obojętny. Krytyka tech­nik operowania słowem i fascynacji nimi mogła z trudem zna­leźć się w ustach tego, który nigdy z nimi nie miał do czy­nienia. Natomiast treść tej mowy ważna była dla Atanazego, dotyczyła bowiem spraw, które były mu bliskie w jego działalności i kontaktach ze świa­tem.

Najważniejsze jednak argumenty dla tezy podającej w wątpliwość wiarygodność autorstwa katechez pochodzą z naszej wiedzy o zasadach, jakimi rządziła się starożytna litera­tura. Zamieszczanie mów było zabiegiem pospolitym w antycz­nej historiografii, poczynając od czasów bardzo dawnych, od Tukidydesa. Posługiwała się nimi także – choć rzadziej – biografia. Wiadomo było powszechnie, że służą one często wykładowi szerszych racji człowieka, w usta którego zostaną włożone, ale nie muszą być, i zazwyczaj nie są, wiernym ich zapisem. Warto tu odwołać się do słów Tukidydesa, który, wprowadzając w swym dziele ów zabieg po raz pierwszy, określał zasady jego stosowania: „Wierne odtworzenie prze­mówień wygłoszonych przez poszczególnych mówców bądź przed wojną, bądź w czasie jej trwania, było rzeczą trudną za­równo dla mnie, który ich sam słuchałem, jak i dla tych, którzy mi je przekazywali; toteż ułożyłem je tak, jakby – według mnie – najodpowiedniej do okoliczności mógł przemówić dany mówca, trzymałem się jednak jak najbliżej za­sadniczej myśli mów rzeczywiście wypowiedzianych” (I, 23).

Fikcyjny charakter katechez w warstwie słownej i wierne trzymanie się doktryny ascetycznej formułowanej przez Antoniego nie są – zwróćmy uwagę – ze sobą sprzeczne. Uznaję przy tym za absurdalne oskarżenie Atanazego o wprowadzenie w błąd czytelników (takie zarzuty padały w pracach publikowanych w początkach naszego wieku). Ci dobrze wiedzieli, że mają do czynienia z fikcją literacką, zna­li wszak reguły obowiązujące autorów. Wystarczyło im, jeśli zachowywali oni zasadę prawdopodobieństwa, spójność we­wnętrzną postaci, każąc jej mówić to, co mogła powiedzieć. Obrońcy autentyczności słów Antoniego zwracali uwagę, że styl był dość prosty, pozbawiony teologicznych subtelności obecnych w innych pracach Atanazego. Nie jest to jednak argument, który – właśnie w świetle antycznych obyczajów – należałoby traktować serio. Autorów bowiem obowiązywało właśnie do­pasowywanie stylu do osoby (inna rzecz, co my możemy myśleć o efektach takiej stylizacji, od współcze­snych autorów wymagamy w tej materii o wiele więcej), aby osiągnąć efekt autentyczności.

Wątpliwości na temat autorstwa dłuższej katechezy biorą się jeszcze z tego, co na pierwszy rzut oka zdaje się sta­nowić najbardziej oryginalny element poglądów Antoniego: demonologii.

Jeden z najinteligentniejszych i zarazem najsubtelniejszych badaczy Ży­wotu, H. Dörries, zwrócił uwagę na zdecydowaną różnicę między Żywotem a apoftegmatami, dotyczącą motywów usuwania się na pustynię. Wedle Atanazego Antoni, zamykając się w gro­bie i w fortecy, wyzywał demo­ny do walki, gdyż do nich należała pustynia. Przekonanie o tym, że są one potężniejsze poza pasem ziemi uprawnej i zamieszkanej, solidnie zakorzenione w świadomości mie­sz­kań­ców Egiptu i sięgające czasów pogańskich (wręcz faraońskich), dopasowało się bez trudu do wyobrażeń chrze­ścijańskich. Wśród apoftegmatów o Antonim znaj­dziemy natomiast odmienne świadectwo: „I to powiedział, że czło­wiek, który mieszka na pustyni i trwa w skupieniu, wolny jest od potrójnej walki: o słuch, o mowę i o spojrzenie. Mu­si jedynie walczyć o serce”. A więc mnich udaje się na pu­stynię, aby odnaleźć spokój, uwolnić się od kłopotów i po­kus, jakie stwarza świat. Odpowiedzi Żywotu i apoftegmatów są tak różne, że nie można założyć, iż wygłosił je ten sam człowiek, w tym samym okresie. Oczywiście, może to być za­pis różnych faz myśli Antoniego, który zapewne zmieniał się w czasie jego długiego życia. Niestety, bardzo mało wiemy o jego ewolucji duchowej. Atanazy wprawdzie pokazuje roz­wój, ale jest to tylko wstępowanie ku górze, ku doskonało­ści, a nie bolesne i kręte dochodzenie, jak jej szukać.

Rozwinięta demonologia w ogóle stanowi specyficzną cechę dzieła Atanazego. W apoftegmatach, mam na myśli apoftegmaty w ogóle, a nie te, które odnoszą się wyłącznie do An­toniego, umieszczone w tym tomie, o demonach mówi się, ale bez tego nacisku, czy – miejmy tu odwagę użyć właściwe­go słowa – obsesji, co w Żywocie. Również Listy nie kładą nacisku na demonologię. Szatan walczy z człowiekiem, ale poprzez złe skłonności i złe myśli. Materialnemu charaktero­wi demonów w wizjach opisywanych przez Atanazego prze­ciwstawia się zdanie Antoniego z Listu 4: „demony są materialnie niewidzialne”.

W wielu pracach czytelnik znajdzie opinię, że to, co Ata­nazy opisuje w scenach wizji, to część ludowych wierzeń, które w toku III i IV w. przenikają do chrześcijaństwa. Niekiedy wręcz mówiono o folklorystycznych elementach Ży­wotu. Teza ta jednak wymagałaby systematycznego udowod­nienia, które – rzecz zdumiewająca – nigdy nie zostało przeprowadzone. Nieliczne prace na temat demonologii Żywotu ograniczały się do opowiadania własnymi słowami tekstu Atanazego, bez podejmowania głębiej sięgających prób kon­frontowania go z innymi źródłami, choć jest ich niemało.

Pierwsze, powierzchowne wrażenie jest zaskakujące. De­monologia Atanazego nie ma punktów stycznych z demono­logią tekstów będących świadectwem wierzeń ludowych. Nie różni się natomiast w sposób istotny od demonologii innych znanych nam autorów greckiej starożytności chrześcijańskiej, należących do wykształconej elity, a nie do ludu. Zapożyczenia, a zarazem polemiki z poglądami neoplatońskimi są oczywiste. W ustępie, w którym Atanazy pisze o za­sadach rozróżniania duchów, dobrych i złych, jego zależność od sądów Jamblicha, filozofa greckiego, ucznia Porfiriusza z okresu III/IV w., nie ulega wątpliwości. Wydaje się więc, że tę część wykładu doktryny Antoniego należy przypisać autorowi Żywotu, który poczynał sobie swobodnie ze swym bohaterem.


Fragment Wstępu Żywot św. Antoniego Wielkiego książki , której autorem jest św. Atanazy Aleksandryjski

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie publikowany. Wypełnij pola oznaczone (*).