Obserwując piękno przyrody, bardzo często możemy dostrzec rzeczy niezwykłe. Jak to się dzieje, że potężne drzewo jest w stanie rozproszyć swoje nasiona na tak znacznej przestrzeni? Skąd się bierze w nich tak wielka siła i zdolność do ciągłego odrastania pomimo ścięcia lub złamania się pod wpływem gwałtownego wiatru?

Te pytania, które z pozoru nie mają wiele wspólnego z rozwojem zakonu benedyktynów na świecie, dają jednak asumpt do zastanowienia się, dlaczego czarni mnisi podejmowali prawdziwie karkołomne podróże na drugi koniec Europy, by w niedostępnych pustkowiach i dzikich odludziach zakładać klasztory? Co sprawiało, że opactwa benedyktyńskie, pomimo częstych zniszczeń i obracania w ruinę, znów odbudowywały się i na nowo podejmowały swoją misję? Dlaczego ci, którzy ślubują stałość miejsca wykazują tyle troski o prowadzenie misji i głoszenie słowa na najdalszych krańcach świata?

W świecie globalizacji nikt nie zastanawia się, jak trudne jest pokonanie drogi z Rzymu do Londynu – samolotem zajmuje to nieco ponad półtorej godziny, jednak w roku 596, kiedy św. Grzegorz I Wielki wysyłał do Anglii z misją ewangelizacji miejscowej ludności  św. Augustyna z Canterbury, trasa ta zajmowała kilka miesięcy i pełna była niebezpieczeństw. Benedyktyni już od samych początków swej działalności aktywnie włączali się w proces chrystianizacji Europy, nie zważając na trudy i niebezpieczeństwo. Kierowali się oni miłością bliźniego i pragnieniem głoszenia Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie. Ich pracowitość i zdolność adaptacji do najróżniejszych warunków szybko zjednywała im sympatię otoczenia i wsparcie możnych. Często zajmowali oni tereny opuszczone i trudno dostępne, by następnie przemienić je w miasteczka i centra duchowości, rozciągające swoje wpływy na poszczególne rejony i kraje. Tak było w przypadku słynnego opactwa Cluny w Burgundii, które prędko stało się jednym z najważniejszych ośrodków życia benedyktyńskiego w Europie.

Św. Benedykt rozpoczynał swe życie w samotności, jako pustelnik mieszkając w grocie w Subiaco, niedaleko Rzymu. Dopiero gdy zgromadzili się wokół niego uczniowie, przeniósł się na Monte Cassino, gdzie napisał swoją Regułę; tam też zmarł i został pochowany. Klasztory te stały się fundatorami kolejnych, a równolegle sama Reguła stawała się mistrzynią dla kolejnych grup mnichów, przyjmujących ją jako swe prawo. Domy benedyktyńskie nie były bowiem pierwszymi klasztorami Europy (wystarczy wspomnieć te założone przez św. Marcina czy św. Kolumbana). Jednakże to benedyktyńskie wzorce zdominowały monastycyzm Starego Kontynentu, z czasem docierając do najdalszych zakątków naszego globu..

Dzięki swojej niezwykłej zdolności adaptacji do najtrudniejszych nawet warunków, połączonej z otwartością na lokalne możliwości i potrzeby, czarni mnisi wyspecjalizowali się we wszystkich gałęziach działalności społecznej, od uprawy roli i wytwarzania produktów spożywczych, poprzez pracę rzemieślniczą, na prowadzeniu szkół i szpitali skończywszy. Wszystko to sprawiło, że benedyktyni w ramach poszczególnych wspólnot prowadzili działalność o szczególnym charakterze, typową tylko dla danego miejsca. W tym wyraża się fenomen autonomicznych opactw, który umożliwił prowadzenie tak wielu dzieł na tak szeroką skalę. Placówki te często łączą się ze sobą, tworząc kongregacje monastyczne. Są to zrzeszenia klasztorów, które jednoczy bądź wspólna historia, bądź prowadzone dzieła. Dziś istnieje 19 kongregacji rozsianych na wszystkich kontynentach i posiadających klasztory niemal we wszystkich krajach świata. Świadczy to niewątpliwie o ciągłej aktualności powołania benedyktyńskiego we współczesnym świecie. Stwarza ponadto okazję do zakładania nowych fundacji, zajmujących się prowadzeniem wydawnictw czy współpracą ze środkami masowego przekazu.

Zakon Świętego Benedykta w ciągu swojej długiej i bogatej historii dał Kościołowi jedenastu papieży i kilkuset biskupów. Wielu świętych i błogosławionych zostało wyniesionych do chwały ołtarzy jako mnisi Reguły benedyktyńskiej. Ponadto benedyktyni położyli podwaliny pod to, co dzisiaj nazywamy kulturą europejską. W wielu krajach to właśnie czarni mnisi byli pierwszymi głosicielami Ewangelii, przyczyniając się do chrystianizacji ludów pogańskich.

Pomimo ogromnego rozwoju dzisiejszego życia zakonnego i pojawiania się nowych wspólnot, które podejmują różnorodne posługi i zadania, benedyktyni nadal oddają się swojej wytrwałej pracy, czyniąc ze swoich opactw prawdziwe centra duchowości monastycznej i prężne ośrodki, które dla wielu są pomocą i wsparciem. Klasztory takie jak Tyniec, Subiaco, San Paulo fuori le mura czy Fleury swoją sławę zawdzięczają właśnie wytrwałej pracy niezliczonych pokoleń, jak i ciągłemu procesowi adaptacji do zmieniających się warunków otoczenia. Trudno znaleźć drugą taką wspólnotę, która by stale, pomimo przeciwności, podejmowała walkę o przetrwanie, jak mnisi z Monte Casino. Są oni jak ścięte siekierą drzewo, które wciąż odrasta, dając najlepsze świadectwo benedyktyńskiej stałości miejsca i tradycji przekazywanej przez wieki.

I tak jak przyroda poddana jest zmiennym porom roku, tak też zmienne były koleje poszczególnych klasztorów żyjących według Reguły św. Benedykta. Tym, co przetrwało pomimo upływu czasu, jest owo niezmienne dążenie, aby we wszystkim być oddanym Bogu.